Zobacz RSS

mikusialek

Co może zmienić się przez rok?

Oceń ten wpis
autor(ka): , data: 7-06-2011 o 09:39 (680 Odwiedzin)
W lipcu minie rok jak wróciłam na 1/2 etatu do pracy.Dzieci rosną niestety i coraz mniej czuję się potrzebna.Starszaki zgodnie ze zwyczajem przeszły rekordową liczbę infekcji i nie raz i nie dwa dzwoniłam do pracy przepraszając..."ale mnie nie będzie".Na szczęście mój pracodawca jest chyba najbardziej pro-rodzinnym facetem jakiego spotkałam.Najmłodsze zaś szczęście jakoś odporny-nawet rodzeństwo nie jest go w stanie zarazić niczym. Jest taki kochany,milusi i stęskniony jak wracam,że ciepło się robi na serduszku.Cyca ssie nadal.Komentarzami złośliwych się nie przejmuję,chce to ssie a kiedy przestanie to nadal wielka niewiadoma.Niestety to odstawianie będę musiała zacząć ,bo kardiolog,nefrolog i pulmonolog mnie zlinczują.Mam coraz gorsze wyniki ,bo nie biorę leków-a nie biorę ich, bo karmię piersią.Niby Iguś jest już duży,ale jakoś tak smutno mi na myśl,że to ja mam mu odebrać jedzonko.Przede mną impreza komunijna-mam to szczęście -lub nie,że należę do Diecezji Płockiej i u nas nie ma rocznicy przyjęcia komunii w trzeciej klasie tylko w czwartej klasie Odnowienie Przyrzeczeń Chrztu Świętego.Komentować mojego nastawienia do prób,zbiórek i składek nie będę.Synek się cieszy -ja jakoś przetrwam.Mimo upalnej pogody spacerujemy się jak tylko mam dzień wolny.Robię obciach starszakom i nie odbieram ich ze szkoły autem tylko spacerek z wózeczkiem uskuteczniam.Dzieciaki uwielbiają Igora i co najdziwniejsze nie minął im entuzjazm do zabaw z nim.Dziecko jest rozrywane,bo każdy by chciał go dla siebie.Trochę psoci,zdarzyło mu się poniszczyć im zeszyty czy książki,gdy odwiedził ich w pokoju,ale nie zauważyłam,żeby byli na niego o to źli-i to mnie dziwi,bo ja bym była.Gdy młodsza o 12 lat siostra niszczyła moje rzeczy miałam ochotę ją udusić i często dochodziło między nami do rękoczynów.Starszaki tłuką się między sobą,ale Iga nietykalny-pozwalają mu na wszystko.Nie cieszy mnie ich postawa,ale chyba lepsze to niż by mieli go szarpać i bić.Niestety wraz z moim powrotem do pracy i decyzję nie zatrudniania obcych osób do opieki nad Igorem nasze życie rodzinne trochę kuleje.W te dni gdy jadę do pracy przyjeżdża do domu mój mąż-niestety tylko w te dni.Pozostałe dni spędza poza domem ciężko pracując.Szkoda mi go trochę.Nie widujemy się zbyt często,chociaż to akurat nam na dobre wychodzi.Mniej kontaktu mniej okazji do kłótni.Musimy wytrzymać jeszcze rok-ale dzieci trochę nie wierzą w naszą wersję,bo zaczęły dopytywać się nas czy zamierzamy się rozwieść i czy jesteśmy w separacji.Zgodnie z moim charakterem zapewniłam je,ze nie tak dobrze-tata jest skazany na dożywocie bycia ze mną.(Chyba,że one wiedzą coś czego nie wiem ja).Czekam na wakacje.Dzieci pierwszy raz pojadą do mojej teściowej-boję się strasznie:(
Kategorie
Dzieci

Komentarze