reklama
Co się dzieje, kiedy rodzice jadą sami na wakacje

Co się dzieje, kiedy rodzice jadą sami na wakacje

Nie każda mama ma szansę pojechać na prawdziwe wakacje, bo powiedzmy sobie szczerze, że nawet pobyt na Karaibach  w towarzystwie dzieci nadal jest pracą, tylko po prostu zostajesz oddelegowana w inne miejsce. I nie ma to nic wspólnego z beztroskim urlopem.

Znasz to?

Nie będę tego jeść!
Nie lubię chodzić na plażę!
Nie chcę spać/chcę spać!
Mogę z Tobą spać?
Daleko jeszcze?!
Jest mi zimno/jest mi gorąco.
Nudzę się!!!!!

I tak oto twoje wakacje na Karaibach zamieniają się w szkołę przetrwania, częściowo dla ciebie, w końcu masz nieustająco podwyższone ciśnienie, a częściowo dla twojego dziecka, bo momentami jesteś bliska morderstwa.

Czasami jednak masz szczęście. Do dziecka zostają oddelegowani dziadkowie, a ty z mężem wybierasz się na PRAWDZIWY urlop. I co wtedy?

Lot i pobyt zarezerwowane, mam zamiar spakować fikuśną bieliznę, książkę (wreszcie może ją skończę czytać), maleńką torebkę, bo nie muszę mieć w niej miliona akcesoriów dla dziecka.

Jestem nieprawdopodobnie podekscytowana!!!

Potem ... Tydzień do wyjazdu

Cholera, muszę napisać instrukcję dla dziadków. Co do jedzenia, jaki plan dnia, czego nie robić, czego nie dawać, czego nie pokazywać, ile czasu może oglądać bajkę, jak lubi zasypiać.

Spisywanie listy napawa mnie taką nostalgią, że zaczynam poważnie się zastanawiać, czy nie powinnam spisać testamentu w razie katastrofy lotniczej. Mąż zastaje mnie w histerii i jest wstrząśnięty, kiedy oznajmiam, że trzeba było ze względów bezpieczeństwa wykupić dwa loty.

Potem ... Dwa dni do wyjazdu

Zaczynam nerwowo sprzątać dom, żeby teściowie nie pomyśleli, że jestem fleją.

Postanawiam zaopatrzyć lodówkę i zamrażarkę w zdrową żywność, bo mam wizję, że wszystkie babcie pod nieobecność rodziców karmią dzieci czekoladkami i wafelkami. (tez w przyszłości zamierzam tak robić)

Potem ... Noc przed wylotem

Leżę w łóżku i zastanawiam się, co jeszcze powinnam była przygotować dla dziecka

Potem ... Ranek

Szukam ukochanych pantofli i biegam w szale po domu, bo zapomniałam spakować kostium kąpielowy. Gdzie on jest do cholery?

Taksówka czeka, a kostiumu brak

W głowie przewija się mantra: Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Będzie?

O rany, gdzie ten kostium. Uff. Jest

Będzie dobrze!

Cholera, jesteśmy już prawie spóźnieni, muszę mojego skarbusia jeszcze przytulić.

Nie mogę się teraz rozpłakać, nie mogę. Ja go tak bardzo kocham. Po co ja jadę na te głupie wakacje?!

Wow! Jesteśmy w samochodzie!

Lotnisko. Zadzwoniła teściowa. Serce mi stanęło. A tu tylko informacja, że kostium został w przedpokoju.

Potem

  • 7 dni fantastycznego wypoczynku.
  • Kupiłam dziecku zabawki.
  • Codziennie zbierałam muszelki.
  • Dzwoniłam kilka razy dziennie do domu.
  • Wszystkim, którzy chcieli słuchać opowiadałam, jakie mam genialne dziecko.

No i ustaliliśmy z mężem, że następnym razem to jedziemy we trójkę.

A jak wasze wakacje?
Marzena

 

 

reklama