reklama
Moc natury, czyli zioła lecznicze dla dziecka, mamy i taty

Moc natury, czyli zioła lecznicze dla dziecka, mamy i taty

W przeszłości wszystkie leki pochodziły z przyrody, a ich głównym źródłem był świat roślinny. Ludzie stosowali rośliny, by ratować i przedłużać życie, a oprócz tego jako przyprawy wzbogacające smak potraw.

Sumerowie już 5 tysięcy lat temu wykorzystywali zioła lecznicze, takie jak mięta czy rumianek. Najstarszym pisemnym świadectwem stosowania roślin leczniczych jest książka chińskiego cesarza i lekarza Shen Nunga, w której utrwalił  on swoją wiedzę o dawnym ziołolecznictwie. Używanie ziół trwało nieprzerwanie przez tysiąc lat. Jeszcze do początku ostatniego stulecia 90% wszystkich leków stanowiły  środki roślinne. Oczywiście błędne i nieodpowiedzialne byłoby twierdzenie, że środki ziołowe nie wywierają działań ubocznych, jednak ryzyko to jest obecnie znane, bowiem naukowcy przebadali dokładnie ziołowe leki i wiadomo, że wszelkie zagrożenia są znacznie mniejsze niż przy zastosowaniu syntetycznych środków chemicznych. Ponadto, przez wiele stuleci poddawano je obserwacjom, porównywalnym do testów i opisano skrzętnie wszystkie poznane działania uboczne.

Jeszcze przed 100 laty uważano w Europie za rzecz oczywistą, że pani domu przygotowywała z ziół pochodzących z własnego ogrodu lub okolicy różne środki lecznicze, których rodzina używała w ciągu roku – kwiaty lipy na okres przeziębień, świeże kwiaty nagietka, z których robiono maść nagietkową, pomocną przy skaleczeniach i ranach.

Zioła są idealne, gdy zaczyna się katar, drapie nas w gardle, boli ścięgno wskutek przeciążenia, wzdęcia zapowiadają problemy z trawieniem lub bezsenność sygnalizuje przeciążenie stresem. Ale  twierdzenie, że pomagają one tylko w przypadku błahych dolegliwości, jest niesłuszne. Ziołami można skutecznie leczyć artretyzm, osłabienie serca, zaburzenia i nieżyt żołądka. Rośliny lecznicze idealnie nadają się do likwidowania zaburzeń wegetatywnych, których nasilenie w krajach uprzemysłowionych rośnie nieustannie, ze względu na nasz nienaturalny tryb życia. Polecane są, aby wspomagać pracę układu: trawiennego, nerwowego, oddechowego, endokrynologicznego, krążenia. Mogą mieć też dobry wpływ na stan zdrowia skóry. W niektórych przypadkach trafne jest połączenie silnie działającego leku chemicznego z "czyszczącymi krew" ziółkami, które przygotują organizm do wydalenia obcych i trujących substancji. Warto też wspomnieć o zapobiegawczym działaniu roślin leczniczych - prastara zasada regularnego oczyszczania organizmu odgrywa tu ważna rolę. Obecnie chemia, to mocarstwo, które oferuje nam około 30 000 leków syntetycznych. Zastanówmy się, czy nie warto mimo wszystko wrócić do korzeni i zapoznać się z możliwościami, jakie daje nam natura. Tym bardziej, zioła nie są wymagającymi roślinami, łatwo je uprawiać, jak też przygotować z nich napar czy ekstrakt.

Zioła to prawdziwa kopalnia cennych substancji, także dla dzieci. Jeżeli maluch ma łagodne problemy zdrowotne albo chcemy poprawić jego naturalną odporność, warto po nie sięgnąć. Można je podawać już od 12 tygodnia życia. Oczywiście najlepiej przygotować napar z świeżych ziół, takich jak np. rumianek, koper włoski. Czteromiesięcznemu maluszkowi można podawać kminek, miętę, anyżek. Są one delikatne i nie drażnią przewodu pokarmowego. Dziecku, które je już pokarmy stałe, wzbogacajmy posiłki dodając do nich pietruszkę, koperek, majeranek, bazylię. Można też stosować napary z owocu dzikiej róży oraz borówki, pod warunkiem, że nie uczulają one dziecka. Liść laurowy wprowadzamy do diety dziecka gdy ukończy ono 7 miesiąc życia, a tymianek nadaje się dla dziesięciomiesięcznego maluszka. Część lekarzy przestrzega przed bezkrytycznym podawaniem dzieciom ziół. Dlaczego? Z powodu uczuleń. Na szczęście to rzadkie przypadki, jednak nie zapominajmy, że niektóre rośliny mogą spowodować obrzęk, wysypkę czy kaszel. Dlatego przed podaniem ziół małemu alergikowi należy porozmawiać z lekarzem. Do najczęściej uczulających należą: anyż, oregano, tymianek, mięta pieprzowa. Jeżeli dziecko nie ma alergii, to stosujmy zioła i przyprawy jak najczęściej. Warto na początku podać mniejszą porcję, żeby się upewnić, że organizm malucha na daną substancję nie reaguje źle.

Podaję przepis na ziółka dla dzieci, szczególnie odświeżające i pobudzające, zawierająca też zioła wiatropędne, które nadają się również dla niemowląt:

  • owoc kopru włoskiego (20g),
  • owoc róży z nasionami (20g),
  • kwiat hibiskusa (15g),
  • liść melisy (15g),
  • kwiat pierwiosnki (15g),
  • liść mięty (7g),
  • owoc kminku (5g),
  • kwiat rumianku (3g).

Jeśli dziecko domaga się słodkiego napoju, można dosłodzić ziółka miodem.

Ziółka nasenne (dla dzieci w wieku szkolnym i kobiet w wieku przekwitania):

  • liść melisy (40g),
  • szyszka chmielu (30g),
  • ziele męczennicy (30g).

Aby ukoić nerwowe dziecko, przygotowujemy herbatkę z melisy. Z kolei na problemy z brzuszkiem pomoże mięta. Herbatka z kopru włoskiego złagodzi objawy kolki, pomoże na niestrawność i poprawi apetyt.

W regulacji procesów trawienia u niemowląt stosujemy zioła o słabym działaniu i w zmniejszonej dawce. I tak, czarne jagody (borówka czernica) działają przeciwbiegunkowo, jako zioła wiatropędne wykorzystuje się czarnuszkę i kolendrę, a prawoślaz lekarski oraz ślaz leśny w stanach zapalnych dróg oddechowych. Napary w postaci mieszanki kwiatów bzu czarnego, kwiatów bławatka i rumianku oraz ziela świetlika, przydadzą się do przemywania oczu przy zapaleniu spojówek. Przy katarze stosuje się również maść majerankową. Gdy dwulatek cierpi na biegunkę, spróbujmy pomóc mu przygotowując kleik z siemienia lnianego i podając kilka razy dziennie po jednej łyżeczce.

Pamiętajmy, by kupować wyłącznie sprawdzone zioła. W aptekach czy sklepach zielarskich można znaleźć różne , także dla małych dzieci. Przyzwyczajajmy dziecko do sięgania po ziółka, znacznie zdrowsze niż sztuczne napoje gazowane. Od najmłodszych lat uczmy je jakie są właściwości danych roślin, jak uzupełniać dietę, gdzie szukać sposobów na odporność i bóle brzucha.

(z wykorzystaniem „Żyjmy zdrowiej dzięki ziołom” Barbara i Peter Theiss)
Anna Czajkowska
pedagog, logopeda

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 5,00 z 5. Głosów: 6
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama