reklama

36 tydzień – zaklinanie, zamawianie...

Berbeć powinien ważyć około 2800g i mierzyć 34 cm (od czubka głowy do pupy).

Nabiera tłuszczyku, będzie dzięki temu lepiej utrzymywał temperaturę ciała.

Znawcy tematu piszą, że dno macicy zaczyna się obniżać, ponieważ główka dziecka ustawia się w kanale rodnym. Niestety, niczego takiego u siebie nie obserwuję. Brzuch nadal jest ogromny, wypukły i niemal pod brodą. Ciężko mi się oddycha. Najlepiej mi jest w wannie. Całymi wieczorami zalegam w niej, dzięki wodzie czuję się lekka. No, powiedzmy, lżejsza. Szum wody płynącej z kranu i jej chlupanie wokół wielkiej wyspy brzucha uspokaja maleńką. Relaksujemy się obie, póki woda nie wystygnie. Coraz częściej mam przedrzemane noce, bo spaniem tego nie można nazwać. Nawet mnie nic nie boli, tylko nie mogę spać.

Porada znaleziona w necie „ciesz się ciążą”. Całą ciążę się cieszę. Teraz zaczynam mieć dość. Nie tylko ja – dziewczyny na forum też. Najczęściej przerabiany temat, to „jak przyspieszyć poród”. A przecież ciąża trwa 38-42 tygodni. Tymczasem z niektórych suwaczków ciążowych wynika, że po 36 tygodniu to nic, tylko rodzić, bo najwyższa pora, po 36 tygodniu dziecko jest donoszone. A przecież 2-6 tygodni to ogromna różnica: w rozwoju płuc, wadze, warstwie tłuszczu, umiejętności radzenia sobie z zewnętrznymi warunkami... Wiem, jaka była różnica w moich chłopakach: starszy z 42 tygodnia, młodszy z 38, a ważyli tyle samo! Mimo to, młodszy był takim kościstym, różowym chudzielcem, a starszy pulchnym niemowlaczkiem z bujną fryzurą. Mieli też zupełnie inny start przez to. Młodszy dużo ciężej zaczynał i potem się to na nim odbiło. Tak sobie myślę, że nie ma co tych naszych dzieci poganiać, przyjdzie czas, to się urodzą. Tymczasem mamy często sobie polecają olej rycynowy, którego absolutnie nie wolno podawać w ciąży. To jest silny środek, powoduje podrażnienie i przekrwienie narządów. Istnieje prawdopodobieństwo, że preparat oddziałuje na płód – nie wiadomo w gruncie rzeczy jak. A przecież, zdroworozsądkowo podchodząc do sprawy - każda ciąża kiedyś się kończy - prędzej czy później.

Zbliżają się moje urodziny, więc wybrałam sobie prezent – wisiorek Bola. Trochę późno, ale zawsze... Jest to metalowa kulka, ozdobiona emalią (wybrałam zieloną), a w środku mały dzwoneczek. Ma bardzo delikatny dźwięk. Dziecko go słyszy (wisiorek ma długi rzemyk i znajduje się na wysokości brzucha) i przyzwyczaja do niego – ma to mieć uspokajający wpływ na dziecko po narodzeniu, ten dźwięk będzie mu się kojarzyć ze spokojem, bezpieczeństwem i mamunią. Tradycja noszenia takich kulek wywodzi się z Meksyku. Oprócz pragmatycznego działania uspokajającego, miał on także magicznie chronić przed złymi duchami. Doszłam do wniosku, że jak czarować, to czarować i wypisałam swoją listę zaklinania, czarowania:
-żeby była zdrowa, zdrowa, zdrowa,
-żeby miała moją grupę krwi i żadnych konfliktów,
-żebym nie przeżywała takiego strachu jak przy Tośku,
-żeby lekko przeszła żółtaczkę (bez takich prochów jak młody),
-żeby nie trzeba było robić żadnych dodatkowych badań, konsultacji i rehabilitacji. No. Howgh! Niech się stanie.
To teraz zachcianki, czyli czego bym chciała, choć wiem, że to głupotki, ale jak zamawiać, to na całego:
-żeby nie była taka długa, jak chłopaki (obaj mieli po 58cm), bo mam cudne ciuchy na 56 i żeby choć troszkę w nich „pochodziła”,
-żeby się urodziła 15 lub 20 lub 25 (ja mam urodziny 5, rocznicę ślubu mamy 10, taka równa piątka ładnie by się komponowała),
-żeby miała włoski, dziecko z włoskami wygląda słodko i na znacznie starsze niż jest naprawdę,
-żeby imię do niej pasowało,
-żeby przesypiała nocki,
-żebym się szybko nauczyła, jak się przewija i kąpie dziewczynkę, bo z chłopakami to jest lekko, ale to co dziewczynka ma między nogami, to mnie przeraża!

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 2
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama