<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>

<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
	<channel>
		<title>Forum BabyBoom - Blogi</title>
		<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/</link>
		<description>Forum dla przyszłych i obecnych rodziców. Tematy: poróda, ciąża, przebieg ciąży, dzieci, niemowlęta, wychowanie, rodzina.</description>
		<language>pl-PL.utf8</language>
		<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 07:35:14 GMT</lastBuildDate>
		<generator>vBulletin</generator>
		<ttl>1</ttl>
		<image>
			<url>http://mxf03.bbstatic.pl/images/misc/rss.jpg</url>
			<title>Forum BabyBoom - Blogi</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/</link>
		</image>
		<item>
			<title>Biedna mała Magda, media mają ją gdzieś.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/biedna-mala-magda-media-maja-ja-gdzies-3171/</link>
			<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 19:31:47 GMT</pubDate>
			<description>Załącznik 433282 (http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=433282) 
 
W sprawie półrocznej Magdy, która rzekomo zaginęła kilka dni...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore"><div style="text-align: center;"><div class="size_fullsize"><img src="http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=433282&amp;d=1328297454" border="0" alt="Nazwa:  zdj&#281;cie1.jpg
Wyświetleń: 619
Rozmiar:  50,9 KB" class="thumbnail" /></div><br />
</div>W sprawie półrocznej Magdy, która rzekomo zaginęła kilka dni temu grzmi  cała Polska. Prawdopodobnie jeszcze głośniej grzmi forum BB. Nie będę  się jednak pastwił w tym miejscu nad matką dziecka i jej rodziną, tym  się zajmą w najbliższych dniach inni. Chciałbym za to podzielić się  moimi spostrzeżeniami na temat całego zamieszania, jakie powstało wokół  sprawy. Jest to chyba pierwszy w naszym kraju efekt internetowej kuli  śnieżnej która swoją siłą wystrzeliła z sieci wprost na pierwszą stronę  mediów mainstreamowych. Działania ojca dziecka, bez względu na to jakimi  pobudkami inspirowane, szybko zaraziły wiele środowisk i społeczności.  Wszystkie media, jak jedna wielka rodzina podchwyciły temat. W rzekomo  dobrej wierze czynnie włączyły się w poszukiwania dziecka. Ogromny szum  jaki wytworzyły sprawił, że wiele osób wrażliwych społecznie poświęciło  swój czas i serce na coś co w ich przeświadczeniu było społecznie bardzo  potrzebne. Jeszcze wczoraj media świętowały swój triumf. Pokazywały jak  ważną rolę odgrywają, jaką troskliwą opieką otaczają cierpiącą rodzinę,  redakcje &quot;szampana chłodziły w lodówkach&quot;. Nieoczekiwany przełom w  sprawie bardzo mocno skomplikował całą sytuację. Kiedy okazało się, że  nie było żadnego porwania, sielanka się skończyła. W ciągu jednej chwili  wszystkie media które do tej pory działały jak jeden mąż, tym razem jak  jeden sęp rzuciły się na wydarzenia z dziesięciokrotnie większą siłą.  Wysysają teraz z historii każdą kropelkę krwi która mogłaby posmakować  wygłodniałemu odbiorcy informacji. Scenariusz wydarzeń piszą teraz  media, bo mają prawa autorskie do opowieści. Na początku, szczytną ideę  nagłośniły, teraz wyżerają każdego newsa i jeszcze przez trochę będą  wyżerać. Kiedy zostanie już goły szkielet i sprawa zacznie przygasać,  przejdą do etapu wybielania siebie. Dowiemy się jak to zostały oszukane,  jakie są biedne i jak trzeba uważać na ludzi bo oszustwo czai się za  każdym rogiem. Co z tej całej sytuacji wyniknie dobrego? Dla  społeczeństwa nic. Najwięcej zyskają media, bo przez ten cały czas są  ważniejsze niż zwykle...</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/biedna-mala-magda-media-maja-ja-gdzies-3171/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Gdyby Jezusowi chciano zamiast głowy okaleczyć nogi, założono by mu szpilki.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/gdyby-jezusowi-chciano-zamiast-glowy-okaleczyc-nogi-zalozono-mu-szpilki-3162/</link>
			<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 22:21:45 GMT</pubDate>
			<description>Pierwsze buty na obcasach nosili mężczyźni. Szybko jednak doszli do wniosku, że są do kitu i cisnęli je w ciemny kąt. Na przełomie XIX i XX wieku...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Pierwsze buty na obcasach nosili mężczyźni. Szybko jednak doszli do wniosku, że są do kitu i cisnęli je w ciemny kąt. Na przełomie XIX i XX wieku włoscy szewcy odkopali koncepcję i zaczęli powoli wciskać kobietom to koślawe obuwie. Przełomu dokonał Christian Dior, który jako pierwszy dołączył szpilki do swojej kolekcji i przekonał kobiety, że te archaiczne buty są tym, co powinny pragnąć najbardziej. Bardzo nieźle na swoim pomyśle zarobił. Odtąd panie uważają, że w szpilkach są piękniejsze, seksowniejsze, zgrabniej się poruszają, mają jędrniejsze pośladki, biust większy i bardziej płaski brzuch. Zaczęły tak myśleć Wasze babcie, kontynuowały tradycję mamy. Nic dziwnego, że Wy też tak, w większości myślicie. Co ciekawe uważacie również, że mężczyźni ślinią się na widok smukłych nóg z nienaturalnie podniesioną piętą, jakbyście szukały coś w pawlaczu i tak Wam zostało. Owszem widok, skąpo odzianej kobieta, o bosych stopach, która próbuje dostać coś na wysoko położonej półce jest dla mężczyzny widokiem urzekającym. Jednak gdy w podobnej pozie idzie ulicą, lub co gorsza biegnie do autobusu wygląda jak struś w wielkim mieście. My mężczyźni to tolerujemy, zostaliśmy siłą do takiego stanu rzeczy przymuszeni i przyzwyczajeni. Nawet niektórzy, dla świętego spokoju twierdzą, ze to fajne i nawet seksowne! Jeśli jednak chodzi o seksowność to chciałbym zauważyć, ze dla dużej grupy mężczyzn seksowne jest wszystko co się rusza. Tymczasem buty na obcasach to zmora dla zdrowia kobiety. Chodząc w szpilkach dużo łatwiej nabawić się kontuzji. Noga jest mało stabilna i często ulega złamaniu lub zwichnięciu. Nienaturalna postawa bardzo obciąża kręgosłup i prowadzi do zwyrodnień, głównie w odcinkach lędźwiowych. Nie oszczędzają też miednicy i stawów biodrowych. Poważnie cierpią kolana i stawy skokowe. Z rzeczy mniej ważnych, przynajmniej dla zdrowia, dużo szybciej zużywają się torebki od nadmiernego machania nimi w celu utrzymania równowagi. Drogie panie proszę przemyślcie, czy aby na pewno jest to Wam potrzebne. W płaskim obuwiu jesteście tak samo piękne i na pewno zdrowsze i bezpieczniejsze.</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/gdyby-jezusowi-chciano-zamiast-glowy-okaleczyc-nogi-zalozono-mu-szpilki-3162/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>LISTA DZIEWCZYN starających się i zaciążonych z wątku o planowaniu płci</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/kinga85/lista-dziewczyn-starajacych-sie-i-zaciazonych-z-watku-o-planowaniu-plci-3156/</link>
			<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 08:48:52 GMT</pubDate>
			<description>*_staraczki:  _**We Can Do It !!!*  
* 
BETSIE--12 luty 
MISSBELLA -- 14 luty 
AGULEK 79 -- 14 luty  
KINGA85--3 marca 
MAMA05--5 marca  
JULIANA-- ?...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore"><div style="text-align: center;"><font color="#4b0082"><b><font color="#008000"><u>staraczki:  </u></font></b></font><font color="#00ff00"><b><span style="font-family: comic sans ms">We Can Do It !!!</span></b></font> <br />
<font color="#4b0082"><b><font color="#800080"><br />
BETSIE--12 luty<br />
MISSBELLA -- 14 luty<br />
AGULEK 79 -- 14 luty <br />
KINGA85--3 marca<br />
MAMA05--5 marca <br />
JULIANA-- ?<br />
GAL-- ?<br />
NULLKA -- zaczyna marzec/kwiecień<br />
TRUSSKAFKA -- zaczyna w kwietniu<br />
NATUSIA301--zaczyna w maju<br />
<br />
</font></b><br />
<br />
<u><font color="#008000"><b>szczęśliwie zaciążone: </b></font></u><a href="http://www.glitter-graphics.com/" target="_blank"><img src="http://dl5.glitter-graphics.net/pub/1322/1322735sp8qpshbeh.gif" border="0" alt="" /></a><br />
<br />
<b><font color="#ff8c00">kosmopolitan -- 14 czerwiec 2012<a href="http://www.glitter-graphics.com/" target="_blank"><img src="http://dl3.glitter-graphics.net/pub/1554/1554673ads8nhwiof.gif" border="0" alt="" /></a></font></b> <br />
<font color="#ff8c00"><b><br />
Piranha -- 20 czerwiec 2012</b></font><a href="http://www.glitter-graphics.com/" target="_blank"><img src="http://dl.glitter-graphics.net/pub/1554/1554881bbym9xnfrf.gif" border="0" alt="" /><br />
</a></font><font color="#ff8c00"><b>AneczkaK-- luty2012</b></font><font color="#4b0082"><b><font color="#ff8c00"> <img src="http://dl.glitter-graphics.net/pub/1554/1554881bbym9xnfrf.gif" border="0" alt="" /><br />
axarai -- wrzesień 2012</font></b><br />
<font color="#ff8c00"><b>patrysiak -- wrzesień 2012</b></font><br />
<font color="#ff8c00"><b>daria0607 -- wrzesień 2012</b></font><br />
<font color="#ff8c00"><b>Matik --</b></font><font color="#ff8c00"><b> 10 wrzesień 2012</b></font><br />
<b><font color="#ff8c00">lorelain -- 2/3październik 2012</font></b></font><br />
<font color="#ff8c00"><b>losiczka72 -- październik 2012<br />
patrysia* -- 25 wrzesień 2012</b></font><br />
