reklama
Uczymy dziecko samodzielności

Uczymy dziecko samodzielności

Wydawać by się mogło, że robiąc wszystko za dziecko, chroniąc je przed najmniejszym niebezpieczeństwem, podając mu wszystko na tacy – dajemy mu to, co mamy najcenniejszego – swój czas, swoją miłość, siebie. Tymczasem wyręczając malucha, izolując go od prawdziwego życia – z jego smutkami i rozterkami, obdarowując go naszą nadopiekuńczością, zabieramy mu część jego indywidualności, zubożamy jego osobowość, w efekcie - zniewalamy go.

Nasze działanie i myślenie pozbawione perspektywy, tak wygodne dziś, jutro mogą okazać się naprawdę niewygodne – dla rodziców i przede wszystkim dla dziecka.

Sprzątanie przez rodziców zabawek po skończonej zabawie dziecka, przymus zakładania ubranek takich, jakie przygotowała mama, kategoryczny zakaz wspinania się na podwórkowe drabinki – to prozaiczne codzienne sytuacje, które nie tylko pielęgnują lenistwo i wygodnictwo dziecka – zarówno w czynach jak i w sferze intelektualnej, hamują rozwój jego wyobraźni, zabijają poczucie odpowiedzialności i obowiązkowości.

Rozpościerając nad dzieckiem swój macierzyński parasol nie myślimy o tym, że oto nasza miłość zabija jego wiarę w siebie, usypia jego samodzielność, że zabieramy dziecku radość poznania i zdobywania, że toksycznie uzależniamy go od siebie.

Od najmłodszych lat rodzice, którzy kochają mądrze i którzy chcą, by ich dziecko z uśmiechem na ustach szło przez życie, powinni uczyć je samodzielności:

Pozwól dziecku na dokonywanie wyborów, prowokuj takie sytuacje: „wolisz dżem czy miód?” , „założysz dziś bluzeczkę czerwoną czy niebieską?”

Doceniaj dziecięce starania i trud – nawet, jeśli wydaje ci się, że zawiązanie sznurówek mogłoby mu pójść zdecydowanie lepiej

Miej świadomość, że to dla ciebie, osoby dorosłej, wiele rzeczy jest banalnie prostych. Tymczasem dziecko sporo czynności wykonuje po raz pierwszy, dodatkowo nie jest tak sprawne manualnie, nie ma naszej siły fizycznej i ogromu doświadczeń. Ono dopiero uczy się, bada, eksperymentuje.

Wspieraj malca - pokazuj możliwe rozwiązania – jeśli jego ambicją jest samodzielne huśtanie się na placu zabaw, pokaż mu, jak to się robi.

Kiedy dziecko się irytuje, że coś mu nie wychodzi, uświadom je, że to, co chce zrobić, jest naprawdę trudne i wymaga wiele cierpliwości i treningu – za którymś razem złożenie skomplikowanej układanki będzie dla niego banalnie proste.

Nie mów, ze coś jest łatwe, nie bagatelizuj osiągnięć! Gdy szkrabowi uda się zrobić tę „łatwą” według ciebie czynność – nie ma poczucia, że dokonało czegoś niezwykłego. Jest jeszcze gorzej, gdy te „łatwe” puzzle są dla niego nie do ułożenia – dopada go poczucie porażki.

Słuchaj z zainteresowaniem – o zabawie na podwórku, o tym co powiedziała nauczycielka, co i jak szkrab dziś zrobił, w jakie kłopoty wpadł mały przyjaciel.

Pozwalaj na samodzielne zrobienie kanapki, na umycie włosów, na opiekę nad młodszym rodzeństwem – bądź z boku i czuwaj.

Daj sobie pomóc - pomaganie rodzicom w codziennych obowiązkach jest dla dziecka świetną zabawą i nauką

Nie spiesz się z dawaniem odpowiedzi – odpowiedz pytaniem: „A jak myślisz, dlaczego wieje wiatr?”. Zanim dziecko zada pytanie, samo szuka odpowiedzi, a rodzic często jest mu potrzebny tylko do tego, by swój pomysł zweryfikować.

Wspólnie rozwiązujcie problemy, z jakimi zmaga się smyk – szukajcie rozwiązań, dyskutujcie, rozmawiajcie.

Sam zadawaj pytania – „jak myślisz, dlaczego ta dziewczynka płacze?” - zaciekawiaj go, prowokuj do samodzielnego myślenia, chwal pomysły.

Wspieraj jego otwartość, komunikatywność, samodzielność i odwagę.

Pozwalaj na podejmowanie decyzji, negocjuj (tam, gdzie to możliwe), dyskutujcie, przekonujcie się do swoich argumentów – nie zawsze nieporozumienie musi kończyć się: ”nie ma dyskusji!”

Nie „gaś” zapału, nie niszcz marzeń– „A dlaczego właściwie chciałbyś zostać lekarzem?”, zamiast „Czy wiesz jak długo trzeba studiować medycynę? A ty i twój słomiany zapał...”

Nie wyręczaj – wykorzystaj, że ubieranie się, mycie zębów, sprzątanie swoich rzeczy jest dla niego jeszcze egzotyczne,  interesujące, no i świadczącym o dorosłości zajęciem. Nie irytuj się, że dziecko robi coś wolno i mało sprawnie.

Nawet, jeśli maluch się guzdrze, nigdy nie go nie krytykuj, nie ponaglaj, nie pouczaj, a dyskretnie radź i wspieraj.  Z pomocą wstrzymaj się do momentu, aż maluch sam cię o to poprosi.

Nie wydawaj mu bez przerwy poleceń, wychodząc na dwór poczekaj, może sam wpadnie na pomysł, co najpierw powinno założyć, co spakować...

Daj swobodę – asekuruj, bądź czujna, ale nie zabraniaj w ciemno -  pozwalaj na samodzielne pierwsze kroki, odpowiednio zabezpieczając teren, nie wystrzegaj się placów zabaw czy skupisk dzieci w imię bezpieczeństwa dziecka.

Chwal, nagradzaj i dokonania (nawet drobiazgi czy czynności zakończone połowicznym sukcesem), i inicjatywę -  "Ale z ciebie duża dziewczyna", "Brawo! Zrobiłaś to sama".

Bądź szczera -  jeśli widzisz, że akcja zakładania butów nie jest powodem do dumy, bo maluchowi pomieszały się buty, powiedz mu to i pomóż zapamiętać jak być powinno.

Nie realizuj swoich marzeń i wyobrażeń kosztem swojego dziecka, pamiętaj, że ono jest inne niż ty. Jeśli nie interesuje go karate, daj mu prawo wyboru swojego hobby.

Nie uzależniaj dziecka od siebie, od swoich humorów i swojego zdania. Nie bądź apodyktyczna, daj mu szansę do wyrażenia siebie, do poznania i siebie, i zainteresowań, predyspozycji. Niech ma swoje poglądy i zdanie.

Monika Zalewska - Biełło
 

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,84 z 5. Głosów: 19
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama