powrót
autor(ka):
, data: 16-11-2009 o 02:23 (1297 Odwiedzin)
No nie ma to jak bycie systematycznym... Ale ściemniać nie będę wszak głupio oszukiwać samą siebie - systematyczność nigdy nie była moją mocną stroną.
Przyszedł listopad, a z nim wielki brzuch, zgaga, kłopoty ze spaniem i problem z wchodzeniem po schodach. Kocham to, normalnie. "Stan błogosławiony", taaaa, to mógł wymyślić jedynie mężczyzna. 34 tydzień. Siedzę jak na szpilkach i zaczynam bać się porodu. Niby rodziłam dwa razy, bez znieczulenia, po 2 godz, ale teraz będę się darła o zzo od progu porodówki. Dobrze, że tu dają na życzenie. W prawdzie zastrzyk w kręgosłup do mnie nie mówi, ale ponieważ to ostatni poród to zaryzykuję
Włosy mi odrosły - to ten etap, kiedy nie wiadomo co zrobić z grzywką. Dobrze, że jak urodzę to nie będę się miała kiedy w dupę podrapać, grzywka przestanie mnie absorbowaćMatka trojga, hmmmm.... A ja przecież nie chciałam mieć dzieci
![]()





Matka trojga, hmmmm.... A ja przecież nie chciałam mieć dzieci


Wyślij treść wpisu emailem