</div></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Kinga85</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/kinga85/lista-dziewczyn-starajacych-sie-i-zaciazonych-z-watku-o-planowaniu-plci-3156/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Kobieto! Kremu warta!</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/kobieto-kremu-warta-3153/</link>
			<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 16:28:03 GMT</pubDate>
			<description><![CDATA[Kulka tygodni temu firma L'Oreal świętowała pięćdziesięciolecie powstania hasła reklamowego które brzmi "Jesteś tego warta". Hasła, które moim...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Kulka tygodni temu firma L'Oreal świętowała pięćdziesięciolecie powstania hasła reklamowego które brzmi &quot;Jesteś tego warta&quot;. Hasła, które moim zdaniem ogromnie krzywdzi kobiety, sprowadzając ich wszystkie pragnienia do chęci posiadania kremu czy pomadki. Firma od pięćdziesięciu lat wtłacza kobietom na całym świecie do głów, że nie są warte: miłości, zatracenia, uwielbienia, czy wszystkich skarbów świata. Warte są kolejnego produktu który właśnie potentat kosmetyczny wprowadza na rynek. Najbardziej mnie jednak zatrważa coś innego. Nie potrafię zrozumieć, że kobiety na całym świecie, zamiast zbojkotować firmę która tak haniebnie nakłania je do decyzji zakupowych, zwartym szeregiem udają się po kremy, pomadki i inne cudowne smarowidła. Tym razem to ja proszę Was drogie Panie o kobiecy punkt widzenia. Wytłumaczcie dlaczego dajecie się nabierać na taki tani chwyt reklamowy, który może pięćdziesiąt lat temu w jakimś stopniu emancypował kobiety, teraz jednak tylko was obraża.<div style="text-align: center;"><a href="http://www.facebook.com/OtoTata" target="_blank"><img src="http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=432011&amp;d=1327656273" border="0" alt="Nazwa:  i-cant-sew-facebook.jpg
Wyświetleń: 117
Rozmiar:  44,0 KB" class="thumbnail" style="float:CONFIG" /></a><br />
</div></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/kobieto-kremu-warta-3153/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Panierowane pióra w KFC.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/panierowane-piora-w-kfc-3150/</link>
			<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 20:38:51 GMT</pubDate>
			<description>Naprawdę nie jadam w KFC prawie nigdy, tak sobie bez powodu. No może był  kiedyś jeden mały. Kupiłem dawno temu frytki i było ich bardzo mało.  Tak...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Naprawdę nie jadam w KFC prawie nigdy, tak sobie bez powodu. No może był  kiedyś jeden mały. Kupiłem dawno temu frytki i było ich bardzo mało.  Tak czy inaczej usiadłem sobie w KFC. Usiadłem  gdyż miałem godzinkę wolnego czasu a wi-fi tutaj dobre. Co by gębę  zapełnić zakupiłem zestaw Classic BOX. Powoli wciągnąłem frytki, których  było dużo i dobre. Następnie zabrałem się za skrzydełko z mega  wystającym kawałkiem panierki, pomyślałem: może tak ma być. Niestety nie  miało. Pod grubą warstwą wysmażonego ciasta zamiast mięsa odkryłem  pokaźny pukiel najprawdziwszych piór koloru białego. Udałem się do obsługi w  celu poinformowania ich o składzie mojego posiłku. Pan manager bardzo  serdecznie mnie przeprosił i powiedział, że może mi zaproponować zwrot  pieniędzy lub dowolny zestaw jaki zechcę. Trochę straciłem ochotę na  kurczaki więc poprosiłem o zwrot pieniędzy. Pan chyba jednak nie  usłyszał i zapakował mi od nowa Box dodając jakieś tam bonusy. Wziąłem  więc swoją rekompensatę i udałem się do stołu, bo w końcu nie  przyszedłem tu na jedzenie tylko na net. Powoli, pisząc ten artykuł,  wciągnąłem swój stuningowany zestaw, dokładnie sprawdzając czy nie  wystaje jakiś niekontrolowany kawałek panierki. Tym razem wszystko było w  porządku. Mimo wszystkich niemiłych doświadczeń z opierzonym  skrzydełkiem w KFC wypływa jednak z całego zdarzenia bardzo pozytywna  konkluzja: Kurczaki z których robią w tej firmie posiłki są prawdziwe, a  przynajmniej swoim upierzeniem dowodzą że do kury są podobne.  <br />
...Chodzicie z dziećmi do KFC?... Smacznego...<div style="text-align: center;"><a href="http://www.facebook.com/OtoTata" target="_blank"><img src="http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=431843&amp;d=1327656273" border="0" alt="Nazwa:  i-cant-sew-facebook.jpg
Wyświetleń: 169
Rozmiar:  44,0 KB" class="align_center" /></a> <br />
</div></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/panierowane-piora-w-kfc-3150/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Jak zniszczyć romantyczność w związku;)</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/jak-zniszczyc-romantycznosc-w-zwiazku-3149/</link>
			<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 00:02:21 GMT</pubDate>
			<description>Tra la la la. Pierwszy raz od 12 lat zostajemy bez dzieci. I to na kilka dni. Hurra. Szaleństwo, rozkosz, cud. Hania w poniedziałek wyjeżdża na obóz,...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Tra la la la. Pierwszy raz od 12 lat zostajemy bez dzieci. I to na kilka dni. Hurra. Szaleństwo, rozkosz, cud. Hania w poniedziałek wyjeżdża na obóz, Szymek nocuje u kolegi. <br />
Poniedziałek. Kino, kolacja przy świecach , romantyczny wieczór. Mrau. Po północy czas spać i nie trzeba jutro wstawać. Zazdrościmy sami, sobie:-) <br />
Godzina 3.00 z poniedziałku na wtorek. Chyba dzwoni budzik. Ciemno, a dzwoni budzik. Ciekawe. Nie to nie budzik, telefon. <br />
J odbiera. Widzę, że jest w lekkim szoku. Pierwsza myśl, że coś z Hanią, ale słyszę, że mówi, żeby sprawdzili. Okazuje się, że firma ochroniarska dostała informację o włamaniu do pustego domu mojej teściowej. Mają sprawdzić i oddzwonić jeśli to prawda. Czekamy 20 min. Idziemy spać. Po 40 min. telefon. Nie uwierzycie, znowu włamanie. Jadą sprawdzać. Prosimy żeby dali znać, co i jak. Cisza. Idziemy spać. Po 40 min. telefonują, że wszystko ok. No to, jak ok, to możemy poczytać, bo zasnąć jakoś nam się nie udaje prawie do 7.00 <br />
Rano jesteśmy ledwo żywi, ale przecież trzeba korzystać z sytuacji. Na kino nie mamy siły, więc wieczorem postanawiamy wyskoczyć na kolację do restauracji. To cudne doświadczenie. Sami, tylko we dwoje i nie trzeba wracać do domu na określoną godzinę, żeby dzieci położyć spać. Krótko mówiąc bajka.<br />
Bajka kończy się o 2.00, kiedy to S. przysyła sms-a, że właściwie to on już ma dosyć pobytu u kolegi i czy może wrócić do domu. Negocjujemy do 3.00. Staje na tym, że przynajmniej do czwartku zostaje u kolegi . W środę z lekka orbitujemy, ale mamy za za sobą nocne czytanie. Ho, ho wyrastamy na intelektualistów.<br />
<br />
Nie poddajemy się i idziemy do kina. Potem sprawdzamy, czy w domu tez jest fajnie bez potomstwa;-) Fajnie. Obiad jemy w łóżku. Kolacji już nie, bo okazuje się, że ukochany zespół piłkarski Szymka gram mecz. I z jakiś niewiadomych przyczyn kolega nie ma programu, w którym będzie transmitowany, a my tak...Albo to nasze miękkie serce, albo biednemu wiatr w oczy. S. przyjeżdża z kolegą i oczywiście zostają.<br />
<br />
Czwartek od rana kijowy. Kolega warczy na S, S warczy na kolegę, ja warczę na wszystkich, że mi popsuli urlop. Wieczorem odwozimy kolegę. Idę na masaż, bo z wrażenia sobie coś zrobiłam w kręgosłup. Żeby jakoś miło zakończyć dzień, zabieramy syna do meksykańskiej knajpy. Mamy substytut randki, a co.<br />
<br />
Piątek. Od rana dzwoni ochrona, że był napad na dom teściowej. Nie było, a jeśli nawet to parkieciarze, go przegapili. Poszukujemy pana od alarmów, ale jest na nartach. Szczęściarz, ale może właśnie użera się z dziećmi- myślimy mściwie;-) <br />
Żeby odreagować, idziemy do kina, na piękny film: &quot;Moja łódź podwodna&quot;.  Idziemy we trójkę. Po wyjściu zaczynamy snuć plany, żeby Szymka zostawić w sobotę z babcią, bo w niedzielę ma wrócić Hanka, a tak...No i właśnie telefonuje nasza córka. Nie może spakować kasku. J cierpliwie tłumaczy, że ma jeszcze dużo czasu. W końcu jest dopiero 22.00 w piątek. I może dobrze że tak długo rozmawiają, bo okazuje się, że nasze dziecko wraca w sobotę. Chyba postanowiliśmy wyprzeć tą informację....<br />
<br />
Sobota. Wieczór. Dziecko szczęśliwe i zrozpaczone zarazem. Pierwsze, bo zobaczy chomiczka, drugie, bo się rozstało z koleżankami. Dla rodziny ma raczej letnie uczucia, ale za to dla chomika...<br />
<br />
Niedziela. No i wszystko na swoim miejscu. I wreszcie działamy , jak należy. Dzieci, co i rusz łapią się za łby lub współdziałają. Chomik wie, że żyje i to nawet na 500%, a my  z J mamy wspólny cel. Wyjechać razem, chociaż na 3 dni. Niech inni zajmą się dziećmi, chomikami, ochroną  i czym tam lubią. Nie damy nikomu zabić romantyzmu w naszym związku. Wiemy teraz , o co walczyć:-D</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/jak-zniszczyc-romantycznosc-w-zwiazku-3149/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Nie dla osób o słabych nerwach...</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/nie-dla-osob-o-slabych-nerwach-3148/</link>
			<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 23:12:15 GMT</pubDate>
			<description>Godzina 00.30. Nagle dzwoni komórka. Na wyświetlaczu napis Ciocia K. Odbieram i słyszę: 
-Aniu, ratuj... 
