Zobacz RSS

Walka o wiarę

za dużo słów...

Oceń ten wpis
autor(ka): , data: 24-09-2010 o 19:43 (138 Odwiedzin)
Milczenie jest zlotem... my wiemy o tym najlepiej...

Dlaczego więc niektórzy uparcie myślą ze powinni coś mówić... pocieszać... doradzać... dlaczego są to Ci którzy kompletnie nie wiedzą co czujemy, ci którzy nie przeżyli podobnej tragedii, którzy używają słów które tną nasze serce jak nóż...

Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby które w najtrudniejszym momencie mojego życia były moimi przyjaciółmi... dokładnie na dwóch palcach... tylko oni spośród tak wielu ludzi których znam zasłużyli na miano przyjaciół nie przez swoje słowa -a przez milczenie które pomogło mi bardziej niż milion słów... Milczenie i czekanie aż będę gotowa mówić, milczenie i słuchanie kiedy wylał się ze mnie potok łez i słów...

Po tamtym okresie pozostał mi gniew na tych którzy mówili za wiele, którzy mieli monopol na głoszenie prawd o życiu, którym się wydawało że jako silniejsi psychicznie w danym momencie pomogą mi zrozumieć że... nic się nie stało! Tak to nazwali... dokładnie tak...

Która z nas nie słyszała słów "lepiej teraz niż później", "przecież chyba lepiej teraz niż jakby miało tydzień/miesiąc"!!!! jak te słowa bolały i bolą wiem ja i każda z nas... "przecież lepiej teraz niż by miało być chore", "przecież jeszcze możesz mieć dzieci", "nie martw się przecież czas leczy rany", "kiedyś zapomnisz"... do dziś wiem kto to powiedział, do dziś pamiętam każdą sytuację w której wypowiedziano te słowa... Ci którzy wiedzieli co było "lepiej" nawet nie potrafili powiedzieć "lepiej ze umarło"...

Pamiętam jak ktoś potraktował mnie jakby śmierć mojego dziecka była zaraźliwa... mijała mnie szerokim łukiem jakbym miała zabrać jej brzuch, dziecko... a przecież -choć jest nam przykro -żadna z nas nie życzy źle tym maluszkom w brzuszku...

Nagle przychodzi chwila w której ktoś powie jedno słowo za dużo -u mnie taka przyszła... teraz wiem ze słowa które wypowiedziałam były brutalne i nieludzkie -czyli takie jakich słuchałam przez długi czas...
Nagle usłyszałam "wiesz wiem ze Ci trudno bo ja mam małe dziecko ale jest zdrowe! przecież lepiej ze ty nie masz niż miałabyś mieć jakieś inne i miałoby go zabraknąć jak się do niego przyzwyczaisz"... to co wtedy poczułam to jak policzek największy z możliwych, najbardziej bolesny... Chciałam uciec ale złość jaką czułam pozwoliła mi tylko powiedzieć "wiesz twoje dziecko ma pół roku -lepiej by było dla ciebie gdyby umarło teraz niż jak się już do niego przyzwyczaisz?"...
Nie sądziłam że po tym co powiedziałam usłyszę od tej osoby przepraszam...

Cała gorycz wylała się ze mnie wtedy -wtedy już nie milczałam, wtedy widząc czyjeś zakłopotanie mówiłam "nie mów nic jeśli masz zamiar powiedzieć coś co zaboli"...
bo ludzie choć myślą że nam pomogą słowami, argumentami, przykładami tak naprawdę wyrządzają nam wielką krzywdę...
bo dla matki która straci dziecko nie ma słów, argumentów, przykładów które usprawiedliwiłyby tą bezpodstawną śmierć...
Kategorie
Bez kategorii

Komentarze

  1. Avatar tymira
    Też słyszałam te same słowa, do tego ksiądz proboszcz powiedział, że to nie jest warte takiej rozpaczy-"to" chodziło o moje dziecko i po pogrzebie dodał,że mamy już po problemie, nie chodzę do Kościoła nie potrafię się modlić jak on odprawia msze...Po śmierci Laury byłam w kaplicy przyszpitalnej w Elblągu tam gdzie urodziła się mała. To jest jedyne miejsce, gdzie potrafię się pomodlić...Kapelan szpitalny był cały czas z nami potrafił nas przygotować nawet na tę najgorszą wiadomość...Powiedział, że on, życzy LAurze jak najlepiej i że Bóg wybierze dla niej to co najlepsze...I tak każdego dnia płaczę kilkadziesiat razy dziennie, obwinim się, że nie mogłam jej uratować, pytam dlaczego to ona, dlaczego Bóg zabrał akurat moje wymarzone dziecko?On jedyny wie jak bardzo jej pragnęłam...