reklama
Ratunku - niejadek!!!

Ratunku - niejadek!!!

„Łyżeczka za mamusię, a druga za tatusia”, „jak ładnie zjesz, to kupimy loda”, „zjedz, bo mnie wpędzisz do grobu!” - twórczo podczas obiadu wykazuje się mama, po czym zalewa się łzami, przegląda tabele kaloryczne i studiuje fachową literaturę – bo jej dziecko nic, ale to nic nie je. Naprawdę!
 

Opatrzenie dziecka plakietką niejadka to problem nader częsty, na szczęście w większości przypadków okazuje się, że „nic nie jedzenie” malucha to bardziej obsesja nadopiekuńczej mamy niż rzeczywisty powód do niepokoju. 

Nieporozumienia wynikają głównie z tego, że po pierwsze - porównujemy ilości pokarmu dziecka do swojego zapotrzebowania, co jest absurdem, niemniej nakładamy na talerz 20 kilogramowego malucha taką samą porcję jak dla siebie, osoby nieco cięższej.

Druga rzecz, to powszechnie zakodowany w naszych umysłach obraz dziecka zdrowego – pulchniutkiego, rumianego, trzymającego w jednej rączce parówkę, w drugiej bułeczkę, energicznie rozglądającego się za soczkiem. Trzecia rzecz – serwując mniej lub bardziej obfite stałe posiłki, uszczęśliwiamy dzieci soczkami, chrupkami, ciastkami – nie wpisując ich w swej pamięci jako skład dziennego menu.

Jak postępować z niejadkiem?

Powinniśmy nieco się zdystansować, zaufać dziecku i jego organizmowi, wszak ono samo się nie zagłodzi.

Przestrzegajmy prostej zasady:
dziecko decyduje, czy i ile je, rodzice co je, gdzie i kiedy. I tak: nie chcesz - nie jedz, ale zapomnij o słodyczach, soczkach, przekąskach.

Czasem niechęć do jedzenia to nie choroba, a nuda, brak czasu - wszak dzieci mają tak wiele do zrobienia; z ataków niejedzenia znane są zwłaszcza dzieci w wieku przedszkolnym.

Czasem unikanie pokarmów jest sygnałem organizmu, że ono mu nie służy (alergia), Jeżeli maluch kojarzy, że ból brzucha wiąże się z jedzeniem, stara się jeść tyle, ile musi, nie więcej. Czasem też organizm instynktownie broni się przed zjedzeniem tego, co mu szkodzi.

Zanim zaczniesz się martwić, sprawdź, czy dziecko przybiera na wadze, chętnie się bawi, ma dobry humor i spokojnie śpi. Jeśli martwisz się nadal, pokaż dziecko pediatrze, a sama waż je raz w miesiącu.

Lekarze twierdzą, że nawet trzydniowy post nie grozi zdrowiu dziecka. Jeśli brak apetytu będzie się utrzymywał lub dziecko zacznie szybko tracić na wadze – zgłoś się do lekarza.

Spójrz na siebie, małżonka, waszą rodzinę, przypomnij sobie wagę urodzeniową dziecka. Może ono po prostu nie ma zbyt wielkich szans, by stać się grubaskiem? Może jesteście szczupli, a jeśli maluch przy porodzie mniej ważył niż inne dzieci, wówczas tendencja w ciągu całego życia będzie podobna.

Rada dla mam o silnych nerwach – specjaliści twierdzą, że zdrowe dziecko, dzięki intuicji, samo sobie ułoży wyrównaną tygodniową dietę, która pomoże dostarczyć organizmowi malucha odpowiednich składników odżywczych. Zatem spisz, co twoje dziecko zjada w przeciągu tygodnia, a nie dnia, zanim zaczniesz się obawiać się, że jest niedożywione.

Niekiedy mamy panikują, że dziecko nie ruszyło obiadu, na śniadanie tylko skubnęło kanapkę, tymczasem nie pamiętają, że podczas zabaw na świeżym powietrzu same zaproponowały dziecku loda, słodką bułeczkę, lizaka i soczek.

Przy braku apetytu nie podawaj bez porozumienia z lekarzem środków poprawiających łaknienie.

Niemniej powstrzymywanie się od jedzenia lub gwałtowne chudnięcie, może być pierwszym sygnałem poważnych chorób – anoreksji, obecności pasożytów układu pokarmowego, nieprawidłowe funkcjonowanie żołądka (niedobór kwasu żołądkowego, zapalenie błony śluzowej żołądka), niedomaganie trzustki, początek infekcji, która rozprzestrzenia się po całym organizmie, a nawet niektórych chorób nowotworowych.

Przekarmianie dziecka poprzez wmuszanie w niego regularnych, obfitych posiłków oraz podawanie masy przekąsek i soków to nic innego jak krzywdzenie go – bowiem przykładamy rękę do procesu tworzenia nadmiernej ilości komórek tłuszczowych. Po posiłku glukoza i tłuszcz pochodzące z jedzenia docierają wraz z krwią do komórek tłuszczowych, gdzie zamieniają się w tłuszcz zapasowy - organizm korzysta z tej rezerwy energetycznej w miarę potrzeb. Jeśli jemy więcej niż potrzebuje organizm, komórki tłuszczowe zamiast uwalniać tłuszcz magazynują go i pęcznieją, potem się dzielą (nowe też pęcznieją i znowu się dzielą), a raz powstałe nie znikają.

Pocieszenie na przyszłość - dziecko zwykle wyrasta z bycia niejadkiem, a na dzień dzisiejszy... no cóż, nie dajmy się zwariować!


Monika Zalewska-Biełło

reklama