W tym momencie moje serce staje, krew...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Godzina 00.30. Nagle dzwoni komórka. Na wyświetlaczu napis Ciocia K. Odbieram i słyszę:<br />
-Aniu, ratuj...<br />
W tym momencie moje serce staje, krew odpływa z twarzy. Przez głowę przebiega miliard myśli i jedynie co potrafię wydukać to:<br />
- Oczywiście, ale co...<br />
- Chomik mi uciekł z klatki. Wiesz, jak go można złapać? W dodatku właściwie nie mam pojęcia, gdzie może być - bardzo przejęta ciocia opowiada historię Wielkiej Ucieczki<br />
- Eeee... to ja już mówię , tylko wyjdę z pokoju , bo J zasypia - Hmmm, właściwie mogłam to powiedzieć w czasie przeszłym, bo wygląda na bardzo obudzonego .<br />
- O rany, zasypia ?- Ciocia wydaje się nieco zdziwiona i wtedy słyszę - O matko, ja bardzo przepraszam. Nie spojrzałam na zegarek.<br />
A mi już wszystko jedno, bo szczęśliwie żadna z moich przerażających, koszmarnych, dramatycznych wizji się nie sprawdziła. I tak pełna radości siadam przed komputerem i wpisuję w googla: Jak złapać chomika, który uciekł z klatki?<br />
<br />
p.s.<br />
Chomik nadal na gigancie. Przynajmniej został zlokalizowany. Tzn. wiadomo, w którym pokoju buszuje. Mamy tylko nadzieję, że nie przegryzie kabelków, bo wtedy ten wpis będzie w 100% zgodny z tytułem. A jeśli macie jakieś pomysły na złapanie drania- poproszę.</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/nie-dla-osob-o-slabych-nerwach-3148/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>List drugi. Robótki ręczne.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/list-drugi-robotki-reczne-3147/</link>
			<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 19:57:01 GMT</pubDate>
			<description><![CDATA[I:To ja chciałam zapytać dlaczego facet czasem woli oglądać filmy porno i robić sobie "dobrze" niż kochać się z partnerką? Nie małolat chciałam...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore"><div style="text-align: center;">I:To ja chciałam zapytać dlaczego facet czasem woli oglądać filmy porno i robić sobie &quot;dobrze&quot; niż kochać się z partnerką? Nie małolat chciałam dodać, tylko dorosły mężczyzna , tata od 4 miesięcy.<br />
<br />
Z listu wynika, że cztery miesiące temu życie Twojego partnera runęło w gruzach. Tak się dzieje u większości mężczyzn kiedy przychodzi na świat ich pierwszy potomek. Jak to jeden mądry pan powiedział: &quot;Co prawda ten gruz jest ze złota, ale wciąż pozostaje gruzem.&quot; Każdy z nas w jakiś sposób próbuje się przygotować na ten moment. Zawsze jednak okazuje się, że jest inaczej niż przypuszczaliśmy i wszystkie przygotowania możemy wsadzić sobie w nos lub inne głębokie miejsce. Przed porodem byłaś dla niego kobietą którą, za obopólna zgodą, wybrał na swoją partnerkę. Teraz jest trochę inaczej, od kilku miesięcy jesteś matką małej istoty. To cudowny okres, ma jednak dla związku też skutki uboczne. Procesy które zachodzą w twojej głowie kompletnie przewartościowały spojrzenie na świat, które miałaś do tej pory. Mała osóbka pojawiając się obok zaczęła być najważniejsza. Bardzo często, kiedy mężczyzna to widzi, szlag go trafia mimo, że równie mocno kocha dziecko. Nie potrafi znaleźć miejsca dla siebie w tym całym zamieszaniu. O bliskości i erotyzmie mamą swojego dziecka można spokojnie na pewien czas zapomnieć. Na szczęście natura myśli za nas i wcześniej czy później wszystko wraca do normy. Niestety, zanim pomyśli, niektórzy mają ten problem, że hormony niepoblokują pewnych rurek w ich organizmach i przez cały ten czas narasta w nich potrzeba odpalenia armaty, która w dramatycznym tempie rośnie im w rozporkach. Jedni poszukują, na boku kobiet, które im w tym pomogą. Inni, jak mężczyźni załatwiają to w osobności i uskuteczniają robótki ręczne. Bardzo możliwe, że tak to wygląda w waszym przypadku, jeśli partner zaczął wykonywać swoje prace po narodzinach lub w trakcie ciąży. Jeśli wcześniej to prawdopodobnie powód jest zupełnie inny. Jednak w obu możliwościach, jestem prawie pewny, że nie traktuje tego co robi równie poważnie jak Ty i nie zdaje sobie sprawy z faktu jak Ciebie tym krzywdzi.<br />
Myślałem przez dwa dni co mogłabyś zrobić z tą całą sytuacją. Przyszedł mi do głowy pewien pomysł i postanowiłem, pierwszy raz od początku mojego blogowania w tym miejscu, udzielić rady. Od tej pory już nie będę mógł się wyprzeć od zarzutów których ostatnio się naczytałem, że komuś coś radzę. Oto moja rada, na pierwszy rzut oka może wyglądać jak żart, piszę ją jednak zupełnie poważnie:<br />
<br />
Zrób to samo i daj się partnerowi przyłapać na gorącym uczynku. <br />
Pozdrawiam i mam nadzieję, że CDN...<br />
<br />
<a href="http://www.facebook.com/OtoTata" target="_blank"><img src="http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=431214&amp;d=1327656273" border="0" alt="Nazwa:  i-cant-sew-facebook.jpg
Wyświetleń: 179
Rozmiar:  44,0 KB" class="thumbnail" /></a><br />
</div></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/list-drugi-robotki-reczne-3147/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>List pierwszy. Brzydka kochanka.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/list-pierwszy-brzydka-kochanka-3143/</link>
			<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 11:52:48 GMT</pubDate>
			<description>Załącznik 430384 (http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=430384) (http://www.facebook.com/OtoTata)  
W odpowiedzi na pierwszy list...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore"><div style="text-align: center;"><div style="text-align: center;"><a href="http://www.facebook.com/OtoTata" target="_blank"><img src="http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=430384&amp;d=1327656273" border="0" alt="Nazwa:  i-cant-sew-facebook.jpg
Wyświetleń: 558
Rozmiar:  44,0 KB" class="align_center" /></a> <br />
W odpowiedzi na pierwszy list który dostałem, postanowiłem opowiedzieć   historię która wydarzyła się mojej koleżance. Miałem przyjemność (choć   trudno to tymi słowami nazywać) brać w niej czynny udział.<br />
<br />
Agnieszka pracowała jako nauczyciel, jej mąż, Paweł był   przedstawicielem handlowym w firmie budowlanej. Byli kilka lat po   ślubie, mieli dwóch synów. Kiedy zdarzyła się historia którą chcę   opowiedzieć, starszy miał 6, młodszy 2 lata. Byli całkowicie normalną,   uczciwą rodziną. Agnieszka często spotykała się z moją żoną więc dobrze   wiedzieliśmy jak wygląda ich małżeństwo. Nic nie zapowiadało, że   niedługo może wszystko się pokiełbasić. W pewnym momencie zaczęła nam   opowiadać, że zauważyła dziwne zachowana u swojego męża, tak jakby coś   ukrywał przed nią, czegoś się obawiał. Nigdy nie był względem niej   zbytnio wylewny, teraz jednak jeszcze bardziej się &quot;wyautował&quot;. Bardzo   widocznymi cechami charakteru Agnieszki jest nadmierna opiekuńczość i   chroniczna  nadwrażliwość. Patrząc przez pryzmat jej fobii, początkowo   wybijaliśmy jej z głowy podejrzenia jakoby Paweł miał kogoś na boku.   Agnieszka jednak przyglądała się tematowi coraz dogłębniej, coraz   bardziej utwierdzając się w przekonaniu, że jednak ją zdradza. Żadnych   jednoznacznych dowodów nie znajdowała, poszukiwanie ich stało się za to   jej wielką obsesją. Doszło do tego, że wymusiła na mnie abym pól   sobotniej nocy jeździł z nią samochodem po lesie w poszukiwaniu   rzekomego ogniska firmowego, na którym jej małżonek miał się zabawiać z   kochanką. Bardzo nieciekawie wyglądał ich związek. W pewnym momencie,   nie pamiętam dokładnie w jakich okolicznościach Paweł wysypał się,   koleżanka z pracy była jego wybranką.  Ich romans trwał od dłuższego   czasu. Spędziliśmy z Agą wiele godzin na rozmowach: co dalej. On chciał   zakończyć romans, ona mu nie wierzyła. Na &quot;wadze&quot; też stała dwójka   dzieci, wspólne mieszkanie i głęboka religijność Agnieszki. Na   szczęście, jak się potem okazało dla wszystkich, podjęła bardzo słuszną   decyzję. Złożyła wniosek o rozwód. Mąż poszedł do kochanki. Proces   rozdzielania rodziny i ustalania nowego porządku był, pewnie jak to   zwykle bywa bardzo długi i często bolesny. oboje popełniali wiele błędów   w tym czasie, oczywiście głownie względem dzieci. Kilka lat im zajęło   nauczenie się być rodzicami osobno, w tym przypadku wszystko się   ułożyło. Agnieszka jest wolną, zaradną i jak mówi szczęśliwą matką. Z   ojcem nie mam kontaktu, podobno ożenił się tamtą kobietą, nie zapomniał o   dzieciach. Agnieszka twierdzi, że mógłby być lepszym rodzicem, ale   patrzymy na jej opinie przez pryzmat nadwrażliwości. Kiedy myślę o tym   wszystkim z perspektywy czasu i zastanawiam się co by było gdyby   Agnieszka wybaczyła Pawłowi zdradę. Kiepsko by było. Może i dociopaliby   do emerytury ale nijako. Tak niestety się okazało, że są osobami   kompletnie nie pasującymi do siebie. Żadnego w tym wina. Jego zdrada   była tylko skutkiem niedopasowania. Jak mówi Agnieszka po latach:   dobrze, że ją zdradził. Żyli w związku ale obok. <br />
Co dla dzieci jest  lepsze? Bycie w rodzinie gdzie mama i tata nie żyją  dobrze ze sobą, czy  jeśli rodzice postanawiają się rozejść i osobno  próbować żyć dalej.  Oczywiście trudno tu cokolwiek generalizować.  Wydaje mi się, że choć  żadne z tych rozwiązań nie pozostanie bez piętna  na psychice dzieci, to  zazwyczaj jednak ta druga opcja jest  korzystniejsza. Nieudane małżeństwo  rodziców to dla dziecka uczucie  które porównałbym do umierania  bliskiej, ciężko chorej osoby. Kiedy  długo, bardzo długo choruje wszyscy  wokół cierpią. Czasami chorobę da  się wyleczyć, często jednak tylko  śmierć, choć bardzo bolesna- kończy  cierpienie chorego i pozwala bliskim  zacząć spokojnie żyć. Tak samo  rozwód nieszczęśliwych rodziców, zrzuca  ciężar z rodziny. Gdy mąż ma  przygodę z przypadkową kobietą, partnerka  może brać pod uwagę  &quot;wyleczenie&quot; związku. Jeśli jednak związuje się z  kimś się na stałe to  &quot;choroba&quot; jest raczej nieuleczalna i będzie się  pogłębiać. Jeśli mówi  żonie, że tamta jest brzydka, głupia cokolwiek  jeszcze, to kłamie. W  medycynie to cię chyba nazywa wypieraniem.<br />
<br />
Tyle w kwestii historii.<br />
W sprawie &quot;męskiej&quot; odpowiedzi na pytanie które dostałem w wiadomości prywatnej, powiem krótko.<br />
