reklama

19 tydzień. Brzuch jak piłka, a płeć?

Zgodnie z zaleceniem lekarza biorę witaminy. Fatalnie jednak na nie reaguję.

To też pamiętam z poprzednich ciąży – wymioty nie z powodu mdłości tylko witamin.

Muszę pamiętać o tym, żeby je brać w trakcie posiłku, dokładnie pośrodku, to pomaga.

Kupiłam sobie bardzo fajne spodnie ciążowe: nieugniatający pasa brzuch, proste nogawki, wygodne. Razem ze spodniami przyszło takie maleńkie body – gratis, który dołączyła sprzedająca spodnie. Pokazuję je chłopcom, na ich twarzach niedowierzanie, które w końcu wyraża Kajtek: „Mamo, ale ona nie będzie taka mała!”. Przyglądam się krytycznie ciuszkowi, no owszem, jest to rozmiar 56, ale na początku dziecko jest takie właśnie małe. Szybko rośnie, lecz na początku jest przecież maleńkie. Przy okazji – Kajtek jest przekonany, że to będzie Ona.

Swoją drogą to wielka zagadka – on czy ona? Znajduję w internecie zabawny kalkulator – zgadywacz płci, który opiera się na przesądach, przepraszam – ludowych mądrościach. Zabawa polega nie na planowaniu, tylko zgadywaniu, jaka jest  płeć nienarodzonego. Znaczenie (podobno) mają:

-    kształt brzucha i umiejscowienie kilogramów – brzuszek jak piłka i nisko to chłopiec, jak arbuz i wysoko (czym się różni arbuz od piłki? Jest bardziej owalny? Spiczasty? A ta wysokość?) - dziewczynka. Tłuszczyk odłożony na brzuchu to chłopiec, na biodrach i pupie to dziewczynka. Trudno mi się do tu ocenić, bo kilogramów przybyło mi i tu i ówdzie, no i ten arbuz jakiś taki piłkowaty...
-    ustawienie łóżka – spanie głową w kierunku północnym wróży chłopca, ja mam łóżko ustawione w kierunku południowym, więc chociaż tutaj na pewniaka będzie dziewuszka,
-    marznięcie stóp – nie odczuwam tego jakoś mocniej niż przed ciążą, więc ma to zwiastować kobietkę, podobnie, jak wolniej rosnące włosy na nogach,
-    niestety lubię piętkę chleba i podnoszę kubek za ucho (w końcu po to ono jest...) - chłopiec...
-    na szczęście moja mama nie jest siwa (to znaczy farbuje się) – będzie panienka,
-    moje piersi znacznie się powiększyły (podobnie jak przy poprzednich ciążach), więc płeć żeńska...?
-    nie miałam porannych mdłości – chłopiec,
-    uwielbiam sok pomarańczowy – dziewczynka,
-    i tak dalej...

Wynik wychodzi 50/50. I jak go interpretować?

W każdym razie, w brzuchu o kształcie arbuza (może mu to wmówię, skoro ma to mieć znaczenie) mieszka sobie Ktoś. Ma prawie wykształcone płuca (proces ten rozpoczął się w piątym tygodniu, w ósmym powstały oskrzela), a teraz są już niemal gotowe do oddychania, chociaż oczywiście jeszcze tego nie potrafią. Mimo to dziecko „wdycha i wydycha” wody płodowe, dzięki czemu ćwiczy mięśnie klatki piersiowej. Pracuje też przeponą – wyćwiczeniu tego mięśnia służy czkawka – doskonale mogę ją wyczuć, jest to seria podrygiwań. Z rozbawieniem przypominam sobie, jak w pierwszej ciąży czując te podskoki wpadłam w panikę, Zupełnie nie wiedziałam co to jest i wymyśliłam sobie, że to jakieś drgawki. Dopiero po przewertowaniu książki natrafiłam na malutką wzmiankę na ten temat, ale pomimo tego, długo jeszcze byłam niespokojna. Mały Ktoś ma 13-15 centymetrów i wagę do 200 gramów. 

Wyczytałam też, że ciało Ktosia pokrywa Vernix Caseosa. Słowo vernix po łacinie znaczy wosk, a caseosa – ser. Ta maź, to zatem coś w postaci woskowatego sera. Jest biała i składa się głównie z tłuszczu, który wytwarza lanugo, ale także z martwych komórek naskórka. Chroni ona skórę przed rozmiękczeniem i całkowitym rozmoczeniem przez wody owodniowe (no cóż, moczyć się przez 9 miesięcy... to musi zmacerować skórę).

Dalej... 20 tydzień ciąży - czytaj

reklama