Hania zamarła przed telewizorem. Zobaczyła fragment reklamy, w której pani domu prezentowała "szufladę szczęścia" pełną zup w proszku, fixów itp. Dziecię sie zdziwiło okrutnie, bo w domu u babci też jest "szuflada szczęścia" ( dla nas rodziców raczej nieszczęścia oraz planowanych wizyt u dentysty) pełna słodyczy. Moja córka nijak nie mogła zrozumieć, jak można się poczuć szczęściarzem posiadając szufladę z kostkami rosołowymi. I wiecie, co...podzielam jej zdanie.
Muszę się poskarżyć na Hanię. Namówiła dzieci i się przede mną schowały - poinformowała mnie wychowawczyni w przedszkolu i kontynuowała - Kiedy jej powiedziałam, że się zmartwiłam, bo nie mogłam ich znaleźć, Hania odparła, że przecież o to chodziło, bo dobrze się ukryli. Logiczne? Logiczne. Schowała się genialnie, ale rozumiem Panią, bo przedszkole połączone jest ze szkołą, która ma 5 pięter. Mogli się długo szukać Z drugiej strony, co ...