Jeżeli nie masz jakiegoś  &quot;interesu&quot; w byciu z mężem, usuń tego kameleona ze swojego życia.<br />
<br />
</div> </div><a href="http://www.facebook.com/OtoTata" target="_blank"><img src="http://www.babyboom.pl/forum/attachment.php?attachmentid=430384&amp;d=1327656273" border="0" alt="Nazwa:  i-cant-sew-facebook.jpg
Wyświetleń: 558
Rozmiar:  44,0 KB" class="align_center" /></a></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/list-pierwszy-brzydka-kochanka-3143/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Dla wyjaśnienia powodów i zamiarów.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/dla-wyjasnienia-powodow-i-zamiarow-3132/</link>
			<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 08:27:40 GMT</pubDate>
			<description>Po  moim ostatnim wpisie na blogu zostałem zaatakowany przez niektóre panie w  komentarzach pod tekstem. Z  szacunku dla rozmówczyń postaram się...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore"><font color="#000000"><span style="font-family: Arial">Po  moim ostatnim wpisie na blogu zostałem zaatakowany</span></font><font color="#000000"><span style="font-family: Arial"> przez </span></font><font color="#000000"><span style="font-family: Arial">niektóre panie </span></font><font color="#000000"><span style="font-family: Arial">w  komentarzach</span></font><font color="#000000"><span style="font-family: Arial"> pod tekstem. </span></font><font color="#000000"><span style="font-family: Arial">Z  szacunku dla rozmówczyń postaram się odpowiedzieć na najważniejsze  zarzuty jakie spłynęły na mnie. Postanowiłem, dla  przejrzystości, zebrać wszystkie i odpowiedzieć na nie w jednym  artykule. Pozwolicie, że niektóre wyjaśnienia będą lekko ironiczne,  czasem ciężko było mi zachować rewerans. Na większość jednak odpowiadam z  pełną powagą.</span></font><br />
<br />
<font color="#000080"><span style="font-family: Arial">Kasia P-P: “A co mówi żona, na Twoje nowe hobby?&quot;</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  Dzięki niej tu trafiłem. Ostrzegała mnie, że niektóre panie mogą być  bardzo agresywne. Popiera moje blogowanie. Coś muszę robić kiedy siedzi  na BB.</span></font><br />
<br />
<font color="#000080"><span style="font-family: Arial">“Dziewczyny,  chciałybyście żeby wasz mąż tak się zabawiał w internecie? odpowiadał  na najskrytsze pytania obcych kobiet?”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  No cóż to pytanie nie do mnie. Występuje jednak podczas wypowiedzi  kierowanej w moim kierunku. To wygląda jakby rozmówczyni odwróciła się  do siedzących za nią kobiet w celu uzyskania poparcia.</span></font><br />
<br />
<font color="#000080"><span style="font-family: Arial">“Zagoniłabym  Cię chłopie do mycia okien albo innej pożytecznej pracy, bo widać z  nudów coś ci się lęgnie w głowie niepotrzebnego.”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  W temacie okien nie ma szans. Nasza nieoceniona pani Bogusia robi to  najlepiej. Jeśli chodzi o pożyteczną pracę to uwierz mi wykonuję jej  bardzo dużo. Nie jestem tu po to aby szczycić się swoimi osiągnięciami  więc pozwolisz, że nie będę podpierał się szczegółami. Czy to co zacząłem jest niepotrzebne... Twój post jest dowodem na to, że nie masz  racji. Oczywiście Świata nie ratuję, zaangażowana rozmowa jest  wartością samą w sobie, czyż nie mam racji?</span></font><br />
<br />
<font color="#000080"><span style="font-family: Arial">“Co  innego szukać porad odnośnie ciąży, porodu, wychowania, a co innego  szukać... przygody w świecie kobiet.”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  Nie wydaje mi się żeby forum BB było zarezerwowane wyłącznie dla porad  dzieciopochodnych. Wybaczcie, ale niektóre tematy jakie są tu poruszane  pozostawiają wiele do życzenia, tak jest jeśli dopuszcza się do dyskusji  każdego. Różnica jest tylko taka, że piszą je kobiety wybacz, że nią  nie jestem. Nie rozumiem co masz na myśli pisząc: “przygoda w świecie  kobiet”? ...póki co jest średnio miło, więc trudno nazwać to przygodą.</span></font><br />
<br />
<font color="#000080"><span style="font-family: Arial">“Jednak  nie mogłam tego pozostawić bez komentarza - skoro lubisz zaglądać w  głowy kobiet, to moje zdanie na temat twojej propozycji też może się tu  znaleźć.”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  Użyłaś tutaj sformułowania które jest dość ciekawe, gdyż przypisuje mi  cechę której u siebie nie odnajduje. Otóż wyczuwam sugestię, że “kręci”  mnie podglądanie kobiecych myśli, bo czymże jest zaglądanie w głowy  kobiet w połączeniu z przygodą którą wcześniej mi zarzucasz. Cóż, dziękuję szczerze za opinię. Prawda, Twoje zdanie jest bardzo cenne. </span></font><br />
<br />
<font color="#000080"><span style="font-family: Arial">“Traktuj moją wypowiedź pół żartem, bo to nie jest atak... jeśli masz potrzebę bycia mentorem kobiet, to bądź, na zdrowie!”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  Dlatego, że nie atakujesz mam traktować Twój post pół żartem? Czyli  tylko ataki są na poważnie? To dziwne, takie tu są zwyczaje? Skąd  przeświadczenie, że mam potrzebę bycia mentorem kobiet? To jakaś totalna  bzdura. </span></font><br />
<br />
<font color="#000080"><span style="font-family: Arial">“Na szczęście mój mąż nie ma czasu na takie rzeczy...”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">- I tu zgadzam się w 100%... z dużym akcentem, na szczęście.</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">To co napisałem w artykule znaczy to co napisałem, nic poza tym.</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">Pamiętaj jestem mężczyzną, nie ma podtekstów.</span></font><br />
<br />
<br />
<font color="#008080">paulina007</font><font color="#008080"><span style="font-family: Arial">: “mojemu M w życiu nie wpadłoby do  głowy wchodzić na portale takiego typu i bawić się w takie sprawy.”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-Zaczynam  się czuć jakbym oglądał strony pornograficzne w tajemnicy przed całym  światem. Czyżby forum BB to dla mężczyzn owoc zakazany? Na jakie portale  wchodzi twój M?</span></font><br />
<br />
<font color="#008080"><span style="font-family: Arial">“Też by mi się nie podobało, że prowadziłby korespondencję z kobietami itp. Od czegoś się zaczyna.”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-Kiedy widzisz, że Twój mąż prowadzi korespondencje z kobietami. To wiedz, że coś się dzieje!!!, powiedziałby Natanek...</span></font><br />
<br />
<font color="#008080"><span style="font-family: Arial">“Czegoś brakuje Ci w życiu Oto tata? Jakiejś bliskości z żoną? W jakiejś części relacji musi być coś nie tak ?”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  Kompletnie nic mi nie brakuje. Jest cudownie, bardzo się kochamy.  Wszystkim, absolutnie wszystkim, życzę takiego związku w jakim jestem.  To jest chyba najcudowniejsza rzecz jaka mnie spotkała w życiu.</span></font><br />
<br />
<font color="#008080"><span style="font-family: Arial">“  W jakiejś części relacji musi być coś nie tak ? P.S. może warto by było  poświęcić ten czas właśnie żonie, rodzinie. Pozdrawiam”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">Córka  śpi, chyba nie chcesz, żebym ją budził i pogłębiał relacje rodzinne, ma  rano ma do szkoły, będzie nie wyspana. Zona siedzi na BB, nie odważę się jej teraz odciągać, ale potem</span></font>...<br />
<br />
<font color="#8b4513"><span style="font-family: Arial">szóstkowa mama:“Mogę  się mylić,ale myślę,że jest to jakaś marna prowokacja ze strony Oto  Taty.Jego poprzedni wpis na temat porodów rodzinnych był tendencyjny i  wywołał duże zaognienie na BB!Oto Tata jest ostatnim mężczyzną ,jakiego  zapytałabym o radę.”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-Nie  chciałem nikogo prowokować. Jeśli jednak uważasz to za prowokację, to  nie musisz przyznać, że nie była marna, sądząc po poruszeniu jakie  wywołała. Czy aby z pełną odpowiedzialnością stawiasz mnie na szarym  końcu w kolejce po męską poradę. Ja się nie obrażam.</span></font><br />
<br />
<font color="#8b4513"><span style="font-family: Arial">“</span><span style="font-family: Arial"><b>Oto Tata</b></span><span style="font-family: Arial"> co według ciebie oznacza wyrażenie </span><span style="font-family: Arial"><b>''rasowy facet''???</b></span><span style="font-family: Arial">Czy można być nierasowym facetem,czy rasowym w połowie,no i czego brakuje takim ''nierasowcom???”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-Rasowy  facet to takie potoczne określenie mężczyzny posiadającego jak  najwięcej cech, społecznie i kulturowo nazywanych męskimi. Określenie  “nierasowy facet” raczej nie nie ma zastosowania w komunikacji  społecznej jako odwrotność “rasowego”. W znaczeniu które wydaje mi się,  że masz na myśli użyłbym określeń zniewieściały lub potocznie- zbabiały.  Czyli taki który posiada więcej cech uważanych za kobiece. Rasowość o  której mówimy nie ma żadnego związku z kategoryzacją odmian psów, pragnę  dodać dla porządku.</span></font><br />
<br />
<font color="#8b4513"><span style="font-family: Arial">“Czy uważasz,że mój M i wielu innych,do takich półrasowców należy,skoro chcesz odpowiadać,na nurtujące nas kobiet pytania???”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  Rasowy facet (cały czas zaznaczam, rozumiany potocznie, troszkę na  wyrost) to nie jest dobra opcja. Obrazowo mówiąc, ma zbyt wiele cech  zwierzęcych. Choć znam kobiety które za takim pójdą w ogień, ale to  temat na odrębną historię. Zniewieścieli- nazwałbym ich, jeszcze nie  plagą, ale produktem ubocznym naszych czasów. Choć często udają takowych  dla własnego spokoju i bezpieczeństwa. Nie będzie nowością jeśli  powiem, ze najlepszy to taki “prawdziwy mężczyzna” który ma jeszcze w  sobie odrobinę wojownika ale jednocześnie wie i szanuje co czuje  kobieta. Nie nazywaj ich pólrasowcami, to obraźliwe.</span></font><br />
<br />
<font color="#8b4513"><span style="font-family: Arial">“A może sam próbujesz się jakoś dowartościować i być samcem alfa,dla większości z nas,co???”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-  nie mam powodu się dowartościowywać. Jak już pisałem wcześniej mam  cudowną rodzinę która na każdym kroku mnie docenia. Żeby się  dowartościowywać trzeba być niedowartościowanym, to uczucie jest mi  obce. </span></font><br />
