reklama

24 tydzień. Gruszkowo-czekoladowy tydzień

Coraz częściej myślę o porodzie. Mam w związku z nim mnóstwo obaw, pewnie jak każda przyszła mama.

Wprawdzie ja wiem na czym stoję, ale i tak się boję (ale mi się zrymowało).

W każdym razie wiadomo, że będzie planowa cesarka. Pierwszy raz rodziłam przez cesarskie cięcie ze względu na wzrok: duża krótkowzroczność, astygmatyzm, a gdy miałam lat naście, było podejrzenie, że i odklejająca się siatkówka.  Miałam konsultacje i okulista mi powiedział, że on nie weźmie na siebie tej odpowiedzialności, że mi wzrok się pogorszy, w związku z czym dał zalecenie: cesarka lub pomoc (ta pomoc to kleszcze albo próżnociąg). Właściwie jakbym się wtedy upierała, to wypisałby, że nie ma przeszkód, no ale...

Trochę żałuję, że wtedy odpuściłam. Zdecydowałam tak, a nie inaczej, głównie dlatego, że mnie te kleszcze na główce mojego dziecka totalnie rozstrajały i już wolałam, żeby mnie cięli, niż miało się coś stać małemu. Ten pierwszy poród był trochę dziwny - lekarz kazał mi przyjść określonego dnia (to znaczy w terminie porodu), potem trzymali mnie jeszcze tydzień, a potem nagle ciachu machu i zrobili cesarkę. Do dziś nie wiem na co czekali. Młody był 10 dni po terminie. Za drugim razem, 14 dni przed terminem odeszły mi wody, zadzwoniłam do kliniki, gdzie chciałam rodzić, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy ponad 100km... Teraz mam nadzieję, że wszystko odbędzie się spokojniej - liczę na to, że lekarz prowadzący poda mi dokładny termin (pewnie wtorek, bo tak ma dyżury w szpitalu). Wiem na pewno, że nikt nie będzie czekał na skurcze, bo to jest stan po 2 cesarkach. No cóż, przeżyłam to, dwa razy, dam radę i trzeci... Byle maluszek był zdrowy.

Niestety nie mogę podejrzeć, co u niego, więc sobie tylko podczytuję: waży około pół kilograma, pływa w płynie owodniowym, którego jest już około pół litra, dzięki czemu wszystkie wstrząsy są łagodzone, a dziecko ma sporo miejsca na swoje wygibasy, które są bardzo ważne, bo dzięki nim dziecko ćwiczy mięśnie, uczy się posługiwać swoim ciałem, rozwija połączenia nerwowe oraz doskonali  koordynację nerwowo-mięśniową i zmysł równowagi. Dzięki bodźcom dotykowym rozwija się także mózg. To dlatego dziecko rozpycha się prostując jednocześnie ręce i nogi, tupie, kopie, macha rękami, a nawet robi fikołki. Czasem też łapie za pępowinę i zaciska na niej rączki.

Bywają jednak chwile, gdy zamiera w bezruchu, a przynajmniej tak mi się wydaje. Kładę się wtedy na łóżku, przykładam detektor tętna i nasłuchuję. Wtedy najczęściej okazuje się, że maleńka cały czas mi stuka po tym urządzonku, macha łapami (takie śmieszne dźwięki), mimo że ja nic, ale to nic z tych ruchów nie czuję. Słyszy całkiem nieźle, pewnie bicie mojego serca jest najgłośniejszym dźwiękiem, ale  i mój głos, i różne hałasy z zewnątrz pewnie też do niej docierają.

Gdyby dzieciaczek postanowił przyjść na świat już teraz, miałby szanse na przeżycie. Oczywiście byłby to nielekki start: w inkubatorze, podłączony do mnóstwa urządzeń wspomagających jego funkcje życiowe, z długą i męczącą rehabilitacją w perspektywie, ale by przeżył. Świadomość tego wpływa na mnie bardzo kojąco.

Jesienią wszyscy zamieniamy się z misie obżartuchy, które gromadzą tłuszczyk przed zimą – co chwila ktoś się domaga czegoś słodkiego i choć panuje u nas zwyczaj, że słodycze jadamy tylko w soboty, to teraz pozwalamy sobie na odstępstwa, ale takie domowo-ciastowe. Przeglądam internetowe strony z przepisami i piekę, a to szarlotkę z budyniem, a to bananowca. W końcu natrafiam na przepis na superszybkie ciasto czekoladowe z gruszkami. Jest pyszne: z soczystą gruszką i kawałkami czekolady. Zjadamy je na ciepło i rodzina natychmiast domaga się upieczenia kolejnego, więc następnego dnia wznawiam produkcję – ciasto jedzone na zimno jest równie dobre! Tak nam mija ten 24 tydzień – czekoladowo i gruszkowo. Mniam!

Dalej...25 tydzień ciąży - czytaj

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,67 z 5. Głosów: 3
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama