reklama
Korzenie i skrzydła, czyli o autonomii małego dziecka

Korzenie i skrzydła, czyli o autonomii małego dziecka

"Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami Życia, które pragnie istnieć.
Rodzą się dzięki wam, lecz nie z was.
I chociaż z wami przebywają, nie należą do was.”

Oto jest. Najpierw takie małe, potem coraz większe. Dziecko. Sprowadziliśmy je na świat. U jednych było to w pełni świadome działanie, lata starań, a u innych niespodzianka, prezent od losu, który oznajmił – już czas, abyście odegrali niezwykłą rolę w życiu tego dziecka i byli jego rodzicami. Czekając na jego narodziny zastanawiamy się: jakie będzie? Jak ja sobie poradzę? Co mogę dla niego zrobić już teraz, aby jego dorosłe życie było satysfakcjonujące?

„Możecie obdarzać je waszą miłością, lecz nie waszymi myślami. Albowiem mają swoje własne myśli.
Możecie dać schronienie ich ciałom, ale nie duszom.
Albowiem ich dusze zamieszkują dom jutra, do którego nie możecie wstąpić nawet w snach.”

Choć nawet maleńkie dziecko jest istotą autonomiczną, to w swoim rozwoju jest niejako skazane na rodzicielskie wsparcie, ochronę i towarzystwo. Potrzebuje zaspokojenia potrzeb umożliwiających przeżycie, ale do prawidłowego rozwoju niezbędna jest też miłość, poczucie bezpieczeństwa i wiara w to, że dorośli sprostają temu zadaniu. Z czasem dziecko zdobywa umiejętności, które pozwalają mu uniezależnić się od opiekunów.

Już niemowlę potrafi okazać, że jest mu źle, niewygodnie czy nudzi się. Całe swoje niewielkie siły koncentruje na poznawaniu świata – bada go wszystkimi zmysłami. Poznaje swoje ciało i jego możliwości. I choć świetnie wyczuwa emocje opiekunów, jednocześnie powoli odkrywa, że stanowi odrębne JA.

Dwulatek potrafi nazwać swoją odrębność. Wie, jak ma na imię i świadomie używa słów: mój, moje. Coraz częściej z jego ust pada „nie” i jest to słowo ulubione. Ten okres gwałtownej przekory jest jednak niezbędny dla prawidłowego rozwoju.

Trzylatek zaczyna o sobie mówić JA i stosować czasowniki w pierwszej osobie zamiast ogłaszać, że „Kasia idzie”. Psychoanalitycy twierdzą, że w trzecim roku życia ostatecznie powstają zręby przyszłej osobowości człowieka i że wszystko co nastąpi potem, będzie już tylko przekształcaniem tej struktury. Nawet jeśli nie jest to tak do końca prawdą, nie ulega wątpliwości, że pod koniec 3 roku życia ma miejsce przełomowy moment w życiu dziecka – ostatecznie uświadamia sobie ono, że jest bytem oddzielnym, innym, niezależnym. Idzie za tym wzrastająca potrzeba samodzielności, na którą trzeba dziecku pozwolić. Kolejne lata życia to nauka samoopanowania, kontrolowania emocji, szukanie miejsca w społeczności, kształtowanie się samooceny, mozolne budowanie własnej tożsamości.

„Możecie upodobnić się do nich, lecz nie starajcie się, aby one stały się do was podobne.
Albowiem miłość nie cofa się wstecz ani nie ociąga się, by pozostać w dniu wczorajszym.”

Postawy rodzicielskie i ich wpływ na rozwój emocjonalny oraz społeczny dziecka to zagadnienia od dawna zajmujące psychologów. Powstało wiele podziałów i teorii. Jeden z takich podziałów oddziaływania rodziców sprowadza do 6 podstawowych wymiarów. Są to: akceptacja, odrzucenie, autonomia, nadmierne ochranianie, nadmierne wymaganie, niekonsekwencja.

AKCEPTACJA – to przyjmowanie dziecka takim, jakie jest, z wszelkimi wadami i zaletami. Rodzice akceptujący dają dziecku do zrozumienia, że jest kochane i potrzebne, przejmują się jego sprawami i interesują tym, co robi, ale nie traktują całkowicie bezkrytycznie tego, co robi. W przypadku złego postępowania krytykują je, ale nie osobę dziecka. Akceptacja oznacza poświęcanie czasu na wspólne wycieczki, gry, rozmowy. Dzięki temu dziecko czuje się bezpieczne, kochane, potrafi wyrażać swoje uczucia, bez trudu buduje więzi emocjonalne.

ODRZUCENIE – zwane też postawą odtrącającą, cechuje się nadmierną dominacją rodziców, którzy nie akceptują, nie dostrzegają i nie rozumieją dziecka. Tacy rodzice zaspokajają jego potrzeby materialne, ale nie dostrzegają podmiotowości dziecka, traktując je instrumentalnie. Często okazują swoje niezadowolenie i lekceważenie: zrzędzą, krytykują, wyśmiewają, stosują surowe kary. Postawa ta powoduje zahamowanie rozwoju uczuć wyższych i agresywność.