<font color="#8b4513"><br />
<span style="font-family: Arial">“Problemy,a  niekiedy intymne pytania,które mogłyby pojawić się na privie od kobiet  nie powinny interesować mojego M,tylko nasze życie i problemy są  ważne.Nie jestem samolubna,można pomagać,ale nie w ten sposób i nie na </span><span style="font-family: Arial"><b>PRIV-ie</b></span><span style="font-family: Arial">.</span><span style="font-family: Arial">”</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">-Wydaje  mi się, że niepotrzebnie się obruszyłaś. Zaproponowałem udostępnienie  mojej prywatnej skrzynki nie po to aby nawiązywać nieformalne relacje z kobietami ale żeby zabezpieczyć ich anonimowość na forum. Znam trochę  kobiety (zarówno w pracy jak i w domu przebywam praktycznie wyłącznie w towarzystwie kobiet) i wiem, że nie do końca są szczere wśród koleżanek, a  przecież dobrze się tu znacie. Jasno deklarowałem się “wyczerpująco  odpowiedzieć na tymże blogu”. Okazało się, że miałem rację. jedno  pytanie które dostałem na pewno nie padłoby na forum ogólnym, będzie mi  cholernie ciężko na nie podpowiedzieć. Jednak tak jak pisałem, i tego  będę się trzymał. Traktuję to bardziej jako zabawę ( bez podtekstu  erotycznego jak ktoś bezczelnie starał się zasugerować) i prosiłbym  wszystkich aby nie napinali się zbytnio nad moimi wypowiedziami tylko  dlatego, że jestem mężczyzną. Przecież jestem tylko mężczyzną.</span></font><br />
<font color="#000000"><span style="font-family: Arial">A, jeszcze jedno. miałem napisać po co właściwie to robię. Lubię pisać blogi.<br />
<br />
25.01.2012 g. 1.30<br />
</span></font></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/dla-wyjasnienia-powodow-i-zamiarow-3132/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>O co chciałabyś spytać męża, ale się wstydzisz.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/o-co-chcialabys-spytac-meza-ale-sie-wstydzisz-3131/</link>
			<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 21:54:39 GMT</pubDate>
			<description>Witam Was drogie Panie. Od kilku dni przyglądam się uważnie forum BB. Jestem bardzo zaskoczony Waszym poziomem aktywności. Pierwszy raz spotykam się...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Witam Was drogie Panie. Od kilku dni przyglądam się uważnie forum BB. Jestem bardzo zaskoczony Waszym poziomem aktywności. Pierwszy raz spotykam się z taką ilością tematów jakie są poruszane na temat rodziny i wszystkim co jest z tym związane. Cieszy mnie również, że chętnie czytacie moje wypowiedzi i obficie je komentujecie. Ogólnie stwierdzam, że forum BB to bardzo fajne miejsce. I dużo, bardzo duuuuużo mogę się z niego dowiedzieć. Nie tylko o ciąży, porodzi i dzieciach, ale przede wszystkim o kobietach. Czasem, nawet czytając opinie pod moim artykułem, czuję się jakbym założył czapkę niewidkę i wszedł na babskie spotkanie przy kawie. To bardzo, bardzo ciekawe i bardzo, bardzo inne niż w codziennym życiu. Im dłużej tu jestem tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu jak światy kobiet i mężczyzn są od siebie oddalone. Jakie mają odmienne, potrzeby i pragnienia. Jak inaczej patrzą na rzeczy identyczne. Wydaje mi się jednak, że większość tych odmienności powstaje w naszych głowach, poprzez zaniedbanie i niedopowiedzenia. To prawda, kobiety i mężczyźni mają trochę inne potrzeby, ale jest przecież tak po to aby się uzupełniać. I tak sobie siedząc i dumając, wymyśliłem chyba całkiem fajną zabawę. Zadajecie sobie wiele pytań związanych z mężczyznami i same sobie na nie odpowiadacie. Często te odpowiedzi nie są prawdziwe, bo nie padają od samych panów, mężów, kochanków. Mam propozycję, jeśli nurtuje Cię jakieś pytanie, a nie masz ochoty zadawać je swojemu partnerowi, bo albo się wstydzisz, albo cokolwiek innego, wyślij mi je na PRV a ja postaram się rzetelnie, jak rasowy facet (choć chyba nim do końca nie jestem) wyczerpująco odpowiedzieć na tymże blogu. Może, wspólnym wysiłkiem uda nam się przybliżyć trochę Wenus do Marsa :-)<br />
Co o tym sądzicie, może być fajnie...</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/o-co-chcialabys-spytac-meza-ale-sie-wstydzisz-3131/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Zimowisko bardzo artystyczne</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/zimowisko-bardzo-artystyczne-3125/</link>
			<pubDate>Sun, 22 Jan 2012 08:20:13 GMT</pubDate>
			<description>Haneczka przed chwilą wyruszyła  na obóz narciarsko -teatralny.  Pierwszy raz samodzielnie i niezależnie. Wczoraj wieczorem miałam kryzys, że już nie...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Haneczka przed chwilą wyruszyła  na obóz narciarsko -teatralny.  Pierwszy raz samodzielnie i niezależnie. Wczoraj wieczorem miałam kryzys, że już nie mam żadnego małego dziecka w domu. Dzisiaj pobudka o 6 rano i na dworzec. Na dworcu w ramach oczekiwania wymyślałam sobie scenariusze pożegnania. Jednak ten, który się rozegrał przerósł moje oczekiwania.<br />
 <br />
Po zbiórce w hali głównej dworca, cała grupa (22 dzieci) i wychowawcy z panią reżyser na czele ruszyli na peron, a tam tłum. Pociąg nadjechał. Dostaliśmy dwie sprzeczne informacje, tak więc część grupy pobiegła na lewo, część na prawo. W między czasie okazało się, że z Jankiem jesteśmy w grupie na lewo, a nasza córka gdzieś zanikła z grupa prawą. Tak więc poleciałam znaleźć zagubione dziecko i zawołać resztę grupy, bo jednak nasza strona okazała się słuszna.<br />
<br />
Wpakowaliśmy wszystkie dzieci do wagonu. Niespodzianka. Ktoś siedział na ich miejscach. Kolejna niespodzianka. To nie był ten wagon. Nasz było obok. Część dzieci wybiegła do &quot;naszego&quot; wagonu. Część została, bo stwierdziliśmy, że przecież mogą przejść w czasie jazdy.<br />
<br />
Pan już odgwizdywał odjazd, kiedy zobaczyliśmy pędzącą po peronie wychowawczynię wraz z rycząca dziewczynką. Pociąg zatrzymano. A potem ruszył. No i....na razie nie mam pojęcia, co dalej. Mam nadzieję, że liczba uczestników się zgodzi i, że liczba walizek po przyjeździe również;-)<br />
<br />
Najdziwniejsze, że nawet się nie zdenerwowałam. Albo nie zdążyłam, albo było za wcześnie. Pożegnania nie było. Przez okno mignął mi tylko różowy pompon. <br />
W każdym razie początek przygody był niebywale artystyczny. W końcu to jedzie grupa młodych i trochę starszych artystów. Już nie mogę się doczekać dalszych wydarzeń:-D<br />
<br />
No i proszę update z godz: 12.00 z powodu obfitych opadów śniegu pociąg zatrzyma się jedną stacje wcześniej. Co dalej ? Zobaczymy<br />
<br />
Godzina 15. <br />
- Już jesteśmy na miejscu. I był obiadek.<br />
- Smaczny?<br />
- Bardzo, tylko dlaczego wszędzie daja kotlety. Nie mogą robić klopsików? A teraz ide ścielić łóżka. A pan nam wybudował tunele w śniegu.<br />
<br />
Jednym słowem. Dobrze jest:-)</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/zimowisko-bardzo-artystyczne-3125/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Co faceci myślą o porodzie rodzinnym?</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/co-faceci-mysla-o-porodzie-rodzinnym-3124/</link>
			<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 10:03:26 GMT</pubDate>
			<description>Kilkakrotnie zdarzyło mi się brać udział w dyskusji na temat porodów  rodzinnych. Co ciekawe rozmowy te zupełnie inaczej przebiegały w  obecności par...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Kilkakrotnie zdarzyło mi się brać udział w dyskusji na temat porodów  rodzinnych. Co ciekawe rozmowy te zupełnie inaczej przebiegały w  obecności par i w gronie wyłącznie męskim.  W pierwszym i drugim  przypadku rozmowa wyglądała podobnie jeśli partner chciał uczestniczyć  czynnie w narodzinach swojego dziecka. Mówili wtedy o więzi rodzinnej,  potrzebie bliskości, pomocy partnerce itd. Sytuacja jednak wyglądała  zupełnie inaczej kiedy mężczyzna nie wyrażał chęci przebywania przy  narodzinach dziecka. W rozmowach &quot;koedukacyjnych&quot;, kiedy pytałem o  powody takiej postawy. Zazwyczaj słyszałem, co ciekawe z ust partnerki,  że mąż nie ma odwagi. Kiedy jednak rozmowa odbywała się w gronie  całkowicie męskim, padało wiele odpowiedzi, nigdy jednak panowie nie  przyznawali się do strachu. Bardzo często, podczas podawania przyczyn  takiej decyzji mówili o przyzwyczajeniu do tradycji, porody rodzinne to  stosunkowo nowa praktyka. Ich ojcowie i dziadkowie nie brali w udziału  narodzinach, więc oni nie widzą powodu aby miało być inaczej. Inni  mówili o niechęci do pewnych &quot;kobiecych&quot; zachowań które bardzo ich  irytują, a mogłyby się nasilić podczas porodu rodzinnego. Jeszcze inni  po prostu chcieli mieć ten czas dla siebie i cieszyć się z przyjścia na  świat potomstwa &quot;po swojemu&quot; i nie mieli tu bynajmniej nic złego, w ich  mniemaniu na myśli. Chcieli wyidealizować sobie narodziny, że niby to  wszystko wygląda tak pięknie i jest takie czyste i łatwe, a małżonka po  porodzie wygląda jakby trochę mocniej poćwiczyła na fitnessie. <br />
Moja  opinia na temat prawdziwych powodów tego, że przyszli ojcowie nie chcą  uczestniczyć w porodzie rodzinnym jest jednak zupełnie inna.Przyczyny, w  gruncie rzeczy są dwie. Pierwsza, ta smutniejsza bo prawie zawsze  nieodwracalna to brak więzi między partnerami. Wiele związków to  instytucja zawarta jakiś czas temu i od jakiegoś czasu jako tako  funkcjonująca z winy lub zasługi jednej lub obojga stron. Bardzo często  osoby w takich związkach są szczęśliwe, często jednak omijają się  szerokim łukiem w sytuacjach granicznych. Drugim powodem unikania przez  mężczyzn porodów rodzinnych jest zwykła niewiedza. Narosło wiele  bezsensownych mitów o tym jak to strasznie jest mężowi przy rodzącej  żonie. Jak jest obrażany, wyzywany od najgorszych, pomijany we wszystkim  co się tam dzieje. Na koniec, niemal zawsze narobi personelowi  niepotrzebnej roboty bo weźmie i zemdleje.</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/co-faceci-mysla-o-porodzie-rodzinnym-3124/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Jak rodzi tato.</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/jak-rodzi-tato-3120/</link>
			<pubDate>Wed, 18 Jan 2012 16:51:52 GMT</pubDate>
			<description>Witam 
10 lat temu uczestniczyłem w porodzie mojej córki. Nie wyobrażałem sobie nie uczestniczyć w nim. 
Od początku szkoły rodzenia...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Witam<br />
10 lat temu uczestniczyłem w porodzie mojej córki. Nie wyobrażałem sobie nie uczestniczyć w nim.<br />
Od początku szkoły rodzenia przygotowywaliśmy się razem do porodu rodzinnego. <br />
Kiedy nadszedł ten waży dzień byliśmy całkiem nieźle wyedukowani.<br />
Wszystko  zaczęło się ok 6 rano. Zona zaczęła odczuwać skurcze, trochę wody  poleciało. Przyjechała zaprzyjaźniona pielęgniarka. Zrobiła wszystko co w  miejscu publicznym nie jest miło robić. <br />
Z tak przygotowaną żoną udaliśmy się do szpitala, na salę porodów rodzinnych.<br />
Był to taki specyficzny apartament z dużą salą, łazienką i pokojem do odpoczynku.<br />
Ktoś tam posłuchał serca, ktoś tam co jakiś czas sprawdzał rozwarcie. <br />
My sobie spokojnie siedzieliśmy i oglądając telewizję, czekaliśmy na dzidziusia. <br />
Żona oczywiście nie czuła się tak komfortowo jak ją bo przecież miała nasilające się skurcze.<br />
Strój jaki miała na sobie też nie nastrajał jej pozytywnie.<br />
Myślę  jednak, że atmosfera jaka była wokół niej, oraz powiem nieskromnie:  moja obecność, bardzo jej pomagała w ciężkich momentach, których z  godziny na godzinę przybywało. <br />
Ok 12 bóle zrobiły się dość  nieznośne, poprosiłem personel aby wrzucić żonę do wanny porodowej,  która znajdowała się w pomieszczeniach obok. Szybko i sprawne znalazła  się w wodzie. Słyszeliśmy, że taka kąpiel działa kojąco na rodzącą. To  prawda, żona niemal w magiczny sposób nabrała sił do pracy którą miała  niebawem wykonać.<br />
Po powrocie do naszego apartamenty, już nie było czasu na tv.<br />
Skurcze, rozwarcie, na stół.<br />
Nagle  zbiegło się stado osób w białych fartuchach. Krzątali się w tą i z  powrotem. Miałem wrażenie, że to ja kieruję całą akcją porodową, gdyż  jako jedyny miałem wpływ na to co robi żona. Położna przekazywała mi  polecenia dla rodzącej, a ja miałem za zadanie dopilnować wykonania ich.  Super córka urodziła się cała i zdrowa. Była 13.20<br />
Ktoś spytał: Chce pan odciąć pępowinę?<br />
No jawka, że pewka. Wziąłem nożyczki i z wielka dumą i radością uczyniłem swą powinność.<br />
Byłem pewien, że to koniec. <br />
&quot;Teraz rodzimy łożysko!&quot; Zakomunikowała położna...<br />
Co!!! -Nie miałem pojęcia o tym, nie byłem jednak tak dobrze wyedukowany jak mi się wydawało.<br />
Nie wdawałem się w dyskusję.<br />
Na szczęście żona szybko się i z tym uporała.<br />
Trochę pobyliśmy we trójkę... pierwszy raz.<br />
Chwile potem moje panie udały się na odpoczynek.<br />
Ja kompletnie zakręcony i trochę zmęczony pojechałem do sklepu coś tam kupić.<br />
W sklepi, wędrując pomiędzy półkami, powoli dochodziłem do siebie, choć dalej mocno oszołomiony.<br />
Kiedy  zacząłem zauważać otaczający mnie świat zaobserwowałem, że osoby które  przechodzą obok, przyglądają mi się z dużym zaciekawieniem.  Zainteresowałem się zjawiskiem, spojrzałem na siebie. No tak, faktycznie  wyglądałem dziwnie. Miałem na sobie jednorazowy, jasno zielony kitel  lekarski, taki jakiego używają chirurdzy podczas operacji.<br />
Faktycznie.- Przypomniałem sobie, ubrano mnie w niego kiedy wsadzano żonę na stół porodowy.<br />
Do  dziś nie rozumiem jak mogłem nie zauważyć go podczas wsiadania do  samochodu i wysiadaniu z niego. Przecież to bardzo nie wygodne (każdy  chirurg wie o co chodzi).<br />
<br />
Co bym nie napisał o tym dniu, nie jest  to w stanie oddać co przeżyłem. Nigdy nie spodziewałem się, że w tak  krótkim czasie doświadczę tylu niesamowitych uczuć. Z których niektóre  wystąpiły tylko wtedy, inne zaś towarzyszą mi do dzisiaj i nadają sens  mojemu życiu.<br />
Nasza cudowna córka ma 10 i pół roku. Kiedy będzie  miała niespełna 11 lat przyjdzie na świat jej siostra. Już pakuję się do  porodu. <br />
Nie rozumiem tych rodziców co nie chcą rodzić wspólnie, zaś tym co nie mogą bardzo współczuję.</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>Oto Tata</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/oto-tata/jak-rodzi-tato-3120/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Kacper contra Ksiądz</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/umi2/kacper-contra-ksiadz-3112/</link>
			<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 14:41:08 GMT</pubDate>
			<description>W sobotę mieliśmy zaszczyt gościć u nas w domu księdza. Mój syn oczywiscie był zachwycony, bo przyszła nowa twarz którą trzeba zagadać na śmierć. Na...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">W sobotę mieliśmy zaszczyt gościć u nas w domu księdza. Mój syn oczywiscie był zachwycony, bo przyszła nowa twarz którą trzeba zagadać na śmierć. Na poczatku Kacper był grzeczny, nie nieśmiały, ale grzeczny, bo zrozumiał że jak ksiądz przyszedł to nie wolno go od razu ciągnąc do zabawek:-D. Choć przyszło u to z ogromnym trudem, przez modlitwę jakoś przebrnęliśmy, a potem już się zaczęło:-p. Kacper zaczął paplać dosłownie o wszystko o tym, ze ma zabawki, że lubi samochody, że ma choinkę i że szopkę ma. Że był u niego Mikołaj i ze aniołek dał prezenty pod choinką. Próbowałam jakoś przerwać ten słowotok, ale ze zdziwieniem stwierdziłam, ze księdzu to nie przeszkadza. Nawet sam chciał, żeby Kacper przyniósł mu jedna ulubioną zabawkę, oczywiscie mój syn na jednej nie poprzestał. Kacper zaczął chodzić szybciej do okoła stołu. a nagle ksiądz zapytał:<br />
<br />
Ks: Kacperku, a gdzie sie podział ten grzeczny chłopczyk z poczatku spotkania?<br />
Nastąpiła chwila ciszy... Syn zatrzymał sie... Pomyślał przez ułamek sekundy i stwierdził:<br />
K: Posiedł do pekola ( przedszkola)! ( oczywiscie do przedszkola nie chodzimy, tak wiec odpowiedź typowo na odczepnego)<br />
<br />
Ksiądz zdezorientowany szukał u mnie odpowiedzi bo nie był pewien czy dobrze usłyszał, ale rozwiałam jego wątpliwości. Po czym stwierdził, że z nim to ja sie na pewno nie nudzę:-D.</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>umi2</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/umi2/kacper-contra-ksiadz-3112/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Historia z morałem i kilkoma puentami</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/historia-z-moralem-i-kilkoma-puentami-3088/</link>
			<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 23:50:50 GMT</pubDate>
			<description>To był spokojny, sobotni wieczór. Siedziałam w pokoju z koleżanką, ustalałyśmy cele, które chcemy osiągnąć w tym roku i słuchałyśmy muzyki. W...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">To był spokojny, sobotni wieczór. Siedziałam w pokoju z koleżanką, ustalałyśmy cele, które chcemy osiągnąć w tym roku i słuchałyśmy muzyki. W sypialni, na górze  domu, mój mąż czytał książkę, a dzieci się bawiły. Bawiły się radośnie i trochę głośno. Właściwie całkiem głośno, a ich śmiech rozbrzmiewał w całym domu. Z ulgą pomyślałam, że to cudowna odmiana po wczorajszy dniu, kiedy między nimi panował stan wojny.<br />
 <br />
No i to byłoby na tyle, bo nagle zdałam sobie sprawę, że to co brałam za perlisty śmiech, jest... W sekundę byłam na schodach, gdzie mój syn rozdzierająco płakał i krzyczał: - Zabiłem go! Ratunku, mamo, ja go zabiłem! <br />
- Zabiliśmy go!!- gdzieś z góry słyszałam zrozpaczony głos Hanki. - Tak go zabiliśmy, że teraz nie będzie nas lubił. Już w ogóle. - łkała moja córka.<br />
<br />
Wpadłam z Szymonem do pokoju dzieci i zobaczyłam mojego męża. Wyglądał na żywego i spokojnego. <br />
- Co się stało? - zapytałam<br />
- Boooo, zabiliśmy chomika !!!- szlochały zgodnie moje dzieci<br />
Zrobiło mi się słabo. Na szczęście mój M. zaprzeczył. Chomik żył, ruszał się, ale był roztrzęsiony. Zajęliśmy się chomikiem i dziećmi.<br />
Dzieci zostały przytulone ( chomik również) i łkając opowiedziały mi historię ( chomik milczał). Otóż przygotowały dla swojego małego przyjaciela luksusowy hotel z pysznym jedzeniem. No i przecież on koniecznie musiał przyjechać do hotelu luksusowym camperem. I byłoby wszystko ok, gdyby w czasie jazdy  nie wsadził łebka w okienko w drzwiczkach,  zaklinował się i zaczął popiskiwać. Nad piszczącym chomikiem stały dzieci drąc się, co sił w płucach i płacząc w niebogłosy. I tak mój M zastał całą trójkę pogrążona w rozpaczy i chaosie. <br />
Dzieci krzyczały: - Zabiłyśmy go!!!<br />
Chomik wyglądał jakby też krzyczał: - O matko, zabiły mnie! Ratunku! Czemu one się tak drą!<br />
 W ciągu kilku sekund ojciec dzieci opanował sytuację. Chomik sam wyjął łepek z pułapki.<br />
<br />
 I tak siedzieliśmy przytulając się do siebie. I próbując ochłonąć. Dołączył pies, który wyglądał na obrażonego, że po pierwsze: zajmujemy się  jakimś obrzydliwym,  wielkim zwierzakiem, zamiast swoim ślicznym maleńkim pieseczkiem ( labrador), a po drugie, że głaszczemy Szymka i Hanię, a przecież pies ma stałą rezerwację.<br />
<br />
Chomikowi na szczęście nic się nie stało, dzieci najadły się strachu i mam nadzieję, że spotkały z rozumem;-)<br />
Na zakończenie historii morał: Kiedy jedziesz samochodem , nie wychylaj się przez okno.<br />
i oczywiście jeszcze jedna puenta:<br />
Hania następnego dnia opowiedziała historię Babuni. Babcia jej również, że, jako dziecko miała piękną czapkę z chomików. Dobrze, że nasz tego nie słyszał, bo chyba musiałabym wysłać go na terapię....</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/historia-z-moralem-i-kilkoma-puentami-3088/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>tata=królik</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/umi2/tata-krolik-3079/</link>
			<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 07:35:18 GMT</pubDate>
			<description>Moje dziecko ostatnio ma wiele złotych myśli. Cieszy mnie to niezmiernie, czasem przeraża, a kiedy indziej doprowadza do śmiechu. 
 
Wczoraj mój syn...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Moje dziecko ostatnio ma wiele złotych myśli. Cieszy mnie to niezmiernie, czasem przeraża, a kiedy indziej doprowadza do śmiechu.<br />
<br />
Wczoraj mój syn rysował sobie na kartce samochody, a ja zajęłam sie segregacją prania. Nagle mój syn z powaga oznajmił karteczce<br />
K: Mama jest moją pyjaciółką! Mama jest kólewną, a ja jestem kólewiczem... ( nastąpiła chwila ciszy, a po niej mój syn stwierdził) A tata... tata jest kólikiem! <br />
<br />
Musiałam sobie to zapisać:) przynajmniej wiem, że do królewny i królewicza nie pasuje król tylko właśnie królik:)</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>umi2</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/umi2/tata-krolik-3079/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Zebranie</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/zebranie-3038/</link>
			<pubDate>Thu, 08 Dec 2011 09:33:29 GMT</pubDate>
			<description>Wczoraj po zebraniu: - Haniu, co ty robisz na w-fie, że pan obniżył ci z lekka ocenę z zachowania? 
 -Pan mnie nie lubi. A zresztą zobacz, żaden inny...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore"><b><font size="2">Wczoraj po zebraniu: - Haniu, co ty robisz na w-fie, że pan obniżył ci z lekka ocenę z zachowania?<br />
 -Pan mnie nie lubi. A zresztą zobacz, żaden inny nauczyciel nie obniżył .<br />
 - Dobrze Haniu, ale to znaczy, że pan od w-fu tak cię &quot;widzi&quot;<br />
 - To oznacza, że źle widzi - stwierdziło spokojnie dziecko.<br />
 O Jezu, a to dopiero 2 klasa.</font></b><br /><br /></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/zebranie-3038/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Rocznica</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/szafirek13/rocznica-3011/</link>
			<pubDate>Fri, 25 Nov 2011 12:37:15 GMT</pubDate>
			<description>**28 minut temu moje małe szczęście skończyło roczek... Zabiegany szczęśliwy i nie, ale jego pierwszy... Radość, jaką daje nam wszystkim jest...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore"><b><span style="font-family: arial"><b><font color="#3e3e3e"><span style="font-family: Tahoma">28 minut temu moje małe szczęście skończyło roczek... Zabiegany szczęśliwy i nie, ale jego pierwszy... Radość, jaką daje nam wszystkim jest nieoceniona, płacze wtedy, gdy jest mu źle lub gdy czegoś chce a my mu nie dajemy. Wiem, że mogłam się cieszyć z tego wcześniej a moje drugie dziecko mogło mieć już 3 latka, ale widocznie tak było zapisane w gwiazdach. Moje życie nauczyło mnie doceniać to, co mam i bardziej się z tego cieszyć. Straty zawsze pozostaną ze mną, ale nie bolą już tak bardzo. <br />
To, co mam daje mi tyle szczęścia każdy uśmiech moich dzieci to promyczek słońca nawet, jeśli ten promyczek budzi mnie o 4 rano...<br />
Jutro świętujemy........ </span></font><br />
</b></span></b></blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>szafirek13</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/szafirek13/rocznica-3011/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Rodzina z problemem...</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/rodzina-z-problemem-2956/</link>
			<pubDate>Sun, 06 Nov 2011 20:47:43 GMT</pubDate>
			<description>Dzisiaj byliśmy w kinie na przygodach Tintina. Ewidentnie jedna z postaci miała problem alkoholowy. Nagle usłyszałam , jak Hania (8 lat) mówi do...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Dzisiaj byliśmy w kinie na przygodach Tintina. Ewidentnie jedna z postaci miała problem alkoholowy. Nagle usłyszałam , jak Hania (8 lat) mówi do swojej rówieśniczki Zosi:<br />
- Zosia , co to znaczy trzeźwy, wiesz?<br />
- Nie, a ty?<br />
- Ja też nie...<br />
No i teraz się martwię, bo, co znaczy pijany wiedzą obie:-D</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/rodzina-z-problemem-2956/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Jak się modlić to tylko po hiszpańsku wg Kacperka:-)</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/umi2/jak-sie-modlic-tylko-po-hiszpansku-wg-kacperka-2913/</link>
			<pubDate>Mon, 17 Oct 2011 17:02:45 GMT</pubDate>
			<description>Korzystając z okazji, że moje dziecko chłonie jak gąbka, próbuje go nauczyć kilku modlitw. Uzupełnianie poszczególnymi słówkami jednej z wieczornych...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Korzystając z okazji, że moje dziecko chłonie jak gąbka, próbuje go nauczyć kilku modlitw. Uzupełnianie poszczególnymi słówkami jednej z wieczornych modliw idzie mu całkiem dobrze, wiec dziś postanowiłam spróbować czegoś nowego...<br />
<br />
Ja: &quot;Aniele Boży stróżu mój,<br />
     Ty zawsze przy mnie stój<br />
     Rano wieczór we dnie w nocy<br />
     Bądź mi zawsze ku pomocy...&quot;<br />
<br />
Cieszyłam sie ogromnie ze moj syn słucha z zaciekawieniem, skończyłam a ten z wielkim zainteresowaniem zapytał:<br />
<br />
Kacperek: &quot;jak to sie mówi po iśpańsku?&quot; ( hiszpańsku)<br />
<br />
Cóż jako, że mama ( w mojej skromnej osobie) nie potrafi posługiwać sie w tym zacnym języku, moje dziecko nie zadało sobie trudu i nie powtórzył ani jednego wyrazu:sorry:. No i wychodzi wpływ bajki &quot; Nody&quot; czy jakos tak.</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>umi2</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/umi2/jak-sie-modlic-tylko-po-hiszpansku-wg-kacperka-2913/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Więcej- znaczy lepiej</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/wiecej-znaczy-lepiej-2897/</link>
			<pubDate>Mon, 10 Oct 2011 18:30:22 GMT</pubDate>
			<description>Hania na spacerując z J. (swoim tatą) nagle wypaliła.  
- O rany, jaka szkoda, że nie mam urodzin w sobotę. Miałabym 2 dni na cieszenie się...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Hania na spacerując z J. (swoim tatą) nagle wypaliła. <br />
- O rany, jaka szkoda, że nie mam urodzin w sobotę. Miałabym 2 dni na cieszenie się prezentami.<br />
- Mam dobrą wiadomość - oznajmił J - 31.10 i 1.11 nie idziesz do szkoły, więc masz, aż 3 dni radości<br />
- O, jak świetnie - ucieszyła się Haneczka. Nagle stanęła i podsumowała:<br />
- O rany, szkoda, że nie mam urodzin w piątek. Miałabym wtedy, aż 5 dni na zabawę.<br />
Maksymalistka:-)</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/wiecej-znaczy-lepiej-2897/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>czas na naukę...</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/mikusialek/czas-na-nauke-2867/</link>
			<pubDate>Sat, 01 Oct 2011 18:27:19 GMT</pubDate>
			<description>Z powodu zaćmienia umysłu -postrzeganego jako wielką miłość 13 lat temu skończyłam swoją edukację na studium ekonomicznym.Przez cały czas nie...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Z powodu zaćmienia umysłu -postrzeganego jako wielką miłość 13 lat temu skończyłam swoją edukację na studium ekonomicznym.Przez cały czas nie przeszkadzało mi to w pracy- dla szefa ważne,żeby dział windykacji był prowadzony bez zarzutu.Może i mam kompleksy,ale niektórzy moi podwładni są  z mgr.przed nazwiskiem i czasem mnie to dołuje.Powiedziałam sobie stop, gdy skończę urlop wychowawczy idę do szkoły.Kilka dni temu mały skończył 2 latka-urlopu jeszcze zostało mi 1.5 roku ,ale nie wytrzymałam -poszłam do szkoły.Szef nie może mi dopłacać do szkoły, gdy jestem na wychowawczym,więc poszłam na początek tak dla rozgrzewki na kilkumiesięczny kurs kadrowo-płacowy.Wiem,że to się nijak ma do mojej pracy,ale tak sobie myślę,że może kiedyś przestanę dojeżdżać 75km do pracy i zmienię pracodawcę-co z tego,że prowadzę wszystko co dotyczy moich pracowników łącznie z naliczaniem wynagrodzeń jak nie mam na to żadnego dokumentu-czas to zmienić.Odkryłam ciekawą stronę ze szkoleniami finansowanymi przez UE i tyle.Spędzam co drugi weekend na nauce i podziwianiu przepięknego Zalewu Zegrzyńskiego.Wiem już ,że strasznie trudno jest pogodzić pracę( bo pracuję na 1/2 etatu) opiekę nad 3 dzieci i naukę-ale dam radę nie poddam się.Mąż wspiera mnie i pomaga-takie są założenia,w praktyce zobaczymy.Pierwsze zgrzyty już nastąpiły z powodu nieobecności w kościele.Tak ,moje 2  dziecko ma w tym roku I komunię i szanowny(nie mylić z szanowanym) proboszcz oznajmił ,że do czasu aż po mszy nie zostaną WSZYSTKIE mamy z dziećmi do I komunii w tej parafii nie poda terminu.No to sobie poczekamy,bo przecież nie wszystkie muszą iść na tą mszę,są mamy pracujące(pozdrawiam Tesco) a ja ucząca.Żeby nie było nie ma wcześniej ogłoszonego terminu zebrania po mszy tylko podczas mszy to ksiądz ogłosi-to tak,żeby rodzice w trwodze i oczekiwaniu byli obecni co tydzień w kościele.Najchętniej wypisałabym ją z religii,ale ona nie chce.Nie mogę na siłę decydować za nią-gdyby chciała to nie ma sprawy.Męczy mnie to państwo wyznaniowe,w którym przyszło nam żyć.Wiem już ,że syn nie będzie miał bierzmowania w tej parafii tylko w mojej rodzinnej,obawiam sie,że komunia córki też może być 80km od naszego domku:(</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>mikusialek</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/mikusialek/czas-na-nauke-2867/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Przedszkolaczek</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/marzycielka/przedszkolaczek-2792/</link>
			<pubDate>Sat, 03 Sep 2011 20:45:38 GMT</pubDate>
			<description>Notka z dnia 01.09.2011 roku. 
 
 
Dzisiejszy dzień był dla Oliwi bardzo ważny ponieważ od dzisiaj jest   
 
100 % przedszkolakiem:)  
 
Obyło sie...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Notka z dnia 01.09.2011 roku.<br />
<br />
<br />
Dzisiejszy dzień był dla Oliwi bardzo ważny ponieważ od dzisiaj jest  <br />
<br />
100 % przedszkolakiem:) <br />
<br />
Obyło sie bez płaczu, spazmów i jęków. <br />
<br />
Była bardzo dzielna i otwarta na nowe przyjaźnie. <br />
<br />
Na języku angielskim buzia jej się nie zamykała i odpowiadała na każde <br />
<br />
pytanie jakie Ciocia skierowała do grupy. <br />
<br />
Ciocia M. określiła ją mianem &quot;złotego dziecka&quot; i ja się z nią zgadzam. <br />
<br />
Mam tak mądre i wspaniałe dziecko , że aż mnie duma rozpiera. <br />
<br />
Oliwia jest bardzo samodzielną dziewczynką i każda pomoc cioci jest zbywana zdaniem &quot;JA SAMA&quot;. <br />
<br />
To fakt gdyż z moich trzydniowych obserwacji w dniach otwartych w przedszkolu wynika , że Oli jest  <br />
<br />
nad wiek rozwinięta i dorównuje 4 latkom . <br />
<br />
Dzisiejszy dzień i rozmowa z Panią Dyrektor tylko potwierdziły moje obserwacje. <br />
<br />
Aha skłamałam : Oli płakała jak chciałam ją zabrać do domu :D <br />
<br />
<br />
<br />
Jest 18.45 a moje dziecko już śpi :)</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>marzycielka</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/marzycielka/przedszkolaczek-2792/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Prosto z mostu</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/prosto-z-mostu-2787/</link>
			<pubDate>Fri, 02 Sep 2011 18:39:15 GMT</pubDate>
			<description>Hanka na rozpoczęciu roku szkolnego wywołała szok u nauczycieli i uczniów. Pojawiła się w sukience i w dodatku wyglądała super:-)  
Jeden z kolegów...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Hanka na rozpoczęciu roku szkolnego wywołała szok u nauczycieli i uczniów. Pojawiła się w sukience i w dodatku wyglądała super:-) <br />
Jeden z kolegów Szymka, nazwijmy go B, powiedział:<br />
- Haniu, jak ty dzisiaj ładnie wyglądasz<br />
Hania wymierzyła w niego oskarżycielsko palec i stwierdziła:<br />
- A Szymek mi mówił, że mnie nie lubisz. To prawda?<br />
B: Ja cie przecież lubię- odpowiedział B.<br />
Tu Hanka z triumfem  spojrzała na Szymka, tym razem w niego wcelowała palec i z satysfakcją oznajmiła:<br />
- A widzisz. Mówiłam Ci przecież...<br />
I dumnie pomaszerowała przed siebie. Hmm.. ja w sumie też lubię szybko rozwiązywać  trudne sytuacje;-)</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/prosto-z-mostu-2787/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Broszka na ścianie</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/broszka-na-scianie-2774/</link>
			<pubDate>Tue, 30 Aug 2011 20:08:49 GMT</pubDate>
			<description>Nasz pobyt we Włoszech obfitował w różne przygody. Już pierwszego dnia Martusia (7l.) wieczorem zawołała swoją mamę i powiedziała: 
- O zobacz,...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Nasz pobyt we Włoszech obfitował w różne przygody. Już pierwszego dnia Martusia (7l.) wieczorem zawołała swoją mamę i powiedziała:<br />
- O zobacz, zobacz mamy taką broszkę na ścianie. O tam!<br />
Kolejność wydarzeń, które nastąpiły potem:<br />
1. Mama Marty zostaje na czatach, <br />
2. Marta biegnie po pomoc do mojego męża<br />
3. Mój mąż bohatersko przybija broszkę do ściany na stałe<br />
4. Pokój zostaje przeszukany<br />
5.. Marta idzie spać<br />
6. Dorośli piją alkohol i szukają w internecie informacji, czy włoskie skorpiony są jadowite</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/broszka-na-scianie-2774/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Lekcja historii</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/lekcja-historii-2773/</link>
			<pubDate>Tue, 30 Aug 2011 19:53:46 GMT</pubDate>
			<description>W czasie tegorocznych wakacji, przy okazji pobytu w Berlinie zrobiliśmy dzieciom wykład dotyczący II wojny światowej. Dzieci obejrzały wystawę...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">W czasie tegorocznych wakacji, przy okazji pobytu w Berlinie zrobiliśmy dzieciom wykład dotyczący II wojny światowej. Dzieci obejrzały wystawę fotograficzną, dowiedziały się kto to naziści (głównie młodsze dziecko) itp.<br />
Późniejsza część wakacji spędzaliśmy nad morzem. Hanka codziennie na rowerze jechała po poranne zakupy. Pewnego dnia wróciła i nie przywiozła nic...<br />
_ Haniu, a gdzie zakupy?<br />
- Oj, mamo, bo wiesz taka długa kolejka była- stwierdziło dziecko, ale zachowywało się dosyć niespokojnie, więc dopytałam<br />
- A , czy coś sie zadziało w tej kolejce?<br />
I Hania wypaliła:<br />
- Mamo, czy jest wojna? Bo przede mną stał taki pan , chyba w mundurze. Taką zieloną kurtkę miał, a na niej znaczki i napis Germany. No i uciekłam, czy to był nazista?<br />
No i nie wiem, czy się martwić , czy cieszyć, że dziecko na widok &quot;nazisty&quot; ucieka? Chyba na razie będziemy opowiadać o zwierzątkach. <br />
p.s.<br />
oczywiście wyjaśniliśmy Hani pomyłkę</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>aniaslu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/aniaslu/lekcja-historii-2773/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Fortuna sprzyja odważnym</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/tatasmok/fortuna-sprzyja-odwaznym-2698/</link>
			<pubDate>Tue, 26 Jul 2011 15:18:39 GMT</pubDate>
			<description>Jak ktoś kiedyś powiedział fortuna sprzyja odważnym więc idąc tym tropem postanowiłem się zgłosić do teleturnieju TVN milion w minute no i co ? a co...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Jak ktoś kiedyś powiedział fortuna sprzyja odważnym więc idąc tym tropem postanowiłem się zgłosić do teleturnieju TVN milion w minute no i co ? a co mi tam ? co mi szkodzi ? a nuż widelec się uda, a może właśnie pomogę w ten sposób zapewnić przyszłość rodzinie?? no pewnie że się zgłosiłem i   :rofl2: się dostałem , Jadę na eliminacje do Warszawy :tak:  już niebawem relacja  z eliminacji :)</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>tataSMOK</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/tatasmok/fortuna-sprzyja-odwaznym-2698/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Jak spędza czas rodzinka</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/tatasmok/jak-spedza-czas-rodzinka-2692/</link>
			<pubDate>Sun, 24 Jul 2011 17:06:14 GMT</pubDate>
			<description>Dzisiejszy dzień zaczyna mi uzmysławiać , że nie tylko liczy się w życiu faceta to co może sam osiągnąć ale przede wszystkim to czym lub kim i ile...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Dzisiejszy dzień zaczyna mi uzmysławiać , że nie tylko liczy się w życiu faceta to co może sam osiągnąć ale przede wszystkim to czym lub kim i ile może znaczyć dla innych członków swej rodziny. Jak już wcześniej wam drodzy czytelnicy pisałem prócz tego że jestem przyszłym ojcem to chyba co najważniejsze jestem ojczymem dla dwóch wspaniałych chłopców w wieku 6 i 10 lat. Mowa tu o Oliwierze o Marcelu , niesamowitych młodych facetach którzy postrzegają świat oczyma młodych niczym nie przejmujących się ludzi. Dziś oto nie z gruszki ni z pietruszki wpadli do pokoju i tak ot bez większego skrepowania powiedzieli Kochamy Cie Marek :szok:. Nie chcecie widzieć mej miny bo pewnie była niesamowita ale co chyba najważniejsze to to że nie wiem kiedy moje serducho jakoś tak inaczej zakuło i w oczach pojawiły się łzy , łzy radości i powiem wam jedno. Nie ważne ile się ma lat i jakie są koleje losu najważniejsze jest to że mimo wielu przeciwności losu jesteśmy komuś potrzebni i nieważne kiedy ale w końcu następuje ta chwila kiedy słyszymy słowa KOCHAM ... tego wam życzę z całego serca .... Marek</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>tataSMOK</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/tatasmok/jak-spedza-czas-rodzinka-2692/</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Codzienne zmagania</title>
			<link>http://www.babyboom.pl/forum/blogs/tatasmok/codzienne-zmagania-2690/</link>
			<pubDate>Sun, 24 Jul 2011 10:42:27 GMT</pubDate>
			<description>Dzień jak co dzień , rano śniadanko ( dziś nie ma to jak facet w kuchni :tak:) zaczynamy od parówek dla dzieci ( bo i tak innego nic nie chcą jeść )...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- BEGIN TEMPLATE: blog_entry_external -->
<blockquote class="blogcontent restore">Dzień jak co dzień , rano śniadanko ( dziś nie ma to jak facet w kuchni :tak:) zaczynamy od parówek dla dzieci ( bo i tak innego nic nie chcą jeść ) i jajecznica dla nas czyli dla mnie i mojej Pani. Po domu krząta się przyszła teściowa i zagląda jak sroka w gnat w gary co by tu zmajstrować na obiad... Jak dla mnie może być to co zwykle czyli kurczak z ziemniaczkami bo to już w mym domku tradycja niedzielnych obiadków. jemy śniadanie i siadamy do komputerków , dzieci grają jak zwykle w gry edukacyjne a my z moja Panią grasujemy po necie patrząc co by tu ciekawego dla naszego smoczątka zdobyć w atrakcyjnej cenie lub co by można było jeszcze dodać w pokoju ;-). Właśnie mnie natchnęło i siadłem sobie do bloga i piszę co u nas :) , do kolejnego wpisu tym czasem mykam pa ...Marek</blockquote>


<!-- END TEMPLATE: blog_entry_external -->]]></content:encoded>
			<dc:creator>tataSMOK</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://www.babyboom.pl/forum/blogs/tatasmok/codzienne-zmagania-2690/</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>

