reklama

20 tydzień. USG „genetyczne”

Połowa ciąży. Po raz drugi umawiam się na takie „wypasione” USG. Tamtym razem w pojechaniu na nie przeszkodził mi szpital, mam nadzieję, że teraz się uda.

Umawiam się praktycznie z dnia na dzień, bo okazuje się, że mąż ma jechać do Krakowa coś tam załatwić, a ja zabiorę się z nim niejako przy okazji.

Nadchodzi 7 października i jedziemy. Najpierw mam czas na spokojny spacer po moim ulubionym krakowskim rynku, pogoda świetna, ludzi niewiele. Zachodzę do Kościoła Mariackiego, który jest chyba najładniejszym kościołem w Krakowie. Potem siadam na ławce pod kasztanowcami i czytam czekając na męża, który w końcu przychodzi. Jak to jest, że kiedy człowiek na coś czeka, to czas się tak strasznie dłuży?

Przyjeżdżamy na miejsce sporo przed czasem, więc jeszcze sobie chwilkę spacerujemy, aż w końcu przychodzi nasza kolej. Choć to moja trzecia ciąża, mąż jest ze mną pierwszy raz na takim badaniu. Przed sobą mamy wieeeelki monitor... (chyba nawet większy niż nasz domowy telewizor), na którym naprawdę dużo widać. Trochę zdenerwowana kładę się na leżance, a pani nakłada na mój brzuch dużo żelu (mmm, ciepłego!). Pierwsze dotkniecie głowicy i naszym oczom ukazuje się Maleństwo. Widzimy wszystko: i głowę, i brzuszek (żebra!), i nóżki, i machającą do nas rączkę.

Dziecko wyczuwając chyba moje podenerwowanie porusza się gwałtownie, aż brzuch podskakuje i prawie znika z ekranu. Zmiana ustawień i teraz widzimy maluszka od dołu: machające nóżki i dwie maleńki stópki, które to pojawiają się, to znikają, zupełnie jakby dzieciaczek tupał. Jak Dorotka, ta malutka, z wierszyka Porazińskiej – przechodzi mi przez głowę. Po pierwszym ogólnym spojrzeniu, czas na dokładne oględziny. Pani przeprowadzająca badanie dokładnie wszystko nam objaśnia, co mierzy i dlaczego, bada przepływy, starannie przygląda się pracy serca (wyraźnie widać, że ma ono cztery części i rytmicznie się porusza), słyszymy też jego pracę.

Czas na pomiary:
BPD czyli wymiar dwuciemieniowy wskazuje na 20 tydzień ciąży i 1 dzień,
HC  - obwód głowy wskazuje na 20 tydzień ciąży,
AC - obwód jamy brzusznej na 20 tydzień i 5 dni,
FL - długość kości udowej na 21 tydzień i 1 dzień. (Dłuuuugie nogi!)
Waga 355,35 gramów. Wielkość płodu zgodna z wiekiem ciążowym.

W czasie badania miga nam też to, co jest pomiędzy nogami, a raczej to, czego tam nie ma. W naszych podejrzeniach utwierdza nas pani, która jednak najpierw pyta, czy chcemy znać płeć. Oczywiście, że chcemy! I tak! To naprawdę jest dziewczynka!!! Czuję taką radość, że aż mnie zatyka – moje marzenie się spełniło. To nie Ktoś, tylko Ktosia. Moja Pestka! Zmierzona też zostaje ta tupiąca stópka – ma 3,5 centymetra, hmmm, może naprawdę to jest Dorotka?

Pani koniecznie chce nam jeszcze pokazać buzię dziecka w 4D. Jest to trudne, bo akurat główka dziecka wciska się dość mocno w łożysko, którego obraz „nakłada się” na twarzyczkę. Za trzecim podejściem w końcu się udaje i po raz pierwszy widzimy buzię naszej córeczki: czoło, zamknięte oko, dość spory nosek, usta i wyraźną, trójkątną bródkę, a przy uchu rączkę. Jestem zaskoczona tym, jak wiele na takim obrazie można zobaczyć. I choć malutka kręci się bez przerwy, to udaje się ją w końcu złapać z półprofilu – dostaję wydrukowane zdjęcie. razem z nim dokładny opis, z którego wynika, że ryzyko trisomii 21 jest naprawdę niskie.

Na koniec łyżka dziegciu w tym całym miodzie: w mózgu po prawej stronie znajduje się torbiel splotu naczyniówkowego. Ma średnicę 8,8mm. Pani zapewnia nas, ze to nic takiego, że to się rozejdzie, a budzić niepokój mogłoby, gdyby temu towarzyszyły inne nieprawidłowości i że wystarczy rzecz skontrolować na kolejnej wizycie. Mimo tej niepokojącej informacji cieszę się jak szalona. Dziewczynka!!!

 W powrotnej drodze wstępujemy do dużego sklepu z rzeczami dla dzieci. Mierzymy w aucie  fotelik, oglądamy wózki. Przy jednym z nich mąż niemal traci głowę i ogłasza, że tylko ten, bo duże, pompowane kółka, łożyska i amortyzatory. Faktycznie wózek fajny i funkcjonalny, więc niech będzie ten, zresztą wspierajmy polską produkcję – żegnam się w myślach z portugalskim cackiem. Na koniec kupuję body – w kwiatuszki! Fantastycznie zaprojektowane zapina się kopertowo. Koniec z przeciąganiem ciasnych ciuszków przez wielką głowę dziecka. Wystarczy rozłożyć ubranko, na nim położyć dziecko, wciągnąć rękawki i pozapinać.

Jestem taka szczęśliwa, że aż się boję. Będę miała córeczkę! Dzwonię do siostry i mojej mamy, też się cieszą ze mną. A reakcja dzieci? „Przecież mówiłem, że to dziewczynka” – dziwi się naszej radości Kajtek... „Będę dla ciebie dobrym starszym bratem” - obiecuje mojemu brzuchowi Tosiek.

Dalej... 21 tydzień ciąży - czytaj

reklama