reklama
Tylko z mamą

Tylko z mamą

Każda mama cieszy się, jeżeli dziecko jest do niej przywiązane, czasem jednak przychodzi taki moment, że postawa dziecka „tylko z mamą” zaczyna być męcząca, a nawet budzi obawy.

Jeżeli dziecko przebywa więcej z matką, to w naturalny sposób staje się ona punktem odniesienia. Dziecko wie, jak ona zareaguje, zwykle też mama lepiej zna swą pociechę i wie, co ją ucieszy, uspokoi czy zajmie. Intuicyjnie rozumie dziecko, a z czasem poznaje je tak dobrze, jak nikt inny. Więź jaka powstaje między mamą a dzieckiem, może być bardzo silna.

A czy to źle?

Paradoksalnie, im ta więź jest silniejsza i stabilniejsza, tym szybciej dziecko uzyska względną niezależność, bo droga do prawdziwej samodzielności prowadzi przez przywiązanie i zależność. Jest to etap, którego nie należy przeskakiwać, przyspieszać czy omijać. Obecność matki zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa, ale potrzebę kontaktu i więzi z innym człowiekiem mamy przecież wszyscy, dlaczego więc negować tę potrzebę u dziecka? Warto tu jednak wspomnieć o tym, że najkorzystniejsza dla rozwoju dziecka jest więź polegająca na zaufaniu, skutecznej komunikacji, dostępności (także emocjonalnej!) rodzica. Czasami bardzo silna więź tworzy się wówczas, gdy dziecko nie jest pewne mamy, raz jest przez nią pieszczone i chwalone, a za chwilę odpychane. W takiej sytuacji dziecko bardzo skupia się na utrzymaniu więzi z mamą i może reagować panicznym lękiem na rozłąkę.

Na każde zawołanie...

Dziecko rodzi się bezradne i zdane całkowicie na opiekę dorosłych, najczęściej matki. To, że musi ona być na każde zawołanie noworodka, wydaje się być oczywiste. Jeżeli tak się dzieje i później, dziecko uczy się, że może mamie zaufać i przestaje się domagać jej stałej obecności. Liczenie się z potrzebami dziecka sprawia, że staja się ono bardziej otwarte na świat i innych ludzi. Dlatego, jeżeli  dziecko bardzo źle znosi rozłąkę z mamą i oczekuje jej nieustannej uwagi, warto się przyjrzeć, czy nie jest tak, że mimo stałego ”wiszenia” na matce, ma jej zbyt mało, to znaczy mama nie jest z dzieckiem, a obok niego: rozmawia przez telefon, surfuje w Internecie czy patrzy w ekran telewizora i jest zupełnie niedostępna dla potrzeb i komunikatów dziecka. Dziecko musi więc o nią walczyć, a robi to krzykiem i płaczem, domagając się asysty w każdej czynności. Najlepszą radą jest w takiej chwili odłożenie wszystkich „pilnych” spraw i poświęcenie czasu dziecku, ale bez presji,  pośpiechu i spoglądania na zegarek. W taki sposób, aby dawało to także radość mamie, gdyż poświęcanie czasu dziecku wbrew własnym potrzebom, sprawia, że jest to nieszczere, a dziecko doskonalę takie zafałszowanie wychwytuje, co z kolei nie odpowiada jego potrzebom.

Zbyt głęboka woda

Nie wiadomo dlaczego uważa się, że dziecko łatwiej zniesie rozstanie z mamą, gdy stanie się to szybko i bez rozczulania się – do takiego siłowego rozwiązania namawiają często żłobki i przedszkola. Takie wrzucenie dziecka „na głęboką wodę” i zostawienie go na kilka godzin pod opieką obcych ludzi może sprawić, że dziecko przeżyje traumę, okres adaptacyjny wydłuży się z kilkunastu dni do tygodni, a dziecko „odzyskawszy” matkę, nie będzie jej pozwalało nawet na wyjście do ubikacji. Jeśli więc planujesz oddać dziecko pod opiekę takiej placówki, postaraj się zadbać o to, aby przez kilka dni przebywać razem z dzieckiem. Wówczas dziecko czuje się bezpieczne, może oderwać się od zabawy i podejść do matki lub choćby tylko na nią spojrzeć. Z czasem mama może zacząć wychodzić (uprzedzając malucha o tym, a nie znikając niespodziewanie). Oczywiście taka adaptacja jest kłopotliwa: mama musi mieć wolne od pracy, a personel nie może dawać do zrozumienia, że coś jest nie w porządku, ale w ten sposób dziecko rozstaje się z mamą w zgodzie z samym sobą.

A może z tatusiem?

Jeżeli ojciec dużo przebywa z dzieckiem, to ono chętnie się z nim bawi, nawet jeśli woli towarzystwo mamy. Jeżeli jednak dziecko wzbrania się przed zabawą z ojcem, warto się przyjrzeć czy nie dzieje się tak dlatego, że proponowane przez niego zabawy wykraczają poza możliwości i zainteresowania malucha. Poprawie takiej sytuacji służy uważna obserwacja dziecka i włączenie się w jego zabawy, podążanie za nim, bez krytykowania, dezaprobaty, stawiania wyzwań. Budowanie relacji opartej na zrozumieniu i akceptacji wymaga cierpliwości.

Joanna Górnisiewicz

reklama