reklama
Maluszek przed telewizorem – za i przeciw

Maluszek przed telewizorem – za i przeciw

Od kiedy maluch może siadać przed telewizorem? Jeśli spojrzeć na coraz bogatszą ofertę bajek i programów edukacyjnych dla najmłodszych, można by dojść do wniosku, że właściwie od momentu, kiedy potrafi siedzieć. Wielu rodziców ma jednak obawy, czy to dla dziecka wskazane i zdrowe. Czy słusznie?

Chwila spokoju, ale...

Telewizor (z bajką nadawaną na programie dziecięcym lub odtwarzaną z płyty czy dysku) sprawia, że dziecko zajmuje się tylko tym, co na ekranie. Pozwala to opiekunom na chwilę odpoczynku lub zrobienie czegoś ważnego, a nie cierpiącego zwłoki. Jednak czas, jaki spędza ono przed ekranem może się szybko wymknąć spod kontroli i z jednej dziesięciominutowej bajeczki robi się ich pięć, a pomiędzy nimi duże bloki reklamowe i nagle dziecko spędza na oglądaniu godzinę bez przerwy. I to nie jeden raz dziennie...

Producenci bajek kontra psychologowie

Produkowane są bajeczki dla coraz mniejszych dzieci. Bohaterowie zachowują się w nich ciągle tak samo, pewne elementy są powtarzane po dwa razy, nic nie dzieje się szybko, więc uczące się chodzić dziecko zatrzymuje się i wpatruje w te stworki na migoczącym ekranie. Rodzice zachwyceni tym kupują maskotki, figurki i ubranka z ulubionymi bohaterami, dzięki czemu staje się on bardziej realny i dziecko tym chętniej go ogląda...

Psychologowie i lekarze zajmujący się rozwojem małego dziecka twierdzą, że telewizja nie jest dla niego. Na pewno do końca drugiego roku życia, a i potem powinna być bardzo ograniczona. Dlaczego? Podają kilka powodów:

-    Migające obrazy i gwałtowne dźwięki atakują niedojrzały układ nerwowy, to z kolei pobudza dziecko i sprawia, ze jest ono podenerwowane, rozdrażnione, nie umie się skupić.

-    Dzieci oglądające dużo telewizji rozwijają się wolniej, mówią później, mają mniejszy zasób słów (człowiek uczy się mowy w interakcji z innymi, telewizja tego nie zapewnia, gesty i mimika nie są wystarczająco wyraziste), co może się przełożyć na gorsze wyniki w nauce za kilka lat.

-    Wielu dorosłym zdarza się narzekać, że oni w dzieciństwie bawili się starą piłką, kawałkiem kredy czy patykiem, a dzisiaj dzieciaki pomimo tylu zabawek, nie umieją sobie zorganizować zabawy, nic nie potrafią wymyślić, są odtwórcze i szybko się nudzą. Zdaniem psychologów to właśnie TV ogranicza wyobraźnię, uczy myślenia jednotorowego, mało kreatywnego.

-    W czasie zabawy, spaceru, rozmowy z rodzicem, maluch ćwiczy wszystkie zmysły. Dotyka i uczy się faktur, odczuwa zimno oraz ciepło, twardość, porusza się i doskonali zmysł równowagi, także smak i węch są stymulowane, na przykład podczas pomagania mamie w kuchni. Gdy dziecko siedzi przed TV, to pobudzany jest tylko słuch i wzrok.

-    Siedzenie przed ekranem to rozrywka dla jednej osoby, nie zachodzą w tym czasie interakcje z innymi, a każde dziecko takich kontaktów potrzebuje znacznie bardziej niż bajki. Nawet gdy TV jest włączony w tle, to absorbuje uwagę dziecka oraz dorosłych, sprawia, że ich kontakty są powierzchowne, słuchają się nieuważnie, nie skupiają uwagi na drugim człowieku.

-    Brak ruchu i jedzenie bez kontroli (a takie może się stać podjadanie przed TV) to poważne ograniczanie rozwoju dziecka, a także pierwszy krok do problemów z wagą.

-    Reklamy uczą wielu stereotypów i bardzo konsumpcyjnego podejścia do życia.

Im mniej, tym lepiej

Rozsądne wydaje się traktowanie telewizora jak zła koniecznego. Obejrzenie bajki od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzi, ale miejmy przy tym świadomość, że im mniej tym lepiej. Świat jest taki wielki i ciekawy, dziecko musi i chce nauczyć się tak wielu rzeczy, nie warto ograniczać go do tego, co na migoczącym ekranie.

Dlatego, jeśli już musisz dziecku włączyć telewizor, pamiętaj o tym, żeby nie było to więcej niż 20 minut dziennie (w przypadku przedszkolaka). Bajka powinna być spokojna, o czymś zwyczajnym, codziennym, bez agresji (nie wszystkie bajki animowane są dla dzieci!), z sympatycznymi bohaterami. Najlepiej jeśli podczas oglądania ktoś maluchowi towarzyszy, uspokaja i tłumaczy.

Joanna Górnisiewicz

reklama