reklama
Mój maluszek się masturbuje - jestem przerażona

Mój maluszek się masturbuje - jestem przerażona

„Dlaczego on to robi? Jak mogę mu pomóc?” takie pytania zadają sobie niemal wszyscy rodzice, którzy zauważyli, że ich dziecko poświęca dużo uwagi i czasu swoim narządom płciowym.

Termin masturbacja wydaje się być nie do końca trafionym, czym innym bowiem jest masturbacja u dorosłych, a czym innym u dzieci. Skąd w ogóle bierze się zainteresowanie dzieci intymnymi częściami ciała? Jak reagować na takie zachowania dziecka?

Normalna ciekawość

Ciekawość wręcz rozwojowa. Małe dzieci niemal od początku intensywnie poznają swoje ciało. Łapią się za stópki, oglądają paluszki, a kiedy trochę podrosną z ciekawością klepią się po głowie i przyglądają się swojemu odbiciu w lusterku. Wszystko to, żeby poznać samego siebie. Odkrycie narządów płciowych jest więc naturalną drogą w odkrywaniu samego siebie. Pierwsze kontakty z własnym ciałem, a więc poznawanie jego wszystkich części, to zalążek do budowania w przyszłości obrazu własnego ciała – tego, jakie jest, jakie są jego możliwości. I o ile rozczula nas widok dziewczynek, które podziwiają swoje włosy i rozśmieszają nas chłopcy, którzy pokazują, jakie mają duże mięśnie, o tyle widok dziecka, które dotyka swoje narządy płciowe często nas niepokoi. Jednak czy słusznie? Zanim podniesiemy alarm i zaczniemy szukać wskazówek, jak sobie z tym radzić, spróbujmy poobserwować dziecko i znaleźć przyczynę takiego zachowania, zastanowić się jaką funkcję spełnia dotykanie się w życiu dziecka.

To jestem ja i moje ciało

Dotykanie okolic intymnych zaczyna się zwykle ok. 2 roku życia. Często pojawia się, kiedy dziecko jest odzwyczajane od pieluszki. Wiele dzieci odkrywa wówczas intymne części swojego ciała, a zainteresowanie nimi mija po kilku tygodniach. Kolejna część ciała „staje się” ich częścią, tak jak poznana już ręka, noga czy głowa. Dzieci odkrywają wówczas również fakt, że dotykanie narządów płciowych jest przyjemne, w przyszłości to właśnie te doznania stanowić będą o jego życiu seksualnym. To, co możemy zrobić na tym etapie, to przyjęcie postawy przewodnika, ale takiego, który nie przewodzi „na siłę”, a odpowiada, gdy jest zapytany, gdy jest taka konieczność. Wyjaśnijmy więc dziecku, że całe jego ciało, wszystkie części są ważne i wartościowe. Nie ma obszarów zakazanych, nie ma takich, które kojarzą się z czymś złym. W rozmowach, w zależności od wieku dziecka, możemy podkreślić, że niektóre części ciała są tylko nasze, nie należy ich pokazywać obcym osobom (chyba, że będzie to lekarz) ani odsłaniać ich w publicznych miejscach. Rozmawiając z dzieckiem warto zaznaczyć kwestię intymności, można przy tym powołać się np. na zachowania w toalecie, których intymność jest już dziecku znana. Ustalając granice musimy być bardzo delikatni, nie mówmy zatem „Nie dotykaj się tam, to jest brzydkie zachowanie”, nikt z nas przecież nie chce, aby nasze dziecko, już jako dorosła osoba, czuło odrazę i niechęć do swojej seksualności.

Zajmij się mną

Kiedy już poobserwujesz swoje dziecko i zauważysz, że zainteresowanie intymnością nie maleje, a wręcz przeciwnie, spróbuj spojrzeć na problem z szerszej perspektywy. Być może takie zachowanie jest dla dziecka drogą do rozładowania napięcia i obniżenia poziomu lęku. Czy w Waszym życiu coś się zmieniło? Może wydarzyło się coś istotnego – wróciłaś do pracy, tata wyjechał, a może pojawiło się rodzeństwo? Przyjrzyj się uważnie sytuacjom, w których dziecko dotyka swoich narządów płciowych – czy ma to miejsce tylko w domu, a może w przedszkolu? Jak wtedy reagujecie? Chyba najgorszą rzeczą jest mówienie, żeby dziecko przestało, czy też powszechne kiedyś „rączki na kołderkę”. Nie zawstydzajmy dziecka, a odwróćmy jego uwagę. Nie krzyczymy, a zaprośmy do wspólnego masażyku na pleckach. Rodzice, którzy znają dobrze swoje dziecko, nie powinni mieć problemu z zapewnieniem mu takich sytuacji, w których rozładuje swoje napięcie. Relaksująca kąpiel, wspólne „baraszkowanie” na dywanie czy też po prostu wspólnie spędzony czas, mogą przynieść korzystne rezultaty. Pamiętamy przy tym, aby nie robić wokół tego tematu zbyt dużego zamieszania, ryzykujemy bowiem wówczas, że zamiast wygasić dane zachowanie, tak naprawdę je wzmocnimy.

Pomoc profesjonalisty

Kiedy opisywane zachowanie utrzymuje się długo i nie mija mimo naszych starań, warto pomyśleć o wizycie u specjalisty. Jednym z nich może być nasz rodzinny pediatra – opowiedzmy mu o problemie dziecka, o sytuacjach, w których pojawia się to zachowanie, jaką ma częstotliwość. Niekiedy okazuje się bowiem, że problem ma podłoże medyczne i wynika np. z nieprawidłowej budowy anatomicznej. Jeżeli wykluczymy problemy medyczne, warto zasięgnąć porady psychologa. Być może zachce on poobserwować dziecko, może zada Wam kilka dodatkowych pytań, żeby wykluczyć poważniejsze sprawy, np. molestowanie seksualne czy też problemy natury sensorycznej.
Z pewnością po takim spotkaniu dostaniecie kilka wskazówek, które pomogą Wam wesprzeć dziecko w indywidualnie dobrany do niego sposób.

Anita Janeczek-Romanowska
psycholog

reklama