zostałam ciocią:)
autor(ka):
, data: 13-03-2012 o 08:21 (1181 Odwiedzin)
Moja bratowa sprawiła sobie sama prezent i urodziła w Dniu Kobiet. Bratanek ,zdrowy, spokojny, śliczny(to po mnie).Nacierpiała się bidulka, ale teraz już będzie tylko lepiej.
Szybko ten czas leci już za kilka dni Święta Wielkanocne. Udało mi się zrzucić jesienią kilka kilogramów, jednak po zimie widzę, że jest mnie znów więcej niż ostatnio. Czyli zgodnie z obyczajem dieta wraca. Z całego kursu zostały mi tylko 3 zjazdy. Będzie mi brakowało dziewczyn, fantastycznych lekcji angielskiego, ślicznego hotelu, ale chyba najbardziej to Morsów. W tym samym hotelu nad Zalewem, w którym odbywa się kurs zjazdy organizują sobie Morsy. Bardzo wesoła grupa ludzi jest dodatkową atrakcją na przerwach i na obiedzie. Gdy za oknem było 23 na minusie a oni po 3 godzinach wycinania piłą spalinową dużego otworu zaczęli się kąpać to o mało ataku serca nie dostałyśmy. My na tarasie w ciepłych kurtkach a oni w tej wodzie. Uwierzcie widok niesamowity. Wiadomo temperatura coraz bardziej na plusie, więc i Morsy przestaną przyjeżdżać.
Przez ostatnie kilka dni miałam poza pracą i kursem dodatkowy przerywnik w postaci choroby całej mojej trójcy. W ubiegłym miesiącu chorowaliśmy wszyscy-przeziębienie. Teraz dopadła ich wirus. Najpierw zadzwoniła wychowawczyni najstarszego, że wymiotuje i żeby go zabrać ze szkoły. Następnego dnia dołączył do niego najmłodszy a w weekend córka. Koszmar. Teraz już trochę lepiej, nawet starszaki poszły do szkoły( z bólem serca-bo nie jest to coś co tygrysy lubią najbardziej). Dziś z najmłodszym idę na kontrolę. Mam nadzieję, że już wszystko będzie ok.






Wyślij treść wpisu emailem