Mój kamyczek...
autor(ka):
, data: 9-09-2007 o 19:55 (890 Odwiedzin)
W życiu nie myslałam że będzie mnie dotyczył problem kamicy nerkowej. No i dorwało mnie
Zaczęło się od bólu pleców, biegunki, zimnego potu na czole i uczucia że zaraz umrzesz z bólu. No i te siki co 5 minut z marnym rezultatem kilku kropelek (myślałam że to dalsza część zapalenia pęcherza które mnie gnębiło od kilku dni).
Cały czwartek przeleżałam w wyrku z termoforem na lędźwiach. Kolebałam się z bólu i nie mogłam znaleźć pozycji, w której byłoby mi lepiej. Nawet nogi mi drętwiały...
W nocy spociłam się jak mysz. Prześcieradło pode mną można było wykręcać. 6:00 rano sik i chlup, patrzę a tu kamyk!
Oto moje "dziecko":
Idę jutro do ginki, zobaczymy co mi powie na te moje przygody...![]()









Wyślij treść wpisu emailem