reklama
10 rzeczy, których nigdy nie mów młodym rodzicom!

10 rzeczy, których nigdy nie mów młodym rodzicom!

Dobre rady? Tyle razy chciałam krzyknąć "Zabierajcie się ze swoimi radami i wynocha!"  Z perspektywy wiem, że każda mama uczy się swojego maluszka. Ty też i tego się trzymaj. Będzie dobrze. A oto typowe zagrania "wszystkowiedzących " i dobrze zorientowanych".

1. „Dziecko, no tak! Pożegnaj się ze spaniem na długo!”
Straszą ciężarne jeszcze przed porodem, a po porodzie opowiadają o tym jak ciężko i źle jest być matką. Snucie takich historii w obecności mamy obolałej po porodzie, zmęczonej pierwszymi dniami opieki nad noworodkiem, wystraszonej odpowiedzialnością, a nierzadko z początkami depresji poporodowej, na pewno zadziała przygnębiająco. W takiej chwili ciężko uwierzyć, że będzie lepiej (a przecież będzie!) i ostatnią rzeczą, jakiej chce się słuchać, jest to, że będzie już tylko gorzej.

2. „Na pewno coś robisz źle!”
Większość osób ma dość taktu, aby nie mówić młodej mamie wprost, że coś robi źle i stara się nie krytykować bezpośrednio. Za to pośrednio... oj, można się nasłuchać! Sposobów na podważanie kompetencji jest mnóstwo: zdziwienie (karmisz dziecko piersią/butelką?), pytanie (czy jemu nie jest zbyt ciepło?), upewnianie się (czy na pewno dobrze zapięłaś tę pieluchę?) oraz różnorodne okrzyki udawanego przestraszenia (ach, co ty robisz!?). Wybierając się z wizytą do młodych rodziców koniecznie pohamujmy swoje zamiłowanie do udzielania rad i osądzania. Każdy jest inny i każdy ma prawo do swoich własnych wyborów. Zapytani o radę wprost, odpowiedzmy, ale nie wyrywajmy się sami, nawet jeśli nam się wydaje, że wiemy lepiej.

 3. „Nie śpi? A mój zawsze przesypiał całą noc!”
Osobiście nie wierzę w istnienie dzieci, które od dnia urodzenia przesypiają bez przerwy 8 czy nawet 10 godzin (a takie przechwałki można usłyszeć). To jest niemożliwe, a nawet niebezpieczne – noworodek zwykle je co 2-3 godziny, a jeśli śpi 5 godzin, to należy go obudzić do karmienia. Niemowlę przesypia kilka godzin, ale nie całą noc, często rodzice opowiadający owe mity o cudownym śnie swojej pociechy mają na myśli czas od 24 do 6 rano – ja bym tego „całą nocą” nie nazwała. Owszem, zdarzają się dzieci, które śpią wyjątkowo dobrze, ale jaka w tym zasługa ich rodziców? Jeśli mają jakiś magiczny sposób, czemu się nim nie podzielą?

4. „Jesteś zmęczona? No wiesz, to najcudowniejsza część dzieciństwa!”
Kiedy ktoś się skarży, że jest wyczerpany, warto go wysłuchać, zrozumieć jego potrzeby i próbować je zaspokoić (czasem jest to po prostu potrzeba wygadania się i niewiele więcej z naszej strony trzeba). Sugerowanie młodej mamie, że jest niewdzięczna czy wręcz wyrodna, bo się skarży, to ostania rzecz, jaką ktokolwiek chciałby usłyszeć.

5. „Nie zajmuj się drobiazgami, tylko skup na dziecku!”
Rada na pozór świetna, ale nieżyciowa. Zmęczona brakiem snu i masą nowych obowiązków para najczęściej tak właśnie robi: odpuszcza sobie porządki, świeże ciasto i czyste okna, a skupia na tym, co konieczne do przetrwania: jedzeniu (więc zrobieniu zakupów i ugotowaniu), bezpieczeństwie i zdrowiu (umyciu się, upraniu ubrań, zmyciu naczyń i sprzątnięciu rzeczy leżących pod nogami). Takie gadanie to jak propozycja, żeby wstrzymać oddech: pewnych rzeczy nie można nie robić, więc po co komu rada, żeby sobie je odpuścić?

