Krótkie (tudzież bardzo krótkie) sceny z życia Matki Dwojga z Irlandii.
Chłopcy śpią na górze. Piszę chłopcy i się reflektuję - nie wszyscy przecież. Kaj ogląda ze mną mecz, H w pracy. No 1:0 dla Niemców. Szlag by to trafił. Na szczęście to dopiero 29 minuta. Ja niecierpliwie czekam na kolejny mecz Brazylii, tradycyjnie. Obiad pyrkoce na gazie, nie chce mi się... 2:0 - pancerfausty zasr.........., że nie dokończę:(
Czemu ja jeszcze siedzę??? Właściwie to było pytanie retoryczne Dobranoc
Iggy śpi, Sasha śpi, Kaj bawi się u siebie a ja zaraz przybiję gwoździa w klawiaturę, bo zamiast położyć się na pół godziny to siedzę, czytam i piszę. Szukam nowego samochodu - mój poobijany ze wszystkich stron (głównie przez małżonka), no i stanowczo za ciasny (choć to Toyota Avensis). Przydałaby się siódemka. Taki Outlander na przykład... Jeszcze znalazło by się miejsce na psa Szukam też domu - to dopiero wyzwanie. Chyba tu zakotwiczymy... Hubert w pracy, ...
No nie ma to jak bycie systematycznym... Ale ściemniać nie będę wszak głupio oszukiwać samą siebie - systematyczność nigdy nie była moją mocną stroną. Przyszedł listopad, a z nim wielki brzuch, zgaga, kłopoty ze spaniem i problem z wchodzeniem po schodach. Kocham to, normalnie. "Stan błogosławiony", taaaa, to mógł wymyślić jedynie mężczyzna. 34 tydzień. Siedzę jak na szpilkach i zaczynam bać się porodu. Niby rodziłam dwa razy, bez znieczulenia, po 2 ...
.............dalej się błąka........... Zadenuncjuję.