reklama
„Gorące, złote słońce, na czarno nas opali...”

„Gorące, złote słońce, na czarno nas opali...”

Kiedy wreszcie nadchodzi lato, nawet ci, dla których ta piosenka i wakacje są tylko wspomnieniem z dzieciństwa, witają je z radością. Niestety wraz ze słonecznymi dniami pojawiają się (szczególnie u świeżo upieczonych mam) pełne obaw pytania: czy to zdrowe? Czy dziecko może się opalać? Jak długo? Jak uchronić malucha przed nadmiarem promieni słonecznych i poparzeniem?

Dlaczego słońce jest dobre i potrzebne?

Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że słońce ma korzystny wpływ na organizm dziecka. Pod wpływem jego promieni w skórze dochodzi do wytworzenia witaminy D3, która ma ogromne znaczenie dla gospodarki wapniowej. Jej niedobory powodują krzywicę, rozmiękanie kości, osteoporozę. Jednak do zaspokojenia zapotrzebowania na witaminę D3 wystarczy tyle słońca, ile dociera do nas, kiedy siedzimy w zacienionym miejscu lub podczas piętnastominutowego spaceru (nawet przy zachmurzonym niebie). Nie musimy wcale (ba, wręcz nie powinniśmy!) wystawiać dziecka na pełne słońce. Latem znacznie lepszy (i w zupełności wystarczający) będzie codzienny spacer w godzinach porannych (zanim jeszcze zacznie się upał) lub spędzenie całego dnia na dworze, ale w cieniu.

Słońce ma także wpływ na odporność organizmu. Dzięki jego promieniom łatwiej goją się skaleczenia. Dlatego niewielkie ranki, z których krew już nie cieknie i którym nie grozi zabrudzenie, powinno się pozostawiać odsłonięte – zagoją się znacznie szybciej niż wówczas, gdy będą zalepione plastrem. Zmniejszają się objawy atopowego zapalenia skóry. Nie bez przyczyny latem chorujemy mniej – słońce ma działanie bakteriobójcze. W pogodny, słoneczny dzień czujemy się lepiej, jesteśmy bardziej energiczni, pogodni i radośni – także dzieciom udziela się dobry nastrój.

Dlaczego słońce jest niebezpieczne?

Słońce wysusza skórę, w wyniku czego dochodzi do jej złuszczenia. Skóra staje się cieńsza i gorzej chroni. Niemowlęta i małe dzieci, które już mają bardzo cienką skórę, są znacznie bardziej narażone na niekorzystne działanie słońca niż dorośli. Nadmiar słońca spowodować może:

-    oparzenia słoneczne, są podobne jak po oblaniu skóry wrzątkiem, pojawia się zaczerwienienie, pieczenie, pęcherze i ból. Później martwa skóra się złuszcza;
-    przegrzanie, udar, porażenie słoneczne, objawia się złym samopoczuciem, bólem głowy, gorączką, wymiotami a nawet utratą przytomności;
-    uczulenie – niektóre dzieci mogą być uczulone na słońce, objawia się to pokrzywką: czerwonymi, swędzącymi plamkami. Ryzyko reakcji alergicznej zwiększa się, jeśli dziecko zażywa leki (także ziołowe). Prawie każdy lek może zwiększyć wrażliwość skóry na słońce. Niebezpieczna może być także zabawa w słoneczny dzień niektórymi roślinami. Pod wpływem słońca wydzielają znacznie więcej olejków eterycznych, które w kontakcie ze skórą mogą powodować plamy, przebarwienia, bąble. Do takich niebezpiecznych roślin zalicza się koper, seler, marchew - wszystkie rośliny z kwiatami w  formie baldachów, ale także nagietek, słonecznik, dziurawiec, arnika czy sałata. Nie wspominając o tak groźnych roślinach jak dyptam czy barszcz sosnowskiego, które powodują bardzo groźne poparzenia.

Szczególną ostrożność muszą zachować rodzice dzieci o jasnej, piegowatej karnacji, a także wówczas, gdy dziecko ma znamiona, zwane pieprzykami. Ich wygląd trzeba stale kontrolować (niepokojące są przebarwienia i rozrastanie się), gdyż mogą się przekształcić w czerniaka - rodzaj raka skóry. Intensywne opalanie skóry z pieprzykami zwiększa ryzyko późniejszego ich wystąpienia.

A zatem z umiarem, czyli jak?

1.    W słoneczny dzień, między 11 a 15 nie wychodzić na dwór lub stale pozostawać w cieniu.

2.    Nawet przebywając z dzieckiem w cieniu stosować odpowiednie zabezpieczenia: smarować kremem lub osłaniać ciało.

3.    Niemowlęta do roku nie powinny się opalać – nawet mimochodem, dlatego:
·    wózek powinien mieć daszek i parasolkę (najlepiej taką nie przepuszczającą promieni UV),

·    w czasie spaceru wybieraj zacienioną stronę drogi (w miarę możności, oczywiście),
·    odkryte części ciała powinny być posmarowane kremem z filtrami (najlepiej mineralnymi),
·    jeśli dziecko jest noszone w nosidle, przed ubraniem go, całe ciało nasmarować kremem, bo większość ubrań (zwłaszcza letnich: lekkich, luźno tkanych, jasnych) nie zatrzymuje promieniowania,
·    jeśli maluch porusza się samodzielnie, bezwzględnie powinien mieć na głowie czapkę (z daszkiem i osłoną szyi lub kapelusz ocieniający także uszy i kark),
·    zignoruj „użalanie się” w rodzaju: „a co on taki bledziutki?”.

4.    Warto poszukać ubrań z filtrem UV – szczególnie jeśli planujemy pobyt na plaży czy kąpielisku. Można kupić specjalne stroje kąpielowe, które są oznaczone symbolem UPF (wykonano je z materiału osłabiającego przenikanie promieni), często osłaniają one także ręce i nogi dziecka.

5.    Starannie dobierz krem z filtrem. Powinien dawać wysoką ochronę, być dostosowany do wieku dziecka, a jednocześnie dobrze przez nie tolerowany.

6.    Gdziekolwiek idziesz, zabieraj ze sobą zdrowy rozsądek – jeśli Twoja intuicja Ci podpowiada, że coś jest niedobre i szkodliwe dla dziecka – posłuchaj jej.

Joanna Górnisiewicz

reklama