Szczęśliwa rodzina, spokojna ciąża, uśmiechnięte dzieci, zadowoleni rodzice, łatwiejsze wychowanie. Jesteśmy blisko. Zawsze.
reklama

Banki krwi. Prawdy i mity

Prawdopodobnie nie ma rodzica, dla którego „krew pępowinowa” i „komórki macierzyste” byłyby obcymi hasłami. Zapewne też każdy, kto przygotowywał się do powitania swego dziecka na świecie, choć przez chwilę zastanawiał się, czy nie wykupić dla swego potomka „biologicznej polisy na życie”- tak bowiem pobranie i zdeponowanie krwi pępowinowej reklamują prywatne banki komórek macierzystych. Co jest faktem, a co mitem w całej sprawie?

Krew pępowinowa, nazywana też krwią łożyskową, to nic innego jak krew, która krąży w układzie krwionośnym płodu. Do niedawna utylizowana razem z łożyskiem jako biologiczny odpad, dziś traktowana jak coś niezwykle cennego. Dzieje się tak ze względu na fakt, że jest ona źródłem komórek macierzystych- pierwotnych, nie wyspecjalizowanych komórek układu krwiotwórczego. Medyczne zainteresowanie komórkami macierzystymi wynika z ich niezwykłej zdolności do przekształcania się w komórki bardziej wyspecjalizowane, w tym w każdy ze składników krwi i układu immunologicznego. Jak donoszą internetowe strony komercyjnych banków komórek macierzystych- stosować je można w leczeniu chorób takich jak nowotwory złośliwe: ostrą białaczkę limfoblastyczną, mieloblastyczną, przewlekłą białaczkę szpikową, ziarnicę złośliwą, chłoniaki nieziarnicze oraz inne choroby: anemię aplastyczną, zespół Hurlera (Gertrudy), beta-talasemię, anemię sierpowatą, ciężki złożony niedobór odporności, osteopetrozę. Badania nad jej innymi właściwościami leczniczymi ciągle trwają.

Komórki macierzyste krwi pępowinowej można pobrać tylko raz w życiu, w ciągu zaledwie kilku minut, wyłącznie podczas porodu. Podczas bezbolesnego zabiegu pobiera się resztę krwi płodu, która po porodzie pozostała w części płodowej łożyska i w sznurze pępowinowym. Następnie krew przewożona jest do banku, gdzie jest zamrażana w ciekłym azocie o temperaturze prawie minus 196 stopni. Krew pępowinową zamraża się, by w razie potrzeby móc wykorzystać ją w przyszłości. W zależności od jej ewentualnego przeznaczenia zdeponować ją można - dla potrzeb własnych (bank komercyjny zawiera z rodzicami odpłatną umowę, że komórki macierzyste są wyłączną własnością dziecka), do puli ogólnodostępnej (deponowany w banku państwowym, w razie potrzeby krew ta może uratować życie innemu człowiekowi) lub by ratować życie bratu lub siostrze (krew pępowinowa za darmo może być pobierana od matek, które urodziły już dziecko chore na białaczkę- więcej informacji:www.pieknenarodziny.pl).

W Polsce istnieją trzy państwowe banki krwi pępowinowej, które otrzymują fundusze z NFZ tylko na kilkadziesiąt pobrań rocznie- ich zasoby nie przekraczają 500 próbek. Na chwile obecną działa osiem banków komercyjnych oferujących przyszłym rodzicom możliwość zamrożenia tuż po porodzie krwi pępowinowej. Jest to jednak dość kosztowny zabieg- samo pobranie krwi kosztuje około 3 tysięcy zł, potem rodzice muszą jeszcze płacić za jej przechowywanie. Roczna opłata wynosi około 350 zł, można też opłacić kilkudziesięcioletni abonament.

Szacuje się, że w Polsce z możliwości pobrania i przechowywania krwi pępowinowej w bankach komercyjnych korzysta obecnie zaledwie 3-5 procent rodziców. Choć z roku na rok chętnych do zdeponowania krwi pępowinowej na własne potrzeby przybywa, to jak na możliwość wykupienia dziecku pewnej polisy na życie, jest to zainteresowanie stosunkowo niewielkie. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na wysoki koszt przedsięwzięcia, dodatkowo skrajnie różne opinie środowiska lekarskiego nie ułatwiają podjęcia decyzji na tak. Oczywiste jest, że przedstawiciele banków prywatnych przekonują, że warto wykorzystać szansę. Równolegle pojawiają się opinie, że postępowanie takie to składanie obietnic bez pokrycia, bowiem dzisiejsza wiedza nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że krew ta uratuje w przyszłości chore dziecko. Niektórzy wręcz twierdzą, że powstawanie banków komercyjnych jest w ogóle bezzasadne.

Temat deponowania krwi pępowinowej na własne potrzeby budzi wiele emocji i kontrowersji (o krwi deponowanej w bankach państwowych słyszy się niezmiernie rzadko), ale trudno się dziwić, skoro w grę wchodzą spore pieniądze. Jedno jest pewne- nikt nie neguje ani wartości samych komórek macierzystych, ani nadziei z nimi związanych. Podejmując decyzję o ich deponowaniu na własne potrzeby, należy jednak mieć na uwadze: po pierwsze-  szansa na to, iż dziecko będzie potrzebować własnej krwi pępowinowej do przeszczepu wynosi jak 1:2700. Po drugie niewiele się mówi o tym, że liczba komórek macierzystych w jednostce krwi pępowinowej pochodzącej od noworodka jest niewystarczająca, aby można było wykonać przeszczep u osoby dorosłej- standardowo po porodzie udaje się pobrać do 100 mililitrów krwi, co jest ilością wystarczającą na przeszczep dla osoby o maksymalnej wadze 30 kg. Po trzecie, nie mówi się też, że krew pępowinowa może wyleczyć chorego na białaczkę, ale dotyczy to wyłącznie krwi pobranej od innego dziecka (w krwi pępowinowej dziecka chorego mogą znaleźć się komórki, które same mogą inicjować proces nowotworowy; Dodatkowo przeszczep pochodzący od innego dziecka, nie dość, że jest źródłem zdrowych komórek krwi, to dodatkowo wywiera efekt leczniczy; Nigdzie na świecie nie było do tej pory ani jednego przypadku białaczki wyleczonej za pomocą przeszczepienia własnej krwi pępowinowej).

Nie ulega wątpliwości, że komórki macierzyste kryją w sobie olbrzymi potencjał i są przyszłością medycyny- nie wiadomo bowiem, co będzie możliwe za kilka czy kilkanaście lat. Jednak uznanie powyższych faktów buduje przekonanie, że na dzień dzisiejszy pobranie i deponowanie krwi pępowinowej na potrzeby własnego dziecka nie do końca można uznać za „biologiczną polisę na życie”. Inna sprawą jest, że jeśli koszt takiego przedsięwzięcia byłby bezpłatny bądź dostępny za symboliczną kwotę, podjęcie decyzji o pobraniu krwi pępowinowej nie byłoby takim dylematem, a sam temat nie budziłby takich kontrowersji. Jednocześnie należy podkreślić, że rozwiązaniem najbardziej sensownym i przynoszącym jednocześnie największe korzyści byłoby stworzenie ogólnodostępnego, państwowego banku krwi pępowinowej- dzięki któremu co roku mogłoby zostać uratowanych około 250 dzieci chorych na białaczkę. Na razie niestety takiej możliwości nie ma- krew pępowinowa jest zamrożona w prywatnych bankach- dosłownie i w przenośni. Czy zatem warto wydać kilka tysięcy złotych, by zdeponować krew pępowinową dziecka w prywatnym banku i na spokojnie obserwować postępy medycyny? Szczęśliwi ci, którzy bez szczególnych wyrzeczeń mogą sobie pozwolić na ten luksus.


Monika Zalewska-Biełło

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:
Oceń:
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 3.5 z 5. 53 ocen.
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.
blog comments powered by Disqus
reklama
Serwisy partnerskie
Kalendarz Adwentowy 2014
Święta w BabyBoom.pl
Newsletter

Chcesz wiedzieć o nowościach w babyboom.pl? Zapisz się do naszego newslettera!

reklama
Konkursy
Lubią nas

Nowości