Będzie o męskim gotowaniu.
autor(ka):
, data: 7-02-2012 o 13:20 (730 Odwiedzin)
Całkiem przyjemnie zasiedziało mi się na tym babskim forum, dziękuję wszystkim za miłe słowa i ciepłe przyjęcie, chyba zostanę tu na dłużej. Zapytano mnie kilka dni temu o (męskie) przygody kulinarne. Temat bardzo mi pasuje gdyż, przyznaję się bez bicia, mam lekkiego fijołca na punkcie gotowania. Uwielbiam się bawić w komponowanie potraw, bo przecież działanie na zmysł smaku to tak jak tworzenie muzyki dla zmysłu słuchu. Czasem, jak opowiadam o tym znajomym, robią trochę dziwne miny, niektórych jednak miewam okazję przekonać, że mam rację. Co jest potrzebne do skomponowania wirtuozerskiej potrawy? Zdradzę Wam moją tajemnicę. U mnie kluczem do sukcesu jest spokój w kuchni i dobra, głośna muzyka. Warunek konieczny: nie spóźniający się goście... Pozwolicie Panie, że będę od czasu do czasu wrzucał jakiś pikantny, czasem może słodki, nigdy jednak niesmaczny, artykulik o przygodach z garnami, patelniami i perypetiach z tym związanymi.




, chyba zostanę tu na dłużej. Zapytano mnie kilka dni temu o (męskie) przygody kulinarne. Temat bardzo mi pasuje gdyż, przyznaję się bez bicia, mam lekkiego fijołca na punkcie gotowania. Uwielbiam się bawić w komponowanie potraw, bo przecież działanie na zmysł smaku to tak jak tworzenie muzyki dla zmysłu słuchu. Czasem, jak opowiadam o tym znajomym, robią trochę dziwne miny, niektórych jednak miewam okazję przekonać, że mam rację. Co jest potrzebne do skomponowania wirtuozerskiej potrawy? Zdradzę Wam moją tajemnicę. U mnie kluczem do sukcesu jest spokój w kuchni i dobra, głośna muzyka. Warunek konieczny: nie spóźniający się goście... Pozwolicie Panie, że będę od czasu do czasu wrzucał jakiś pikantny, czasem może słodki, nigdy jednak niesmaczny, artykulik o przygodach z garnami, patelniami i perypetiach z tym związanymi.

Wyślij treść wpisu emailem