reklama
Mała gwiazda, czyli ja pierwsza i już

Mała gwiazda, czyli ja pierwsza i już

Nie tylko pierwsza, ale i pierwszy, bo problem ten dotyczy tak samo dziewczynek, jak i chłopców. Większość dzieci przechodzi w swoim życiu okres, kiedy jego potrzeby, jego chęć zabawy, wygrania gry, szybkiego dostania czegoś smacznego, jest ważniejsza od potrzeb innych.

Dziecięcy egoizm jako etap rozwoju

Według psychologów zajmujących się rozwojem dziecka, jest to naturalna faza w jego rozwoju. Jest również niezbędna, bo dziecko musi wyrobić w sobie swego rodzaju instynkt samozachowawczy, umiejętność walczenia o siebie samego i dbania o własne potrzeby. Nie można tego tłumić, jak zdarza się to czynić wielu rodzicom, gdyż dziecko później zapłaci za to wysoką cenę i będzie nadmiernie podporządkowane innym, co łatwo może ktoś wykorzystać. Oczywiście nie chodzi tutaj o to, aby wychować dziecko, które jest skupione tylko na sobie i własnych potrzebach, a innych wykorzystuje do własnych, egoistycznych celów, lecz o to, aby mieć na uwadze, że kiedy dziecko uczy się czegoś, wykształca nowe, społeczne umiejętności, to często wydaje się być to przesadzone i wyolbrzymione. Tak też bywa z „walką o swoje”, która w pewnych momentach wydaje się dominować w życiu dziecka i spędzać sen z powiek rodzicom.

„Teraz ja!”

Taki okrzyk słyszymy często na placu zabaw. Dziecko chce się bawić już, nie umie odkładać w czasie przyjemności (nie bardzo jeszcze rozumie pojęcie czasu, mija on bardzo szybko lub okropnie się dłuży). Czasem chęć bycia pierwszym ma jakieś podłoże lękowe, dziecko boi się, że jeśli przegra to zostanie odrzucone przez grupę lub nawet przez rodziców. Dlatego warto przyjrzeć się temu, jaką swoją potrzebę próbuje w ten sposób zaspokoić dziecko? Jak można by w tym pomóc? Co trzeba wzmocnić?

„Kto pierwszy...”

Kiedy dziecko się usamodzielnia, to często jego próby zapanowania nad otoczeniem sprowadzają się do negowania tego, co proponuje rodzic. W takiej sytuacji rodzice uciekają się do różnych podstępów, aby skłonić dziecko do pożądanego przez siebie zachowania. Jednym z nich jest zabawa „a kto pierwszy będzie w łazience, umyje ręce, zdejmie buty itp.” Jeżeli dziecko odnajdzie w tym jakąś radość (szczególnie jeśli rodzic chwali go za odniesione zwycięstwo), to będzie to przenosiło na kontakty z innymi, zwłaszcza rówieśnikami.

Poznawanie zasad

Zasady regulują życie społeczności, także takiej malutkiej, jaka tworzy się podczas zabawy na podwórku. Dzieci często wymagają pomocy w ich określeniu i na tym polega rola opiekunów, którzy tłumaczą, że nie wolno się wpychać na początek kolejki, że nie można korzystać z huśtawki bez końca, bo inni czekają, że jeśli ktoś akurat zajął pożądaną zabawkę, to trzeba mu pozwolić na tak długą zabawę, jak on potrzebuje. Rodzice tłumacząc, że nie zawsze jest się pierwszym, nie zawsze się wygrywa, a czasem trzeba ustąpić, uczą wrażliwości na innych.

Razem, a nie przeciwko sobie

Jeżeli dziecko jest właśnie w takim okresie nadmiernego parcia na zwycięstwo za wszelką cenę, warto na jakiś czas zrezygnować z gier i zabaw, które to wzmacniają. Zamiast wyścigów, gdzie ktoś musi przegrać, można zaproponować zabawę, w której wszyscy uczestnicy muszą współpracować: budowanie czegoś, wspólne malowanie lub gry kooperacyjne. Są to takie gry, w których współpraca wszystkich jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu. Wszyscy nie mogą być pierwsi, ale drugi nie znaczy gorszy. Każdy jest w czymś dobry, a poprzez zabawę można to właśnie dziecku pokazać i uświadomić.

Joanna Górnisiewicz

reklama