reklama

11 tydzień. Czy kobieta w 11 tygodniu ciąży może...

... iść na koncert? Nie mały, kameralny, ale wielki, na stadionie.

Bilety kupiliśmy jeszcze w styczniu. Od tylu miesięcy się cieszyliśmy na tę frajdę, a teraz...

Nie wiem, co zrobić. Oprócz samego koncertu (miejsca mamy siedzące) czeka nas jeszcze blisko czterogodzinna podróż samochodem. Z powrotem byłaby krótsza (no może nie tyle krótsza, co rozłożona na raty), bo przenocowalibyśmy u mojej siostry, tak w połowie trasy. Zastanawiam się i wciąż wracam do tego myślami, no i oczywiście przeczesuję internet, bo może znajdę coś, co pomogłoby mi rozwiać wątpliwości.

„Ciąża to nie choroba - nie jesteś skazana na dziewięć miesięcy siedzenia w domu.” - brzmi nieźle. Samochód jest najczęściej polecanym środkiem lokomocji, w sumie daje możliwość pewnego kontrolowania podróży, można się zatrzymać, gdy trzeba, przespacerować, odpocząć (skorzystać z toalety...), a my przecież pojedziemy autem. Lekarz niby wyraził zgodę, kazał tylko robić w trakcie podróży odpoczynki i jechać raczej w półleżącej pozycji, ale wiadomo, że tak naprawdę decyzję muszę podjąć sama.

Czy wyjazd narazi moje dziecko na niebezpieczeństwo? Jest teraz wielkości jajka, bo ma około 4-6 cm, ale waży mniej, tyle co łyżeczka cukru, czyli jakieś 8 gramów. W tym tygodniu gwałtownie rośnie wątroba, bo póki dziecko jest płodem, to właśnie ona wytwarza krew. Reszta zawartości jamy brzusznej z braku miejsca wyemigrowała do pępowiny. Gdy maluszek urośnie, wrócą do brzuszka. Skóra jest nadal bardzo cienka, prześwitują przez nią naczynia krwionośne, ale nabrała już koloru. Na maciupeńkich paluszkach pojawiają się paznokcie. Układ nerwowy jest już tak bardzo rozwinięty, że dzieciątko zaczyna odczuwać dotyk. Najwrażliwsza jest górna warga i  rączki, które potrafią się zacisnąć w piąstki. Głowa stanowi prawie połowę długości ciała, nie przylega już jednak do klatki piersiowej, bo kręgosłup kostnieje, dzięki czemu staje się coraz twardszy i sztywniejszy. Zaczyna być widać szyję.

 Wkrótce nadejdzie czas na badanie USG „genetyczne”. Można je wykonać między 11 a 13 tygodniem ciąży lub później, między 18 a 23. Zrobienie go w tym czasie pozwala określić ryzyko wystąpienia wad genetycznych – przede wszystkim zespołu Downa. Okazuje się, że lekarz może zmierzyć przezierność karkową (czyli nagromadzenie się płynu pod skórą na szyi) i na tej podstawie określić, czy jest ona w normie, czy podwyższona. Można też poobserwować przepływ w naczyniu, które prowadzi krew z żyły pępowinowej do górnej części ciała maluszka (nieprawidłowy przepływ może oznaczać istnienie wad genetycznych).

Także pomiar kości nosowej może mieć znaczenie. Oczywiście lekarz ocenia też wygląd wszystkich ważniejszych narządów, pracę serca, kręgosłup, kończyny... Boję się tego badania, bo wiadomo, że z wiekiem matki ryzyko wystąpienia wad rośnie. Dochodzę do wniosku, że jednak wolę wiedzieć. Przecież zespół Downa to także ryzyko choroby serca, a na to trzeba być przygotowanym wcześniej. Umawiam się na takie specjalistyczne USG w gabinecie, w którym robię co roku badanie piersi. Drodzy są, ale wiem, że mają dobry sprzęt. Wizytę mam mieć za 2 tygodnie. Wyjazd na to badanie to też 2 godziny drogi, więc...

W końcu decydujemy się na wyjazd na koncert. Dzieciaki zostają pod opieką dziadków, a my 6 sierpnia zaopatrzeni w picie i ubranie przeciwdeszczowe (prognozy pogody są nieszczególne) wyruszamy w drogę. Żeby ominąć ewentualne korki wybieramy inną trasę niż zwykle, która oczywiście okazuje się być totalnie rozkopana (ruch wahadłowy) i z objazdami... Przyjeżdżamy jednak na czas, znajdujemy parking i na piechotę dochodzimy do stadionu.Spokojnie zajmujemy nasze miejsca.

Jak to w ciąży bywa – wszędzie widzę inne brzuchatki! Sporo ich tutaj. Nie tylko ja się zdecydowałam. Koncert jest niesamowity. Nie szaleję jednak, raczej sobie siedzę, a na brzuchu trzymam małą poduszkę. Tak na wszelki wypadek. Cieszę się, że mogę to wszystko zobaczyć na własne oczy i posłuchać na własne uszy.

Podekscytowani wracamy na parking, przed nami jakieś 2 godziny drogi, nawet jeśli pojedziemy autostradą. Emocje uspokaja konieczność stania na wyjeździe z parkingu przez godzinę – całe miasto jest zakorkowane i po prostu nie da się wjechać na główną drogę. Potem jeszcze trzy kwadranse przy bramkach przed autostradą i wreszcie o 1 w nocy jesteśmy pod blokiem mojej siostry... który objeżdżamy trzy razy zanim udaje nam się znaleźć miejsce do zaparkowania pod jakimś krzaczkiem. Czuję się zmęczona, ale poza tym nic mi nie jest. Zasypiamy natychmiast – to był długi i wspaniały dzień...

Dalej... 12 tydzień ciąży - czytaj

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 3
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama