Zobacz RSS

Walka o wiarę

zagubione uczucia...

Oceń ten wpis
autor(ka): , data: 27-09-2010 o 13:00 (277 Odwiedzin)
Pierwsza moja myśl kiedy usłyszałam straszną wiadomość? "To jakaś ukryta kamera? Matrix? Chyba jej się coś pomyliło -co ona do mnie mówi?!". Pierwsze uczucia jakie nami miotają to nie żal, smutek, nieokreślony ból -pierwsza myśl to niedowierzanie... czujemy że ktoś nas oszukuje, kłamie -i to kłamie w tak okrutny sposób...

Nasze reakcje, myśli, czyny podyktowane są nadzieją, która wbrew wszystkiemu podpowiada nam że -jest dobrze, będzie dobrze...

Po chwili kiedy nie słyszymy tak upragnionego "o przepraszam -jednak wszystko jest w porządku", pojawia się tak dużo myśli -ze nie jesteśmy w stanie ich złapać -przebiegają przez naszą głowę, galopują tak szybko że tworzą mętlik nie do opanowania... te myśli później staramy się rozłożyć na części pierwsze... ale w tamtej chwili są nie do ogarnięcia...
Pojawia się myśl "jednak nie będę mamą"... ale my jesteśmy mamami, byłyśmy i będziemy już zawsze...

Nagle nic nie ma sensu -ta radość którą czułyśmy do tej pory przestaje istnieć, te plany które tworzyły nasze życie od "dwóch kresek" do kresu naszych dni -rozpadły się jak domek z kart...
Czekają nas trudne dni -dni od wyroku do momentu aż nasze dzieciątko zostanie już tylko w naszym sercu... nie pod nim...
ta pierwsza -za wczesna -bezsenna noc, te myśli które nie chcą nam dać spokoju, ten lęk przed nieznanym "co mnie czeka"... ranek i pakowanie -o wiele za szybko -torby do szpitala... kolejne -ostatnie usg i ta cisza bez tak upragnionego "puk-puk-puk"... i to ponowne powtórzenie wyroku -bez słów... chwile które zostały w naszej pamięci -które pomimo mijającego czasu możemy odtworzyć sekunda po sekundzie -odtworzyć obrazy, myśli, uczucia...

I wyjście do domu... kiedy już nie wiemy co to dom... bo dom tworzyła osoba której już przy nas nie ma... kąty które przypominają każdy dzień, zdjęcia z usg przeglądane tysiąc razy, wyniki badań które były idealne... kartki przekładane z miejsca na miejsce -bo żadne nie jest godne by tam zostały... i pustka nie do pojęcia, nie do zrozumienia, nie do ogarnięcia...

Dopiero po chwili zdajemy sobie sprawę że jest miłość a nie ma obiektu naszej miłości... byłyśmy przy swoim dziecku i Kochałyśmy od samego początku. Do tej pory nie było czasu usiąść i skupić się nad tą miłością, w natłoku zdarzeń i zmartwień zgubiłyśmy to uczucie.
Wierzyłyśmy w głębi duszy że mamy mnóstwo czasu na "czucie", wierzyłyśmy że wszystko w końcu się ułoży, że to jednak zły sen i za chwilę się skończy -okaże się że lekarze się mylili, że wszystko jest w porządku...

Nie obudziłyśmy się ze złego snu...
Kategorie
Bez kategorii

Komentarze

  1. Avatar Pati.b
    nic dodać nic ująć.... pięknie to ujełaś
  2. Avatar huhu
    Nie będę pocieszać, bo wiem, że pocieszenia nie ma...mam już dwa puste pokoiki w sercu..... i one tam zawsze będą...tyle, że wiele miesięcy potrzebowałam, by nauczyć się z nimi żyć i nie bać się otwierać do nich drzwi.... czasami sobie w nich siedzę, wspominam, wyobrażam jakby to teraz było, ile moje skarby miały by miesięcy, czy by już chodziły, co jadły itd.... I już nie płaczę jak to robię, potrafię się nawet uśmiechnąć jak dumna z nowych osiągnięć mama;) bo wiem, że właśnie teraz gdzieś to przeżywają ze mną...są w moim życiu mimo... że ich nie ma.
    Nie zapomnisz, nie przestanie boleć, nie zastąpisz swojego maleństwa żadnym innym..... ale obiecuje ci, że nauczysz się żyć z tym, że jest mimo, że go nie ma. I będzie to coraz łatwiejsze.
    Mam teraz pod serduszkiem trzeciego szkraba... żadnego nie miałam jeszcze tak długo i nie widzę już innego wyjścia niż szczęśliwy finał. Ale to nie jest kolejna próba, tylko moje trzecie dziecko. Nauczyłam się z tym żyć, otwarcie o tym mówić i rozmawiać z całą trójeczką, prosząc dwa starsze szkraby o opiekę nad najmłodszym....
    Dla ciebie też przyjdzie ten moment.

    Znajdź sobie jakieś materialne miejsce gdzie będziesz mogła odwiedzać maluszka, jeśli nie został pochowany na cmentarzu..... To pomaga bardziej niż można sobie wyobrazić....