reklama
Grecki Tata

Grecki Tata

Podobnie jak w innych krajach śródziemnomorskich ojciec w Grecji jest tradycyjnie ostoją rodziny. Rodziny czasami bardzo licznej, wielopokoleniowej, niejednokrotnie żyjącej pod jednym dachem. To na nim spoczywa obowiązek zapewnienia lokum żonie, a w przyszłości dzieciom.

Zaręczyny są imprezą na miarę przyszłego ślubu/wesela a faktyczne zaślubiny odbywają się dopiero po zakupie, czy budowie i wyposażeniu domu.

Jaki jest grecki Tata?

Imię ojca pojawia się we wszystkich możliwych dokumentach oraz, np: w adresie na kopercie (w formie "Jan-Waldemara Kowalskiego"). Również nadawanie imion dzieci nie jest sprawą gustu, czy widzimisie świeżo upieczonych rodziców. Imiona, bowiem nadaje sie po rodzicach ojca dziecka (pierworodnemu synowi Grek nada imię swojego ojca, a pierworodną córkę nazwie imieniem matki).

Dopiero kolejne (trzecie, czwarte) dzieci nazywane są po rodzicach matki. Zasada ta odnosi się do wszystkich, czyli jeśli taka pani Afrodyta ma trzech synów a każdy z nich po córce to wszystkie wnuczki babci Afrodyty będą miały na imię... Afrodyta:-)

Tradycja ta, wbrew pozorom w zdecydowanej większości rodzin jest nadal kultywowana i to nie tylko w małych mieścinach, ale także wielkich aglomeracjach. Często zdarza się, ze w najbliższym otoczeniu, co druga osoba ma tak samo na imię i nikogo (no może oprócz mnie!) To nie dziwi ani nie razi!

Nam się udało wyłamać nieco (m.in. właśnie z powodu kolejnej kobietki o tym samym imieniu w najbliższym otoczeniu jak i z powodu braku polskiego odpowiednika -to moje argumenty koronne) i nasza córka ma na imię Sofija vel Zosia a na drugie po swojej babci a mojej teściowej.... Stavroula. Zresztą jest jednym z nielicznych dzieci, które mają dwa imiona. Ten zwyczaj w Grecji nie jest powszechny.

Chrzciny w Grecji

Za to powszechne jest, co innego. Mianowicie do czasu ochrzczenia dziecka oficjalnie nie posiada ono imienia i funkcjonuje przez miesiące, czasem nawet lata jako "beba" (dziewczynka) lub "bebis" (chłopiec). Nie przeszkadza to bynajmniej z założeniu konta lub wyrobieniu paszportu. Wtedy w rubryce "imię" wpisuje sie po prostu "nieochrzczona/-y" i już. Pierwszy paszport Zochy był właśnie w takiej formie i wzbudzał powszechne zainteresowanie służb lotniskowych;-)

Ojciec przy porodzie

Coraz bardziej popularny staje się udział ojców w porodzie.W odróżnieniu od swych polskich kolegów nie uczestniczą w zajęciach szkoły rodzenia, bo takowych w Grecji po prostu nie ma (nie licząc zupełnie prywatnych spotkań z położną).

Nie zawsze tata jest przy samych narodzinach, ale prawie zawsze jest osobą, która przekazuje położnej torbę z pierwszymi ubrankami dla noworodka. W greckich szpitalach nie praktykuje sie zawijania noworodków w beciki, rożki czy tym podobne "urządzenia" tylko zaraz po umyciu i zważeniu przebierane sa w normalne (cywilne) ciuszki. Maluszki pozostają w szpitalu z mamą od samego początku, przez 24 godziny na dobę.

W szpitalach nie ma wyznaczonych godzin odwiedzin i w praktyce ktoś z rodziny jest "zakwaterowany" właściwie na stałe. To temat na oddzielną opowieść. Powiem tylko, ze w wielu przypadkach jest to właśnie świeżo upieczony tatuś. Tak było u nas. Wyprowadziliśmy się z naszej szpitalnej jedynki w trójkę po pięciu dniach.

Nie udało mi się dowiedzieć, ile trwa urlop macierzyński i czy może w nim partycypować również ostoja rodu. Dlaczego? Ano, dlatego, ze w Grecji zdecydowana większość ludzi pracuje na swoim, głownie w turystyce a wiec prowadzi restaurację, tawernę, biuro podróży, firmę przewozową czy hotel (jak my). W związku z taką specyfiką rynku pracy, dzieci wychowują się niejako w biznesie.

Własny biznes to dom i praca w jednym. Ma to swoje zalety i wady oczywiście. W kontekście posiadania dzieci, z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że tych zalet jest znacznie więcej.

W wychowaniu dziecka mogą uczestniczyć zarówno matka jak i ojciec, o rożnych porach dnia i nocy. Dlatego obce mi było i jest uczucie alienacji, znużenia i wiecznego zmęczenia nękające koleżanki z Polski, które będąc na macierzyńskim z utęsknieniem wyczekują powrotu męża z pracy.
 Od momentu narodzin zajmowaliśmy się naszą kruszynką we dwójkę. Jeszcze w szpitalu, kiedy nie byłam w stanie normalnie sie poruszać to tata Grek kąpał ją, przewijał etc.

Również w ciągu dnia mój mąż może poświęcić więcej czasu naszej córeczce.
 W Polsce z wózkiem spacerują głównie kobiety (mamy, babcie, opiekunki) a jeśli już pojawia się mężczyzna to w parze z kobietą i głównie w soboty i niedziele. W Grecji zdecydowanie przeważają samotnie (i w parach) spacerujący panowie. No, ale im jest łatwiej to robić w tzw. godzinach pracy i nie muszą się z tego powodu meldować u szefa;-)

Barbara Bitounis

reklama