reklama

9 tydzień. Chłopiec czy dziewczynka?

Musimy zmienić plany wakacyjne. Rok temu uznaliśmy, że dzieci są już dość duże i kupiliśmy namiot oraz cały majdan kempingowy.

Spędziliśmy pod płóciennym dachem bardzo miło poprzedni urlop, więc i w tym roku postanowiliśmy wyjechać na „łono natury”, a konkretnie w skałki Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Nie tylko jest tam pięknie, ale możemy też kontynuować naszą młodzieńczą pasję – wspinaczkę skałkową. Starszego Kajtka udało się nam nią nawet zarazić, niestety młodszy ma lęk wysokości - „Mamo – prostuje Tosiek – to nie jest lęk wysokości, tylko lęk spadania!”. Cóż, logiczne.

Ciąża pokrzyżowała nasze plany ze względu na leśną plagę tamtych okolic – kleszcze. Przez te małe paskudne pajęczaki roznoszące choroby nie możemy jechać. Poprzedniego lata bardzo pilnowałam nas i chłopców: wszyscy nosiliśmy wysokie skarpetki naciągnięte na długie spodnie, no i co chwilę pryskałam wszystkich repelentem, a karki i ręce smarowałam taką nieco łagodniejszą wersją. Jednak ich używanie w ciąży nie wchodzi w rachubę, bo wszystkie skuteczne środki zawierają DEET.

Przez ostatni tydzień gościliśmy synka znajomych. Kajtek, młodszy od niego o 2 lata, świetnie się z nim dogaduje. Mają dużo wspólnych „chłopackich” tematów: ryby, kamienie („minerały, mamo, nie kamienie!” - oburza się moje dziecko, gdy tak mówię), filmy przyrodnicze, książki. Mądre chłopaki. Teraz po niego przyjechała jego mama i zaproponowała,  że zabierze Kajtka, żeby i on pobył trochę poza domem. Sama nie wiem, co myśleć... Rozum podpowiada, że powinnam się zgodzić, ale matczyne serce jest pełne obaw. W końcu zapada decyzja, ze młody pojedzie. Po raz pierwszy będzie sam, bez rodziców, tak daleko od domu. Wierzę, że sobie poradzi.    

Ciągle pobolewa mnie dół brzucha. Ogromnie mnie to martwi. Informacje znalezione w internecie są dość sprzeczne: większość portali podaje, że każdy ból powinien niepokoić i koniecznie trzeba to zgłosić lekarzowi. Natomiast jak tylko się poczyta jakiekolwiek forum poświęcone ciąży, okazuje się, że większość kobiet skarży się dokładnie na to samo: pobolewanie, dziwne naprężenie, ciągnięcie. Najprawdopodobniej to rosnąca macica zaczyna się rozpychać. Nic dziwnego zatem, że jakoś tam to odczuwam. Zresztą mój lekarz zawsze mnie zapewniał, że takie pobolewanie jest normalne. Staram się zatem odganiać wszelkie czarne myśli. Do dolegliwości ciążowych doszło krwawienie z nosa i dziąseł – nie jakieś straszne, ale jakieś takie nieprzyjemne.

Coraz częściej się zastanawiam nad płcią naszego dziecka. Oczywiście wiadomo, że wszyscy chcielibyśmy, aby to była dziewczynka, ale niestety nasze życzenia nie mają żadnego wpływu na rzeczywistość... Mimo że wiem, że już nic zmienić się nie da, podczytuję artykuły o planowaniu płci. Wygląda to całkiem nieźle, bowiem wszystko wskazuje na dziewczynkę:

-    gdy się odchudzałam, jadłam dużo nabiału (wapń),
-    mam 34 lata, do zapłodnienia doszło w czerwcu - wg. kalendarza chińskiego na 100% dziewczynka,
-    to było 2 dni przed owulacją (taką mam nadzieję),
-    mój mąż jest informatykiem, a oni podobno mają córki (jakoś się to do tej pory nie sprawdziło),
-    z wiekiem łatwiej o dziewczynkę,
-    jak będzie chłopak, to mu dam na imię Budrys i zwariuję z trzema łobuzami.

No cóż, jeśli jesteś dziewczynką, właśnie teraz, w dziewiątym tygodniu wykształcają się u Ciebie komórki jajowe. To niesamowite, ale i trochę przerażające - to, co dzieje się w Twoim zaledwie trzy centymetrowym ciele, będzie miało w przyszłości wpływ na to, czy Ty sama zostaniesz matką.

 Jeżeli jesteś chłopcem, to w tej chwili trwa proces powstawanie jąder i pęcherzyków nasiennych, chociaż póki co, Twoje narządy płciowe wyglądają jeszcze tak samo jak u dziewczynki.  

 Tak czy siak, zaczynasz mieć widoczna szyję, dziurki w nosie, wykształciły się łokcie, ale co najważniejsze, gwałtownie rozwija się mózg. Tworzą się półkule mózgowe, przysadka, tyłomózgowie. Tyle ważnych rzeczy naraz.

Dalej... 10 tydzień ciąży - czytaj

reklama