Nasze matki i babki rodziły w samotności, w towarzystwie akuszerek lub w gronie szpitalnego personelu. Choć do niedawna nie do pomyślenia było, by w tej szczególnej sytuacji rodzącej kobiecie towarzyszył ojciec dziecka, to dziś powitanie noworodka na świecie w towarzystwie obydwojga rodziców jest zjawiskiem niezmiernie popularnym.
Rodzić samotnie czy przeżywać tę chwilę razem? – zastanawiają się rodzice niemal od poczęcia dziecka. Wiele par decyzję podejmuje bez większych problemów, co niektórzy wahają się i długo rozważają za i przeciw, a jeszcze innych wybór zaskakuje w drzwiach sali porodowej. Tak czy inaczej warto o porodzie pomyśleć i porozmawiać.
Rodzę sama, bo:
• Dla wielu kobiety obecność partnera przy porodzie – w sytuacji mocno stresującej, o wątpliwej estetyce scenerii i dość naturalistycznym przebiegu - często jest po prostu krępująca; kobieta nie chce, by mężczyzna widział ją i zapamiętał – zakrwawioną, bezbronną w obliczu bólu, krzyczącą, zalaną łzami, pozbawioną wszelkiej intymności
• Wiele kobiet ma poczucie, że są silniejsze, gdy są same; czasem obecność bliskiej osoby wyzwala poczucie bezradności, kobieta rozkleja się i zdaje się na innych; będąc sam na sam z bólem szybciej zaś potrafi zebrać się w sobie, nie rozczula się nad swym losem, jest twarda i lepiej sobie w tej sytuacji radzi
• Mężczyźni zwykle zastanawiają się, czy zniosą widok bólu i cierpienia, czy potrafią pomóc i czy chcą w ogóle to widzieć. Kobieta z kolei boi się, że zamiast skupić się na sobie, będzie miała na głowie reanimację wrażliwego partnera
• Wielu mężczyzn nie jest w stanie przewidzieć swoich reakcji, ani emocji po porodzie, wiele kobiet boi się, że poród zamiast partnerów zbliżyć – oddali ich od siebie. Według seksuologów istnieje ryzyko, iż wstrząs związany z widokiem rodzącej kobiety może wywołać u mężczyzny trudności z ponownym postrzeganiem żony jako obiektu pożądania. Jeszcze inni mężczyźni mają w pamięci ból żony i są przerażeni, że skutkiem pożycia seksualnego jest tak wielkie cierpienie kobiety, a to z kolei wycisza ich popęd
• Jeśli partnerzy są już rodzicami lub posiadają inne istotne zobowiązania, kobieta jest spokojniejsza, jeśli rękę na pulsie, na zewnątrz trzyma mąż
• Kobieta jest po prostu konserwatystką i woli urodzić tradycyjnie, czyli sama - tak, jak to sobie wymyśliła natura
Rodzę z mężem, bo:
• Wiele kobiet po prostu nie wyobraża sobie porodu bez partnera: skoro się zdecydowali na dziecko - wspólnie powinni powitać je na świecie
• Kobieta czuje się pewniej, gdy ma przy boku bliską osobę, która jest nieustannie gotowa do pomocy – doda otuchy, zajmie rozmową, pomasuje plecy, policzy skurcze, uspokoi. Nikt też tak, jak kochane męskie ramię nie wesprze obolałej kobiety i nikt nie współczuje tak, jak ukochana osoba. Obecność partnera po prostu sprawia, że narodziny dziecka stają dla mamy choć trochę łatwiejsze
• Obecność partnera, który w jakiś sposób kontroluje całą tą sytuację daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa i większej kontroli nad wydarzeniami
• Partner u boku kobiety może też czasem wpływać na zachowanie personelu medycznego, zawoła położną bądź poinformuje lekarza o niepokojach, będzie znał wiele odpowiedzi na zadawane przez personel pytania, co również odciąży kobietę. Tata na pewno dopilnuje dziecko zaraz po narodzinach, poda położnej ubranka oraz będzie asystował podczas rutynowej kontroli lekarskiej
• Wspólny poród to korzyści nie tylko dla mamy - ojcowie podkreślają, że akt ten wyzwolił w nich nieznane pokłady uczuć; że było to niezapomniane przeżycie i wspaniały moment - kiedy pierwszy raz zobaczyli dziecko. Przecięcie pępowiny, pierwszy krzyk – to piękny początek więzi dziecka z ojcem
• Rodzenie w asyście męża pogłębia związek, zbliża małżonków do siebie, umacnia łączące ich uczucie. To także często narodziny głębszej i bardziej świadomej miłości do żony, szacunku i podziwu dla niej.
• Tatusiowie przyznają też, że nie bez znaczenia jest dla nich świadomość, że stanęli na wysokości zadania, spełnili się w roli mężczyzny i ojca
• Pojawienie się maleństwa na świecie, przecięcie przez ojca pępowiny, pierwsze zrobione przez tatę zdjęcie, wspólne cieszenie się sobą w ciszy –blasku jest to piękny czas. Choć mężowska bliskość nie sprawi, iż poród będzie mniej bolesny czy krótszy, to na pewno nabierze mniej medycznego, a bardziej rodzinnego i magicznego wymiaru.
Najważniejsze, by decyzja była podjęta przez oboje partnerów, a jeśli któreś ma zbyt wiele obaw – nie należy się do niczego zmuszać. W podjęciu decyzji pomóc mogą zajęcia w szkole rodzenia, rozmowa ze znajomymi, którzy mają za sobą porodowe doświadczenia oraz literatura tematu.
Monika Z-B
Tylko użytkownicy zarejestrowani na forum i zalogowani na stronie mogą wprowadzić swój komentarz. Zarejestruj się jeśli nie masz swojego konta na forum. Pamiętaj, że rejestracja na Forum BabyBoom jest darmowa i zajmie tylko chwilkę.
Jeśli masz już swoje konto na naszym Forum zaloguj się.
Karjoka , Poznań
Myślę, że rodzinny poród, więc obecność mężą i np. starszego dziecka jest na pewno bardzo głębokim przeżyciem. Ja sama chciałabym, aby przy porodzie była bliska mi kobieta, która doświadczenie porodu ma już za sobą - wie co się dzieje - oraz mój partner jeśli będzie chciał. Jeśli jednak nie wyrazi ochoty uczestniczenia w porodzie to ja to akceptuję.
7/11/2008 11:28
, Monika
Może, tylko czy towarzystwo córki to dobry pomysł? poza tym partner i ktoś jeszcze to moze już tłok:)
18/01/2008 13:04
Chciałabym się spytać, czy oprócz partnera czyli ojca dziecka w trakcie porodu może uczestniczyć ktoś inny? Na przykład moja córka. Ada.
16/01/2008 09:33