AUTONOMIA - to traktowanie dziecka jak osoby prawie dorosłej, ale z dostosowaniem do potrzeb rozwojowych dziecka. Polega ona na rozumieniu silnej potrzeby dziecka do chronienia własnej prywatności, posiadania swoich spraw, aprobatę dla prób samodzielnego radzenia sobie z konfliktami i problemami, życzliwe rady i partnerską pomoc oraz szacunek dla poglądów dziecka – nawet tych, których się nie podziela. Jest to danie dziecku rozumnej swobody, przy czym rodzice dzięki swojej otwartej postawie zachowują autorytet. Dziecko wychowywane w duchu autonomii jest bystre, pomysłowe, chętnie i dobrze współdziała z rówieśnikami.

NADMIERNA OCHRONA – to postawa, w której rodzic traktuje dziecko jak osobę bez przerwy wymagającą opieki. Rodzic nie wierzy, że dziecko poradzi sobie, że będzie potrafiło samodzielnie zmierzyć się z jakąkolwiek trudnością. Rodzic robi wszystko za nie, nie pozwala mu na samodzielność. Konsekwencją tego jest bierność dziecka, opóźniony rozwój emocjonalny i społeczny, brak inicjatywy i różnorodne lęki lub postawa silnie roszczeniowa, bezkrytyczne spojrzenie na samego siebie, „rozpieszczenie”, niezdrowy egoizm.

NADMIERNE WYMAGANIA – to postawa cechująca rodziców, którzy chcą ukształtować dziecko według ściśle określonego i dokładnie zaplanowanego wzorca. Stawiają dziecku wygórowane wymagania, nie liczą się z jego rzeczywistymi możliwościami i zdolnościami ani jego autonomią. Wychowywane w taki sposób dziecko jest niepewne, znerwicowane, lękliwe, skłonne do depresji i autoagresji.

NIEKONSEKWENCJA – to postawa, w której rodzicielski stosunek do dziecka uzależniony jest od nastroju, samopoczucia czy innych czynników. Dziecko ma w głowie mętlik (to co wczoraj zakazane, dzisiaj jest dozwolone)  i nie ma oparcia w rodzicach. Dlatego też dystansuje się emocjonalnie od nich, zataja problemy, niechętnie się zwierza.

Postawa rodzicielska ma wpływ na styl wychowania i w dużym stopniu determinuje rozwój emocjonalny, poznawczy i społeczny dziecka. Warto jednak pamiętać, że postawy te są plastyczne i mogą się zmieniać w miarę, jak zmienia się dziecko. Intuicja, obserwacja, rozumienie dzieci, ale i wiedza, pozwalają wybrać optymalne rozwiązania, które są o wiele lepsze niż „cudowne” recepty na sukces wychowawczy.

„Jesteście łukami, z których wystrzelono wasze dzieci jak żywe strzały.Łucznik dostrzega cel na drodze do nieskończoności i napina was Swą mocą, aby Jego strzały pomknęły szybko i daleko.
Niech napięcie dłonią Łucznika napełni was radością:
Albowiem Ten, który kocha lecącą strzałę, nie mniej miłuje nieruchomość łuku".

Jak to się dzieje, że jedni w swoim życiu potrafią realizować zaplanowane cele i wszystko idzie po ich myśli, a inni niczym korek na wodzie płyną tam, gdzie ich los pokieruje?

Ogromny wpływ na to ma potrzeba kierowania własnym losem, nazywana potrzebą sprawowania kontroli. Ludzie, którzy tę potrzebę mają silnie rozwiniętą, potrafią sami ułożyć scenariusz swojego życia i realizować go. Jeśli napotykają na jakąś przeszkodę, pokonują ją, a po każdej porażce podnoszą się. Niezbędny do tego jest optymizm i wysoka samoocena. Dla optymisty wszystko co mu się przydarza, sprzyja jego sukcesom. Sposób myślenia można wybrać i niemal każdą przeszkodę pokonać, najpierw jednak trzeba dokonać tego w swojej własnej głowie. Do tego trzeba mieć wiarę we własne siły.

Wysoka samoocena jest gwarancją pewności siebie, niezależności, umiejętności dostosowywania się do stresujących i trudnych warunków. Niezbędne jest też umiejętne stawianie sobie celów: poprzeczka ustawiona zbyt nisko nie motywuje do wysiłku, zaś zbyt wysoko może zniechęcić. Najważniejsze jednak jest nie tylko myślenie o celu, ale o tym, jak go osiągnąć. Równie ważna jak cel jest droga, prowadząca do niego. Potrzeba sprawowania kontroli nad własnym życiem najlepiej może się zamanifestować wówczas, gdy człowiek ma rozsądną ilość możliwości wyboru. Najłatwiej mu wówczas wybrać to, co pasuje do jego wizji i możliwości.

Wielu rodziców intuicyjnie rozumie to wszystko i próbuje zapewnić dzieciom cała ogromną paletę możliwości. Nadmiar jest tu jednak równie szkodliwy jak brak. Pokazując dziecku możliwości, należy poprzestać na jego wyborze, doradzać i podpowiadać, szanując jego autonomiczność. Niech nasze Strzały mają pewne i silne skrzydła, które pokierują ich lotem, ale niech mają także zdrowe i mocne korzenie, które zapewnią im miejsce w świecie. 

Joanna Górnisiewicz

Autorem cytowanego wiersza jest Khalil Gibran

reklama