reklama
Mój syn wie, że zawsze może na mnie polegać

Mój syn wie, że zawsze może na mnie polegać

Redakcja: Czy pamiętasz chwilę, kiedy poczułeś się tatą szczególnie mocno?

Tomasz: Tak. Pierwszy moment, to kiedy się dowiedziałem, że będę miał dziecko. Drugi jak przecinałem pępowinę, a trzeci, kiedy mój syn powiedział, że jestem największym facetem na świecie;)

Wiesz, teraz jest tak, że ojcem czuję się bardzo mocno codziennie. Od momentu kiedy zostałem sam z Fiodorkiem i na nowo zacząłem się go uczyć nie opuszcza mnie silne poczucie ojcostwa. Zanim rozstaliśmy sie z żoną, byłem takim ojcem, który przede wszystkim pracował. Często jeździłem w delegacje, dużo pracowałem więc dla dziecka nie starczało często czasu i siły. Potem zdałem sobie sprawę, że nie na tym polega dawanie życia, wychowywanie i zupełnie przebudowałem swoje życie. Tym razem zawodowe podporządkowałem prywatnemu.

Redakcja: Zmieniłeś pracę?

Tomasz: Żeby nie mieć problemów z pracodawcą zatrudniłem się sam. Pracuję przede wszystkim w domu, dlatego mam czas aby odprowadzać i odbierać syna ze szkoły i zawozić na dodatkowe zajęcia.

Redakcja: A jak lubicie spędzać czas?

Tomasz: Fiodorek uwielbia czytanie, poza tym rower, judo, łyżwy, rolki i basen. Razem ćwiczymy. Zapisałem go na judo w takim ośrodku, gdzie jest  siłownia, więc każdy ma swój sport a wieczorami się gimnastykujemy.

Redakcja: Co dla ciebie jest ważne w waszych relacjach?

Tomasz: Zaufanie. Fiodor wie, że zawsze może na mnie liczyć. Nie wszystko potrafię, ale zawsze jestem z nim. Ja jemu też ufam. Nie musi mnie okłamywać, bo wie że nie musi się bać.
Druga rzecz to szacunek. Staram się, aby każdy z nas miał szacunek do drugiego. Mamy swoje obszary prywatności i szanujemy to, np.: Fiodorek ma swoją teczkę z rysunkami, które pokazuje mi jak ma ochotę. Sam tam nie zaglądam, bo on sobie tego nie życzy.
Jest jeszcze inny aspekt – cielesny. Nie wolno bić drugiego i to jest jasna zasada między nami.

Redakcja:  Trudne momenty w waszych relacjach?

Tomasz: Trudne momenty w naszych relacjach to  te, kiedy któryś z nas się zapędza, np.  tłumaczę setny raz to samo. On nie chce przyjmować tego co ja mówię. Mnie nie starcza sił aby znowu spokojnie tłumaczyć i wtedy bywa trudno. Emocje czasami biorą górę. Potem on przeprasza za to co zrobił, ja za to że nakrzyczałem.

Redakcja: A co was bawi?

Tomasz:  Fiodorek uwielbia mi się chować. Nie może zrozumieć jak to jest, że ja zawsze wiem gdzie on jest. Mówię, że jak będzie tatą to też zawsze znajdzie swoje dziecko. Fiodor uwielbia "żart z poduszką". Wieczorem, kiedy przeczytamy książkę jeszcze leżę koło niego i wtedy się zaczyna. Jeden przekonuje drugiego, że jest poduszką  i ma się nie kręcić, nie gadać (no bo poduszki nie gadają). No i sobie udowadniamy kto jest poduszką a kto nie.

Redakcja: Z czego jesteś dumny?

Tomasz: Jestem dumny, że mój syn jest taki wspaniały. Dobrze się uczy ale też rozrabia. Jest sobą. Ma swoje zdanie...

Redakcja: To ja odwołam się do hasła: bycie tatą to działanie...

Tomasz: Rodzicem, tak tatą, jak i mamą się jest a nie bywa. Dziecko potrzebuje nas 24 h na dobę  i musimy mu to zapewnić, co nie znaczy że nie mamy prawa do własnego życia. Jeżeli jesteśmy w stanie poświęcić swojemu dziecku godzinę rzeczywistego czasu a nie udawania to fantastycznie. Uważam że powinny być wspólne rytuały, np czytanie, mycie, odrabianie lekcji. Czas kiedy dziecko wie, że wtedy będziesz tylko dla niego.

Z Tomaszem Baczyńskim, tatą wychowującym samodzielnie ośmioletniego syna, rozmawiała Anna Ślusarczyk www.babyboom.pl

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 3,50 z 5. Głosów: 6
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama