reklama
Dwie maleńkie kreseczki. Praca konkursowa

Dwie maleńkie kreseczki. Praca konkursowa

Nie, to nie ma sensu…Który to będzie już raz? Trzeci? Czwarty? Znowu zobaczę tę okropną, jedną kreskę, która położy na łopatki mój dobry humor na cały kolejny dzień...

A jeśli tym razem to, co czuję, jest prawdziwym zwiastunem najpiękniejszego wydarzenia w moim życiu? Ten dziwny szmer w brzuszku, to niezwykle przyjemne ciepło, ten spokój ducha, który mnie ogarnął? To takie fascynujące i niewiarygodne zarazem, że już za kilka minut mogę być zupełnie inną kobietą. Mogę być tą, która nosi w sobie życie, uważa, żeby się nie przeziębić, nie nosi ciężkich zakupów, głaszcze się czule po brzuszku, a mąż traktuje ją, jakby była ostatnią, najbardziej kruchą istotką na ziemi.. Wszystko gotowe.

Nie chcę patrzeć na to małe, białe pudełeczko, które za chwilę przyniesie mi łzy szczęścia lub gorzkiego smutku, jeśli posłusznie nie pokaże mi dwóch małych kreseczek.. Pójdę zjeść z mężem czerwony barszcz, który właśnie przywiozłam od babci.. Jest najsmaczniejszym daniem na ziemi.. Ale nie dzisiaj, nie teraz, nie dla mnie. Ze zdumieniem obserwuję przejętego ukochanego, któremu emocje nie przeszkadzają pochłonąć ze smakiem cały talerz zupy. Ja wkładam do ust dopiero trzecią łyżkę, która mimo całodniowego głodu wydaje się być teraz straszną katorgą.. Jeszcze dwie minuty. A co będzie, jeśli.. Nie, lepiej nie nastawiać się na taką łaskawość losu. Rozczarowanie będzie mniej bolało. Nie, na pewno nie…

Tak, czuję, że tak! Czy ten zegarek się nie spóźnia? Jeden, maleńki, tyci kawalątek czasu. Czwarta łyżka mozolnie pakowanej do buzi przepysznej zupy. Druga dokładka dla…ojca mojego dziecka. Jakże cudownie brzmiący, idealnie dopasowany zbiór wyrazów! Być może ojciec mojego dziecka, bierze mnie za rękę i prowadzi do łazienki. Oboje gapimy się w dwie, maleńkie kreseczki! Z niedowierzaniem zakrywam twarz rękoma, zaraz potem rzucam mężowi na szyję. Patrzymy na siebie szklanymi oczami. Co teraz, co teraz?

Tak, to mi wolno, tego nie.. lekarz …nie, najpierw drugi test! Koniecznie! Chociażby po to, żeby jeszcze raz popatrzeć na te cudowne, dwie kreseczki! I informacja, informacja dla tylu kochanych osób, którym chcę o tym powiedzieć. Do kogo najpierw zadzwonić, komu wykrzyczeć tą pierwszą radość? Może tej pani, która tak bardzo wspierała mnie, gdy nadzieja już znikała za horyzontem? Która jako małej dziewczynce czesała mi drobne warkoczyki i jeszcze niedawno zabierała na zabawę z Mikołajem? Tak, zadzwonię do niej.

- Babciu? Chciałam Ci o czymś powiedzieć…jestem w ciąży..

 Iwon

reklama