reklama
Matka – jakim jej wcieleniem jesteś?

Matka – jakim jej wcieleniem jesteś?

Pojawienie się dziecka zmienia kobietę w matkę. Czasem zmiany te są bezbolesne, a czasem... no cóż - nawet jeśli dziecko akurat zostało w domu, wystarczy spojrzenie, kilka słów rozmowy i już wiadomo, że oto mamy do czynienia z jednym z wcieleń Matki (Mówimy o tym - oczywiście - z przymrużeniem oka).

Matka Polka

Niezastąpiona i niezatapialna. To ona wie, jak dziecko uspokoić. Tylko ona umie tak podać mleko (o ile z miną cierpiętnicy nie karmi piersią), żeby dziecko nie miało kolki. Na swych, nierzadko wątłych, barkach dźwiga ogromny ciężar macierzyństwa, odpowiedzialności za całą rodzinę (a tym samym całego kraju). Matka Polka sama daje sobie radę, choćby nie wiem co, i choćby mąż (czasem złośliwie zwany Dawcą) chciał pomóc, to nie, ona ostatkiem sił dopchnie tę barkę do brzegu. Na nic propozycje zastąpienia w noszeniu, kąpaniu, nocnym wstawaniu – matka musi to robić sama, samiutka, taki już jej los. Matka Polka niechętnie porzuca swą rolę i nawet, gdy dziecko wyfrunie już z domu, zjawia się w akademiku z rosołkiem, potwornie żenując skacowanego syna, a gdy pojawi się wnuczek, próbuje ponownie wskoczyć w znane sobie buty...

Mamuśka

To etap, przez który przechodzi prawie każda mama, ale choć większość szybko (w ciągu najwyżej paru tygodni) „wyrasta” z niego, część tkwi w tej roli nawet, gdy dzieci są już starsze.

Mamuśkę można rozpoznać na pierwszy rzut oka po wyglądzie, który charakteryzują:

-    ubrania ciążowe (noszone zanim brzuszek nie wróci do stanu sprzed ciąży, a nierzadko dłużej, bo jak tu wyrzucić takie wygodne ogrodniczki?),

-    niezbyt modne rozpinane sweterki (wygodne przy karmieniu, a wygrzebane z dna szafy - tylko „na chwilę”),

-    spięte w kucyka włosy (to najszybsza fryzura, którą można zrobić zanim dziecko ryknie pełnym głosem, całkiem nieźle też ukrywa, że włosy są ciut przetłuszczone, bo nie było czasu na ich umycie),

-    brak makijażu (ubranie na spacer dziecka, siebie, przebranie dziecka, które zrobiło akurat kupę wypływającą górą, dołem i bokiem, przebranie siebie ubrudzonej podczas przebierania wyklucza znalezienie choćby chwili na makijaż),

-    tetrowa pielucha na podorędziu, najczęściej ramieniu, jest niezbędnym akcesorium,

-    matczyne ordery, czyli plamy na ubraniu po tym jak dziecku się ulało,

-    wygodne ubranie i sportowe obuwie umożliwiające bieganie za szybko przemieszczającym się maluchem,

-    zmęczenie i totalne niewyspanie, część Mamusiek jest na nieustającym długu sennym, więc ich ziewanie i drzemanie na stojąco po prostu rzuca się w oczy.

Projekt „matka”

To matka doskonała, której nic i nikt nie zaskoczy. Ciąża przebiega dokładnie tak, jak sobie to zaplanowała, a kiedy przychodzi do porodu, także i on odbywa się, co do minuty, zgodnie z przygotowanym wcześniej planem. Kiedy dziecko przychodzi na świat, zachowuje się wzorowo i idealnie, zgodnie z przewidywaniami i założeniami matki. Wszystkie koleżanki mówiące „zobaczysz, jak będziesz miała dziecko”, „poczekaj, aż podrośnie” mogą się schować do mysiej dziury, no bo właśnie widzą: mamę doskonałą i jej podręcznikowe dziecko.

