reklama
Bliskie spotkania z podłogą i szafą, czyli roczniak poznaje świat z bliska

Bliskie spotkania z podłogą i szafą, czyli roczniak poznaje świat z bliska

Każde forum internetowe, osiedlowa piaskownica czy rodzinna kronika to skarbnica historyjek z życia małych odkrywców. Jest ich bez liku, są też bardzo różne: przerażające, rozczulające i zabawne. Cóż - upadek ze schodów, zderzenie z szafką, wywrotka na prostej drodze czy inne bolesne doświadczenia roczniaka, który dopiero co debiutuje w roli odkrywcy-piechura, są nieuniknione. O ile owoce ciekawości świata są różne, o tyle komentarze opiekunów dziarskich maluchów zazwyczaj brzmią tak samo: „Stałam tuż obok!”, ”Spuściłam go z oczu zaledwie na chwilę”, „Ale ja go tak pilnowałam!”. Tak to już jest, że zawsze jesteśmy o pięć centymetrów za daleko. Z kolei wypadki mają to do siebie, że nie podporządkowują się żadnym regułom, zdarzają się każdemu i wszędzie. Trzeba to zaakceptować i wliczyć w ryzyko codzienności. Zwłaszcza malucha.

Samodzielny mały odkrywca bez doświadczenia

Sprawa jest prosta. Maluch wreszcie porzucił raczkowanie, stanął na nogi i ruszył w świat. Wszystko go fascynuje, interesuje, jest nowe. Szczególnie cieszy go fakt, że nieznane lądy może odkrywać samodzielnie. Nowe umiejętności i brak ograniczeń motorycznych, nie tylko dają mu nieznane dotąd możliwości, napędzają i motywują, by biec jeszcze szybciej, wchodzić jeszcze wyżej, ale i zdają się uśmierzać dotkliwość owych pierwszych doświadczeń. A pierwsze lekcje życia, jak choćby te, że pozory mylą (skoro tata może, to i ja dam radę), prawa fizyki (choćby te o sile grawitacji) czy życiowe prawdy (zderzenie z czymś twardym jest mało przyjemne), bywają dla dziecka bolesne.

Mobilny maluch wciąż próbuje swoich sił, pokonuje siebie i swoje ograniczenia. Podzielaj tę radość, chwal dziecko i zachęcaj je do odkrywania świata. Pamiętaj jednak, że nie ma ono jeszcze wykształconych mechanizmów samozachowawczych, nie odczuwa strachu, nie umie też przewidzieć konsekwencji. Nie przeceniaj go. To ty musisz wykazywać się wyobraźnią i zapobiegliwością. Pamiętaj jednak o rozsądku – choć bezpieczeństwo to komfort malucha i twój – nie dopuść do tego, by przesadnie ograniczać samodzielności smyka. Chroń swoje dziecko, ale daj mu możliwość zaspokajania ciekawości w bezpiecznych granicach.

Bezpieczne odkrywanie świata. Jak?

·    Zawsze bądź w pobliżu malucha, obserwuj go, asekuruj, ale nie krępuj.

·    Zadbaj o bezpieczeństwo mieszkania - zabezpiecz kanty, pozbądź się śliskich dywanów i długich obrusów, schody zagrodź bramkami, chwiejne regały przymocuj do ściany, nie zostawiaj otwartych na oścież okien i drzwi balkonowych.

·    Z drugiej strony … nie przesadzaj. Nie wynoś z domu wszystkiego, co może ci się wydać niebezpieczne, nie paraliżuj waszego życia. Dziecko musi się nauczyć, co jest bezpieczne, a co nie – ty jedynie musisz mu w tym pomóc.

·    Nie strofuj malucha na wyrost, nie komentuj każdego jego ruchu i kroku. „Uważaj!”, „Nie ruszaj!”, „Nie biegnij” – nie dość, że dziecko znieczuli się na twój słowotok i nie wyłapie z niego ostrzeżenia o rzeczywistym niebezpieczeństwie, to nie będzie samodzielnie, nie uwierzy w siebie i swoje możliwości.

·    Nie myśl o tym, że jesteś złą matką, bo nie upilnowałaś dziecka. Na pewno zrobiłaś wszystko, co w twojej mocy, by je ustrzec przed wypadkiem. Nawet, gdybyś nie wiem jak starała, nie uchronisz go jednak przed każdym stłuczeniem czy obtarciem kolana.

·    Pozwól dziecku na bezpieczne upadki – te na pupę. Osłaniaj jedynie główkę, lekko zamortyzuj upadek, ale nie łap smyka w locie. Niech wie, co to grawitacja.

·    Nie karć dziecka za niefrasobliwość, nie rób scen i wyrzutów („A nie mówiłam?”). Po upadku daj się wypłakać małemu odkrywcy, przytul go, pociesz i wyekspediuj na kolejną ekscytującą wyprawę.

Bliskie, bolesne spotkanie - i co teraz?

Gdyby rodzice, poganiani przez czarne wizje i poczucie winy, z każdym upadkiem dziecka biegli do lekarza, ci zajmowaliby się wyłącznie guzami, stłuczeniami i skaleczeniami. Warto najpierw ocenić sytuację – przyda się trzeźwość umysłu, znajomość swojego dziecka i … intuicja. Ważne jest wyczucie - nie warto histeryzować, z drugiej strony nie można czegoś zbagatelizować i zaniedbać.

Jeśli dziecko spadło z niewielkiej wysokości i jest przytomne, uspokój je, zrób zimny okład na stłuczenie, a zadrapania przemyj wodą utlenioną. Pamiętaj, by nakleić plaster z opatrunkiem -  koniecznie z bajeczną, kolorową aplikacją. Gdy uderzenie było silne, a rana poważnie krwawi, przyłóż do niej czysty opatrunek, uciskaj go mocno kilka minut, jedźcie do lekarza.

Niebezpieczne wypadki

Ponieważ dzieci, w stosunku do reszty ciała, mają dużą i ciężką głowę, to właśnie ona jest najczęściej kontuzjowaną częścią ciała, a ze względu na jej budowę i charakter, jej urazy są jednymi z najbardziej niebezpiecznych. Niestety równie poważne konsekwencje mogą mieć upadki bez amortyzacji rąk (do przodu bądź w tył) czy nóg (pionowe). Te grożą uszkodzeniem kończyn, głowy i kręgosłupa. U małych dzieci nie można lekceważyć żadnych wypadków, zwłaszcza, jeśli był to upadek w dużej wysokości - schody, łóżko, kanapa. Należy – na wszelki wypadek – zgłosić się do lekarza.

Alarm!

Większość upadków i zderzeń nie niesie za sobą żadnych konsekwencji i cała afera kończy się na guzie. Jednak po każdym wypadku, co najmniej przez dobę, należy uważnie obserwować dziecko. Powinno zaniepokoić cię każde zachowanie, które uznasz za odbiegające od normy oraz:

·    duszności,
·    wymioty,
·    gorączka,
·    ospałość bądź pobudzenie,
·    drgawki,
·    wyciek wodnistego płynu lub krwi z nosa lub uszu,
·    zaburzenia widzenia,
·    zaburzenia mowy,
·    zachwiania równowagi,
·    ból,
·    ograniczenia ruchowe,
·    utrata przytomności,
·    trudności w nawiązywaniu kontaktu lub uspokojeniu,
·    trudności w wybudzeniu dziecka ze snu.

Gdy maluch jest nieprzytomny, nie szarp go, ułóż go na boku i natychmiast wezwij pogotowie.

mzb

reklama