reklama
Wyprawka za pół ceny

Wyprawka za pół ceny

Stało się. Jesteś w ciąży. Niedowierzanie, radość, obawa. Niestety niepokój przyszłej mamy (a często i taty) pogłębia się, gdy zacznie ona kalkulować koszty wyprawki. Jest to duży wydatek, a becikowe jest zaledwie kroplą w morzu potrzeb. Na zakupy dla nowego członka rodziny można bez większego trudu wydać kilka tysięcy złotych. Nie masz tyle? Na szczęście są sposoby na tańsze zakupy.

W rzeczywistości czy w sieci?

Zakupy w sieci mają swoje zalety. Można po raz setny oglądać tę samą rzecz i żaden sprzedawca się nie krzywi, można wybierać ze znacznie szerszej oferty w sklepie często jest produkt w jednym czy dwóch kolorach, a w internecie we wszystkich, jakie oferuje producent. Zakupy z laptopem na kolanach nie męczą tak bardzo, jak przemierzanie kolejnej hali, co dla mam ze sporym brzuszkiem jest ważnym atutem.

Niestety, na ekranie komputera nie zobaczymy wszystkiego tak dokładnie, jak w rzeczywistości, no i nie dotkniemy tego, co chcemy kupić. Można jednak połączyć jedno z drugim: przejrzeć ofertę w sklepie internetowym i wybrać interesujący nas produkt, udać się do sklepu, w którym na pewno on jest (producenci na swoich stronach umieszczają informacje o przedstawicielach handlowych), obejrzeć i dopiero podjąć decyzję o tym, gdzie daną rzecz kupić. Zanim jednak to zrobisz, zrób rozeznanie, gdzie jest najtaniej.

Przeważnie sklepy wirtualne mają niższe ceny (warto zrobić porównanie), ale wtedy musisz najczęściej zapłacić za transport, co podnosi ostateczną cenę towaru. Warto też zapytać się sprzedawcy w zwykłym sklepie, czy nie ma możliwości kupienia danej rzeczy w niższej cenie - nie mamy zwyczaju się targować, tymczasem w wielu sklepach jest taka możliwość, szczególnie, jeśli płaci się gotówką, a nie kartą. Przy zakupie w internecie koniecznie trzeba jednak przeczytać regulamin sklepu i szczególną uwagę zwrócić na czas i warunki dostawy, po to, aby móc na przykład sprawdzić zawartość paczki podczas jej odbierania.

Istotne są też warunki gwarancji: odsyłanie wózka na drugi koniec Polski... może być uciążliwe. No i co zrobić, jeżeli jednak coś nam się nie podoba? Otóż zgodnie z prawem (Ustawa z dnia 02.03.2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów) towar zakupiony w sklepie internetowym w ciągu 10 dni od otrzymania przesyłki (liczy się data na dokumencie potwierdzającym odbiór) można zwrócić. Jeżeli sprzedawca nie poinformował cię o tym, to okres ten wydłuża się do 3 miesięcy. Towar musi być nieużywany, w oryginalnym i nienaruszonym opakowaniu oraz z metką, a odsyła się go na własny koszt (warto wcześniej jednak porozumieć się ze sklepem).

A jakby tak na aukcji?

Nie bez powodu portale aukcyjne mają się tak dobrze. Jest to bowiem sposób kupienia (i sprzedania) rzeczy, które pomimo tego, że są używane, nadal nadają się do użytku. Na aukcjach można kupować za cenę z góry ustaloną przez sprzedającego (opcja kup teraz) lub licytować. Licytacja często daje możliwość kupienia czegoś za naprawdę nieduże pieniądze. Także i tu dochodzą koszty przesyłki (jeśli chcemy kupić kilka rzeczy u jednego sprzedawcy, koniecznie wcześniej dowiedzmy się, jaki będzie łączny koszt wysyłki). System oceniania i komentarzy wystawianych przez kontrahentów daje pewne bezpieczeństwo, ale i tu mogą się trafić oszuści i ludzie niesolidni, dlatego uważnie czytaj opinie. Jeśli jest sporo negatywnych, uwierz, że to nie przypadek. Jeśli kupujesz coś cennego, wykup paczkę z zadeklarowaną wartością, pozwoli to odzyskać pieniądze w przypadku zaginięcia paczki.

Z drugiej ręki?

Wózki, nosidła, ubranka - nowe kosztują dużo, a dziecko błyskawicznie z nich wyrasta, mimo że rzeczy te wcale się nie zużyły ani nie zniszczyły. Może więc warto odkupić je od innej mamy? Jest to najmniej bezpieczny sposób kupowania w sieci, ponieważ opiera się całkowicie na wzajemnym zaufaniu. Mimo to, na forach mnóstwo jest takich ofert. Zanim podejmiemy decyzję o zakupie rzeczy w taki sposób, warto poszukać osób, które mieszkają blisko. Być może będzie to początek nie tylko wymiany handlowej, ale i przyjaźni? A może gdzieś w pobliżu mieszka mama, która ma dziecko o kilka miesięcy starsze od naszego i chętnie odsprzeda rzeczy po nim?

Wiele osób wzdraga się przed kupowaniem rzeczy używanych. Pamiętam rozżalenie koleżanki, której teściowa zrobiła awanturę, bo ta kupiła używane ubranka. Dla wielu osób, zwłaszcza starszych, kupowanie rzeczy noszonych od innych, w komisach czy w „second handach” jest nie do pomyślenia. Tymczasem ostatnio odkryłam, że oprócz oczywistych względów ekonomicznych, w rachubę wchodzi też ekologia i zdrowie dziecka. Dlaczego?

Większość ubranek dla niemowląt wykonana jest z bawełny. Pochodzi ona najczęściej (chyba, że kupiliśmy ubranka z tzw. bawełny organicznej - ekologicznej) z upraw, gdzie stosuje się pestycydy. Pozostają one częściowo we włóknach bawełny i szkodliwie wpływają na dziecko. Podobnie jest z substancjami pochodzącymi z barwników. Dlatego ubranka powinny być wyprane wręcz kilkanaście razy, zanim złożymy je dziecku! Ubranka używane doskonale spełniają tę zasadę.

Podobnie jest z wózkami, zabawkami, butelkami do karmienia: w rzeczach używanych stężenie potencjalnie szkodliwych substancji jest znacznie niższe lub nie ma ich wcale. Kupując z drugiej ręki, nie tylko oszczędzasz, ale i dbasz o zdrowie swojego dziecka!

Kosmetyki z półki czy łąki?

Producenci kosmetyków prześcigają się w zapewnieniu młodych mam, że tylko ich produkty są dobre i odpowiednie. Większość z nich zawiera jednak substancje, które nie pozostają bez wpływu na skórę i zdrowie dziecka. Zamiast tego można zastosować kosmetyki naturalne: są znacznie tańsze i wydajniejsze. Oczywiście ma to też swoje wady, bo wymaga trochę zachodu: kupienia odpowiednich składników, które nie zawsze są łatwo dostępne (jeśli kupujemy w necie, to najlepiej kupić w większych ilościach, żeby koszty przesyłki się rozłożyły), odpowiedniego ich zmieszania itp. W dodatku termin przydatności takich kosmetyków jest znacznie krótszy (w końcu brak w nich konserwantów). Kupując czy robiąc kosmetyki dla noworodka powinniśmy pamiętać o ważnej zasadzie: „im mniej, tym lepiej” - wbrew temu, co twierdzą reklamy...

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,60 z 5. Głosów: 5
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama