reklama
„Boję się tej pani!” - o dziecięcym leku przed obcymi

„Boję się tej pani!” - o dziecięcym leku przed obcymi

Lęk czy strach?

„Boję się” mówi dziecko zarówno wtedy gdy czuje lęk, jak i wtedy, gdy czuje strach. Czym różni się zatem lęk od strachu? Strach to instynktowna reakcja ludzkiego organizmu na realne zagrożenie. Pomaga się przygotować do ucieczki lub walki i stanowi wspaniałe zabezpieczenie w wielu sytuacjach, nie można więc powiedzieć, że to negatywne uczucie, bo strach pozwala niejednokrotnie ocalić życie. Natomiast lęk to stan niepokoju, pojawia się wówczas, gdy  źródło zagrożenia nie jest znane. Reakcje lękowe towarzyszą nam szczególnie wtedy, gdy nie mamy kontroli nad sytuacją, czujemy się niepewnie. Z czasem uczymy się rozróżniać lęk od strachu, co pomaga zapanować nad tym pierwszym (np. poprzez nazwanie źródła niepokoju i racjonalne wytłumaczenie sobie tego, co nas czeka). Dziecko jeszcze nie ma wypracowanych takich mechanizmów, nie umie odróżnić tego, co jest prawdziwym zagrożeniem od tego, co tylko wymyka mu się spod kontroli. Dlatego dziecięce lęki należy traktować z pełną powagą, gdyż dla dziecka lęk przed obcą osobą jest równie prawdziwy jak nasz przed realnym zagrożeniem.

„Chcę do mamy i to już!”

Jednego dnia dziecko obojętnie traktuje wszystkich ludzi dookoła, a już następnego na widok rzadko widzianej cioci, czy pani w sklepie, reaguje wtulaniem się w mamę, niechęcią do patrzenia na innych, a wzięte na siłę na ręce, reaguje wykrzywieniem buzi i głośnym płaczem, którym jasno daje do zrozumienia „chcę natychmiast do mamy!”. Taka reakcja nie jest niezwykła, nie powinna też niepokoić, gdyż stanowi naturalny etap rozwoju dziecka. Lęk przed obcymi pojawia się w okolicach ósmego miesiąca życia, czasem może jednak pojawiać się wcześniej czy później, wszystko zależy od dziecka i tego, jak często widuje innych, poza najbliższymi, ludzi. Tego rodzaju lęk najczęściej pojawia się wówczas, gdy dziecko zaczyna sobie zdawać sprawę, że świat składa się  nie tylko ze „swoich”, czyli tych widzianych często, codziennie, ale i „obcych” - takich, którzy zjawiają się w życiu malucha bardzo rzadko.

Jak reagować?

Przede wszystkim ze spokojem. Jest to po prostu jeszcze jedno z tych zachowań, które minie. Nastąpi to wówczas, gdy dziecko nauczy się, czego może się spodziewać po innych lub oswoi i zaliczy budzącą niepokój osobę do kręgu najbliższych. Zanim tak się stanie, warto dziecku dodawać pewności siebie, na przykład biorąc dziecko ręce w taki sposób, aby było tyłem do tego, kto budzi lęk i zapewniając o swojej przy nim obecności.
Proponowana przez sporadycznie widywane babcie czy ciocie terapia szokowa „ja go wezmę na ręce, a ty idź” jest złym pomysłem, znacznie lepiej sprawdzi się metoda małych kroczków: stała obecność rodzica, który spokojnie rozmawia (cały czas trzymając dziecko) z innymi i swoim zachowaniem pokaże mu, że ta osoba nie jest „groźna”. Dopiero po jakimś czasie dorośli mogą próbować „włączyć” dziecko do rozmowy, jednak z taktem i poszanowaniem jego uczuć – jeśli wyraźnie widać, że nadal się boi, nie można działać na siłę. Kiedy widać pierwsze oznaki akceptacji, kolejnym krokiem może być próba włączenia się do zabawy, wspólnego czytania, spaceru i inne próby nawiązania kontaktu, ale trzeba pamiętać, że w tym przypadku idąc powoli, szybciej dojdzie się do celu.

Gdy problem narasta

Czasem jednak zamiast maleć, dziecięce lęki utrzymują się lub nawet rosną. Trzeba brać pod uwagę, że pewna nieufność w stosunku do obcych może być cechą charakteru, która nie zmieni się pomimo upływu lat. W takiej sytuacji dziecko potrzebuje wyjątkowo dużo cierpliwości i wyrozumiałości ze strony dorosłych, którzy powinni zaakceptować to, że ich dziecko takie jest i przekazywać swą akceptację nie tylko słowami, lecz również postawą. Jest to bardzo trudne w sytuacji, gdy obcy mówią „ale dzikus”, czy porównują dziecko do innych, znacznie śmielszych. Nie należy brać sobie tych opinii do serca i bez względu na komentarze otoczenia, rodzice NIE powinni:

-    śmiać się z lęków i im zaprzeczać – uczucia malucha są jak najbardziej prawdziwe i dziecko ma do nich prawo. Bagatelizowanie jego uczuć nie sprawi, że one znikną, a tylko zmniejszy zaufanie, jakim dziecko darzy swoich najbliższych;

-    zawstydzać – lęk nie jest uczuciem złym, czy godnym potępienia, a ośmieszanie dziecka może pogłębić jego problem;

-    złościć się i obwiniać – to nie ułatwi sprawy nikomu, w żaden sposób też nie przyspieszy momentu, w którym dziecko sobie poradzi z obawami, a wręcz przeciwnie, może powodować dodatkowe napięcie;

-    straszyć dziecka – choć to oczywiste, to zdarza się, że rodzice chcąc zmusić dziecko do pójścia w innym kierunku, mówią „nie idź tam, bo pani cię zabierze”... a potem martwią się, że dziecko boi się tej pani...

Joanna Górnisiewicz

reklama