reklama
To, co robisz niszczy naszą przyjaźń. Mam nadzieję, że to przeczytasz i zrozumiesz!

To, co robisz niszczy naszą przyjaźń. Mam nadzieję, że to przeczytasz i zrozumiesz!

Z Beatą znamy się właściwie od urodzenia, a przyjaźnimy od podstawówki. Za nami mnóstwo fantastycznych imprez, wspólnych wakacji, przepłakanych nocy i przegadanych weekendów.
W podobnym czasie  związałyśmy się z naszymi mężami i to, co wydawało mi się najpiękniejsze - okazało się, że między naszymi dziećmi będzie miesiąc  różnicy. Wydawało mi się to spełnieniem marzeń. Kolejny temat, który nas połączy jeszcze bardziej.

Będziemy wspólnie przeżywać ciąże, dzielić się naszymi obawami, dawać sobie wsparcie. Oczywiście byłyśmy przekonane, że nasze córeczki (tak, wyobraźcie sobie, że obie oczekiwałyśmy dziewczynek) zostaną przyjaciółkami. Prze dziewięć miesięcy byłyśmy nierozłączne.

Dziewczynki się urodziły i wyglądało, że to jeszcze bardziej umocni naszą przyjaźń. Tymczasem zrobiło się bardzo dziwnie, bo  się okazało, że mamy kompletnie inne podejście do dzieci. Różnimy się we wszystkim.  

Moja mała była totalnym ssakiem, więc używałam smoczka, Beata straszyła mnie, że zniszczę Monisi zgryz. Ja karmię dziecko metodą BLW, ona papkami i komentuje, że  te moje wymysły są podyktowane modą. Nawet jeśli prosi mnie o poradę, to jeżeli nie jest zgodna z jej widzimisię, po prostu ją lekceważy.
 
3 miesięczną córeczkę zostawiła z teściami, żeby wyjechać odpocząć na weekend, bo ją zmęczyło macierzyństwo. Moje argumenty, że dziecko potrzebuje w tym wieku bliskości z mamą zbyła ze śmiechem i powiedziała, że jej teściowa jest świetną matką, więc nie martwi się absolutnie o swoją córkę. Strasznie wkurzyła mnie taka postawa i to z jaką łatwością potrafi zostawić takie maleństwo.

Potrafi wyjść wieczorem na koncert ciągnąc ze sobą roczną córeczkę, a przecież wiadomo że dzieci potrzebują rutyny. Ona tego nie chce zrozumieć!
 Mam wrażenie, że ostatnio w ogóle działamy na zasadzie jak ty tak, to ja zupełnie inaczej.


Jestem smutna, zła i rozgoryczona. Byłam pewna, że nasza przyjaźń jest darem. Ale, to co teraz mam wydaje mi się koszmarem. I myślę, że to jej wina, że w ogóle nie chce zobaczyć, jak podstawowe błędy rodzicielskie popełnia  i nie zauważa, że chcę jej pomóc. Czuję się odrzucona i mam do niej żal, że zniszczyła naszą przyjaźń.

Mam nadzieję, że to przeczytasz i zrozumiesz, o co mi chodzi!

reklama