6. „Kiepsko wyglądasz...”
Ciężka końcówka ciąży, trudny poród i niełatwy pobyt w szpitalu, a potem braku snu i obawy związane z opieką nad dzieckiem – większość mam wygląda w takiej sytuacji nieciekawie, ale żadna, absolutnie żadna kobieta nie ma ochoty o tym słyszeć. Jeśli rzeczywiście troszczysz się o mamę, zaproponuj, że zajmiesz się dzieckiem, aby mogła spokojnie wziąć kąpiel czy zdrzemnąć się i co najważniejsze – daruj sobie długie i męczące wizyty.

7. „Pozwól mu się wypłakać!”
Rodzice są tak skonstruowani, że nie mogą znieść płaczu dzieci, a z kolei niemowlę płacze dokładnie w taki sposób, żeby opiekunom pękało serce. Dzięki temu dziecko ma większe szanse na dobrą opiekę – mama nie potrafi słuchać jego płaczu i musi zareagować. Szybka reakcja rodziców sprawia, że dziecko otrzymuje to, czego potrzebuje: jedzenie, ciepło, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, jakie daje bliskość. Są one niezbędne do prawidłowego rozwoju mózgu dziecka, ale też dzięki temu tworzy się cudowna więź, którą warto pielęgnować. I większość mam robi to intuicyjnie, bo to jest zgodne z tym, co czują do dziecka. Metoda wypłakiwania się może być skuteczna – dziecko, które nie otrzymuje miłości, z czasem zobojętnieje i przestanie płakać, jednak jest to szkodliwe zarówno dla niego (w sensie fizycznym, jak i psychicznym) jak i dla rodziców, którzy muszą postępować wbrew temu, co mówi im serce.

 8. „Daj mu jakiejś herbatki, żeby spał”
Przede wszystkim taka rada jest szkodliwa w przypadku mam, które chcą karmić piersią – dopajanie dziecka zaburza laktację i nie wolno tego robić, szczególnie w początkach karmienia. Herbatki nie są też wskazane dla dzieci karmionych sztucznie – w początkach życia dziecko musi otrzymywać odpowiednią ilość jedzenia (białka, tłuszczy, węglowodanów), a nie wodę z cukrem i wyciągiem z roślin, która wypełnia brzuszek i daje poczucie sytości, ale nie zaspokaja potrzeb żywieniowych dziecka. Zioła nie pozostają też bez wpływu na dziecko – są to substancje czynne, które działają na malucha w większym stopniu niż na dorosłego. W przypadku niemowląt zioła należy traktować jak lekarstwo i nie podawać bez przyczyny lub wręcz po to, aby dziecko było śpiące, kiedy ono powinno być aktywne.

9. „Śpij, kiedy dziecko śpi”
To kolejna – w zasadzie świetna – rada, którą dość trudno zrealizować. W czasie kiedy dziecko śpi, mama zwykle może iść do toalety, wziąć szybko prysznic,  przygotować posiłek, zjeść coś, wstawić i powiesić pranie. O ile przy pierwszym dziecku taka rada jest jeszcze w jakimś stopniu do zrealizowania, to przy drugim w ogóle nie ma szans powodzenie, bo czas snu młodszego to zwykle chwilka, którą można poświęcić starszemu.

10. „Chciałaś dziecka, to masz!”
Decydując się na dziecko zwykle myślimy o dobrych stronach rodzicielstwa (i całe szczęście, bo inaczej ludzie by wyginęli jak dinozaury), a to że przytrafiają się też mniej miłe rzeczy – zdarza się, ale nie musi i zwykle o tym nie myślimy. Rodzic nie myśli o dziecku w kategoriach „kary”, którą musi ponieść za samą chęć zostania rodzicem i spotykając się z taką pełną niezrozumienia opinią, może nie mieć ochoty na kontakt z kimś, kto ją wygłasza...

 

Joanna Górnisiewicz

www.gadzetomama.pl

reklama