Monotematyczna

Kiedyś jadąc w tramwaju obserwowałam młodą Mamę Monotematyczną. Jechała na zajęcia z grupą koleżanek (ewidentnie bezdzietnych studentek), które próbowały prowadzić rozmowę na tematy neutralne. Niestety, każdy temat, wybierany z coraz bardziej widocznym wysiłkiem przez koleżanki, sprowadzany był do jednego - Jej Dziecka:

-    ładna pogoda – och, idealna, żeby wyjść z dzieckiem na spacer,

-    przygotowanie referatu - ona nie, bo mały płakał, chyba ma kolki, tak bardzo go męczą,

-    ładny sweterek koleżanki – kupiony w tym sklepie, co jest koło tego z takimi fajnymi ubrankami dla dzieci,

-    fajna ta nowa meksykańska knajpka – ona nie może jeść takich rzeczy, bo karmi – tu opis odciągania mleka,

-    wyjście na piwo - nie, bo o tej porze kąpiel dziecko, to takie cudowne, kiedy on macha rączkami,

-    ten nowy prowadzący jest przystojny, no nie? - och tak, i ma uszy zupełnie jak jej synuś!

Mama Monotematyczna nie rozumie, dlaczego koleżanki jej nie odwiedzają, nie zapraszają i w ogóle unikają...

Wszystkowiedząca

O dziwo jest to najczęściej mamą jedynaka (może dlatego, że mamy wielodzietne szybko uczą się, że każde dziecko jest inne) i całą swoją wiedzę opiera na tym, czego się nauczyła pielęgnując i wychowując swoje dziecko. Rozmowa innej mamy z Wszystkowiedzącą wygląda tak: Odparzenia? No wiesz? To trzeba dziecko... (tu wykład o pielęgnacji), a na pewno nie będzie miało, moje dziecko nigdy nie miało odparzeń. Alergia? To wymysły jakieś, moje dziecko je wszystko i nic mu nie dolega, musisz... Gryzie? No coś ty, ja swojemu powiedziałam, że nie wolno i on tego nie robi, widocznie ty źle to mówisz...

Z doskoku

To mama, która dziecko ma, bo tak wypada, tego oczekuje mąż, rodzina i społeczeństwo. Dziecko jest obowiązkiem, który tylko odciąga od jakże ważnej pracy. Mama Z Doskoku irytuje się, gdy wydłużają urlop macierzyński, bo ona sama jest gotowa po miesiącu wrócić do swojego ukochanego biura. A potem „doskakuje” do dziecka, najczęściej z jakimś prezentem, którym próbuje zapłacić za swoją nieobecność. W czasie spacerów z dzieckiem nieustannie rozmawia przez komórkę, a koniec lata to cudowny moment, kiedy dzieci wrócą do przedszkola, szkoły i wreszcie zajmie się nimi ktoś inny.

Wyluzowana

To mama trochę pod, powszechny w mediach i mocno przesłodzony, prąd. Nie mówi „dziecko”, tylko „bachor”. Dla niej bycie rodzicem to trauma i koszmar. Potwór nieustannie czegoś żąda, coś chce, ryczy, wyje i nie można się z nim dogadać. Mama Wyluzowana uważa, że to dziecko ma się podporządkować jej potrzebom, a nie odwrotnie. Jest wyjątkowo dumna ze swojej postawy.

Eko-Mama

Podczas ciąży chodzi na jogę i medytacje. Karmi piersią i to długo, kupuje ubranka z organicznej bawełny, otacza dziecko drewnianymi zabawkami, używa tylko pieluszek wielorazowych, pierze w orzechach piorących, sama robi kosmetyki, a po ekologiczne warzywa jedzie kilkadziesiąt kilometrów za miasto. Nosi dziecko w chuście. Jeśli jest bardzo zaangażowana w swoje eko-macierzyństwo, czasem staje się bezkompromisowa: w parku z obrzydzeniem zerka na butelkę z mlekiem, a widząc pampersa wygłasza wykład o szkodliwości tegoż dla lasów deszczowych i pupci dziecka, nie waha się podejść na ulicy i poprawić wiązanie chusty, każdego usiłuje nakłonić do bycia eko. Eko-Mama w miarę dorastania dziecka łatwo zmienia się w Mamę Rozedukowaną, która w celu zapewnienia dziecku jak najlepszego rozwoju uczy go czytać od pierwszych dni życia, liczyć w ciągu sekundy 74 kropki, a potem wozi z zajęć na treningi i odwrotnie: tenis, konie, joga, judo, plastyka, ceramika, no i przedszkole. Alternatywne lub trójjęzyczne. Inne nie wchodzą w rachubę. Wszystko dla dobra dziecka.

Joanna Gónisiewicz

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,00 z 5. Głosów: 7
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama