Nieoczekiwana decyzja. Jednym słowem Mel i jej nowe życie.
Od dzisiaj czytaj, jakie przygody czekają rodzinę Mel w UK.
Nowy dom, nowi ludzie, nowa ciąża, nowe doświadczenia i wyzwania.
Czy dadzą radę? Trzymamy kciuki!
Nowe życie czyli wyjeżdżamy
Wszyscy wyjeżdżają z kraju…. Ja nie wyjadę, jakoś się nam tu wiedzie i nawet nie biorę pod uwagę wyjazdu. Zresztą wydaje mi się to takie…. oklepane. Gdzie się człowiek nie ruszy tam słychać, że ktoś znajomy już jest w UK, Irlandii, Szkocji, Hiszpanii, Kanadzie, USA czy jeszcze gdzieś indziej. Więcej...
Pierwsze kroki
Wysiadamy z samolotu i widzę nasz wózek, oooo super !! Myślałam, że odbiorę go dopiero z bagażem, a do holu głównego lotniska spora droga i nie uśmiechało by mi się tachać 10 kg dzieciaka i 10 kg torbę. Jakiś pobrudzony ten wozik, hmmm… no dobra, trudno, jedziemy !!! Więcej...
Dziennik obserwatora
Ten tydzień przyniósł kilka zmian.
Pierwsza: mąż jednak dostał pracę, tę o której pisałam w poprzednim tygodniu.
Marchewka dla królika
Podczas jednego z naszych wypadów na miasto, spotkałam bardzo miłą Angielkę – i nawet nie była zbyt pulchna ;-) Rozmawiałyśmy o dzieciach i o nas samych. Ucieszyłam się, że potrafię porozumieć się po angielsku. Jak to mówią pierwsze koty za płoty.
Mały przedszkolak
Przedszkole tzw. DAY NURSERY jest sympatycznym miejsce, aczkolwiek spodziewałam się większego WOOW, po tym co się naczytałam w necie miałam wyobrażenie, że to będzie jakiś luksus na maxa… jest ładnie, ale myślałam, że będzie jeszcze ładniej. Ale nie to jest najważniejsze.
Wizyta w szpitalu
To się nam narobiło… w piątkową noc rozchorowało się nam dziecko… ech nie ma nic gorszego jak widok męczącego się dzieciaczka, trauma !Pomyślałam, ze dziecku zaszkodził obiadek ze słoiczka jaki podałam za dnia, bo konsystencja była dla mnie zbyt płynna i może ten obiadek był zepsuty.
Klocki, pluszowy misiek i czekoladka
Po prostu siedział na wystawie i mnie zawołał: HEJ ! Tylko zobacz jaki jestem świetny, dotknij moje miękkie futerko i zobacz jak przystojnie wyglądam z tą czerwoną kokardą na szyi …. i chyba przypominam Ci dzieciństwo, prawda ???
Było wszystko
Nie było opłatka ale załatwiliśmy to inaczej, podzieliliśmy się chlebem, nie było karpia, bo ciężko jest go wytrzasnąć w Anglii, no chyba, ze się mieszka w mieście gdzie jest dużo Polaków. Nie było świątecznej zadymy, czyt. wielkich
porządków, kłótni z powodu: - … nie zdążę ugotować… - … nie zdążę zrobić…
Oj, będzie się działo...
Ten rok będzie dla nas interesujący, dużo zmian nas czeka. Urodzi się nam dziecko, wcześniej jeszcze czeka nas przeprowadzka do większego domu, po urodzeniu synka będzie się z dnia na dzień dużo działo, jak to z małym dzieciaczkiem bywa. Mam plany …
I dzieje się!!!
Zmiany nadchodzą. Właśnie czekamy na nową lokatorkę w osobie dziewczyny naszego przyjaciela :-) Cała historia wygląda tak:
Przegląd miłości, radości i przygotowanie
Pierwszy mój kontakt z B. dziewczyną D. naszego dude (czyt. djud co oznacza mniej więcej to samo co ziomal) był średnio fascynujący. Otóż… Gołąbki przejechały w nocy w momencie kiedy akurat zachciało mi się na szybko do toalety. Pech chciał, że B. się akurat kąpała. To było dość przykre przeżycie, czekać aż łazienka się zwolni…. wrogowi nie życzę ;-) Nawet jeszcze nie widziałam B. a już się na nią wściekłam heh….