reklama

Jak mężczyznę zniechęcić do pomocy

Ona się miota między pieluchami a gotowaniem obiadu, biega pomiędzy kuchnią a bawialnią. Jest rozdarta pomiędzy byciem matką i panią domu (bo o kobiecie i człowieku w sobie właściwie już nie pamięta), gdy on, ojciec dziecka, podchodzi do wszystkiego jakby inaczej - z większym dystansem, mniej nerwowo. Ma czas na wszystko, nawet na spokojne wypicie kawy i przegląd prasy. Znasz to?

Nie tak powinno być - wiesz o tym, prawda?

Choć uważasz, że ty i tylko ty zrobisz wszystko - w domu i wokół dziecka - lepiej, szybciej i w ogóle w jedyny słuszny sposób, to i tak w pewnym momencie dojdziesz do ściany. I co wtedy zrobisz? Tupniesz nogą, rzucisz ścierką i stwierdzając, że masz dość, zalejesz się łzami.

Tymczasem on... ze zdumienia przeciera oczy, prawdopodobnie bowiem nie wie, że czujesz się uciemiężona, nieszczęśliwa i najzwyczajniej w świecie zmęczona. Myślał, że tak ma być, że ty tak chcesz...

Dlaczego mężczyzna nie pomaga przy dziecku?

Choć staramy się, by nasze związki były partnerskie, a podział powinności był - powiedzmy - sprawiedliwy, to pęd życia, natłok obowiązków, stereotypy minionego wieku oraz wzorce wyniesione z domu sprawiają, że my, kobiety nadal bierzemy na swe barki zbyt wiele. To źle! Wyrabiając sto procent normy, całodobowo i na niezmiennie wysokich obrotach - obrabiając etat zawodowy i ten swojski, domowy – nietrudno się wypalić i mieć dość. Jest na to sposób.

Można podjąć odpowiednie kroki i nie pielęgnować w sobie Matki Polki. Wystarczy uwierzyć, że tata też potrafi, jeśli tylko otrzyma szansę na pomoc i wykazanie się.

Jeśli jednak kochasz stan totalnego zniewolenia, nadal wolisz uciemiężać się samotnie, za to mieć perfekcyjnie wypielęgnowane dziecko, a w domu - wszystko wykonane na najwyższym poziomie, oto kilka rad, jak zniechęcić mężczyznę do angażowania się w życie rodziny. Trn tekst jest dla ciebie. Skuteczność gwarantowana.

Poradnik na opak - co zrobić, by mężczyzna nie pomagał przy dziecku i w domu

•    Ani przed ślubem, ani potem, nie ustalajcie podziału obowiązków, nie rozmawiajcie o swych wyobrażeniach roli żony i męża, nie mówcie o swoich oczekiwaniach i obawach.

•    Nie dzielcie się obowiązkami – jakoś to będzie; ostatecznie kiedy będziesz wychodziła z dzieckiem na spacer, po drodze wyrzucisz śmieci, zrobisz zakupy i zapłacisz rachunki. Dasz radę.

•    Nie rozmawiajcie o rzeczach nieistotnych dla funkcjonowania domu – nie opowiadajcie sobie o tym, jak spędziliście dzień – niech on nie wie, że padasz ze zmęczenia, bo pół nocy nie spałaś (wasz uroczy niemowlak miał ochotę na nocne zabawy), a i ty nie miej pojęcia, że mąż miał ostre starcie z przełożonym i jest wykończony. Popołudniowy spadek formy tłumaczcie sobie wzajemnych lenistwem i brakiem obowiązkowości. I wściekajcie się na siebie - najlepiej w milczeniu.

•    Rób tak, jak jego mama: pozwól mu na bycie wiecznym dzieckiem, pielęgnuj w nim małego chłopca; chodź na palcach, niech on odpocznie, zarzuć dziecko na biodro i posprzątaj po nim rozrzucone po domu skarpety. Zaraz po tym, jak podasz obiad i nakarmisz potomka.

•    Rób tak jak twoja mama – daj z siebie wszystko - wstawaj świtem, by ugotować dwudaniowy obiad z deserem, wypucować meble na wysoki połysk i wykrochmalić wszystkie obrusy. Wszak są to rzeczy niezbędne do egzystencji.

•    Kiedy masz dosyć, nie proś o pomoc, a tylko sobie wyobrażaj, jakby to było cudnie, gdyby małżonek sam z siebie przejął od ciebie odkurzacz i ze śpiewem na ustach posprzątał... A jeśli od tych myśli nijak ci się nie polepszy, możesz zrobić jakąś małą, ale dramatyczną scenkę, ewentualnie pozrzędzić trochę i poburczeć pod nosem. I najlepiej tak, by mu uszczypliwościami najechać na ambicję.

•    Nigdy nie mów, jakie są twoje oczekiwania względem pomocy w domu bądź przy dziecku – czekaj, aż się sam domyśli. Jeśli tego nie zrobi, z obrażoną miną zrób to sama, a najlepiej nie odzywaj się do niego za karę przez kilka dni. Może następnym razem olśni go nieco szybciej.

•    Nie domyśla się? Zastosuj szantaż – oto od dziś przestajesz i sprzątać, i gotować. A jeśli on natychmiast się za to nie weźmie, to... I zobacz, co się będzie działo.

•    Licz na to, że skoro przestałaś zmywać, on nagle dostrzeże
, że oto skończyły się naczynia i czas z tym coś zrobić. Poczekaj tydzień, a później... no cóż, wezwij ekipę od dezynsekcji.

•    Kiedy małżonek coś robi, koniecznie poprawiaj go, instruuj, opowiadaj jak to powinno być zrobione. Zwróć jego uwagę, że nie domył tego kubka, a pod stolikiem leża okruchy – powinien na to zwrócić uwagę w przyszłości, bo na dzień dzisiejszy jest do niczego. Możesz to jakoś zgrabnie, acz dosadnie podsumować.

•    Nigdy go za nic nie chwal i nie doceniaj, wszak ciebie nikt nie głaszcze w nagrodę za umycie podłogi.

•    Nigdy nie pozwalaj, by tata przewijał dziecko bądź, nie daj Boże, sam poszedł z nim na dwór – nieszczęście przecie murowane. On i tak sobie nie da rady

•    Jeśli już jednak zdarzy się, że nie będziesz miała siły wstać z łóżka i poranek z dzieckiem oddasz mu walkowerem, to później koniecznie dowiedź, że oprócz nakarmienia malca i zabawy z nim, małżonek mógł jeszcze posprzątać klocki, włożyć naczynia do zmywarki i chociaż rozmrozić mięso na obiad...

•    Opowiadaj koleżankom (najlepiej tak, by to słyszał), że masz tyle na głowie, że nie wyrabiasz, że nie możesz na nikogo liczyć, bo twój partner jest tak nieporadny, że tak mu nic a nic nie wychodzi... I licz na to, że to go zmotywuje do starań.

•    Na każdym kroku podkreślaj, jaka to jesteś niesamowicie zaradna i efektywna w działaniach, tym samym pokazuj mu, do jakiego wzoru powinien dążyć.

•    Kieruj się zasadą: ja, ja sama. I rób wszystko na tyle szybko, by on nie miał szans na własną inicjatywę. Wiadomo – może na przykład niedokładnie obrać ziemniaki lub fatalnie dobrać kolory dziecięcej garderoby. A to byłby prawdziwy klops.

i nie dziw się gdy małżonek kiedyś wreszcie trzaśnie drzwiami i zostawi Cię - taką Perfekcyjną - samą.

Monika Zalewska -Biełło

reklama