Zobacz RSS

slodziutka_e

Drugie poronienie

Oceń ten wpis
autor(ka): , data: 16-01-2009 o 20:41 (4608 Odwiedzin)
Pisze o tym bo chyba czas najwyższy wyrzucić to z siebie. Po pierwszej nieudanej próbie i po orzeczeniu lekarzy że "czasem tak własnie się zdarza". Szybko dość zaczeliśmy się starać o drugie maleństwo. Po zielonym światełku od ginka. Tak więc udało się znów za pierwszym razem! Byliśmy znów mocno szczęśliwi ale i już delikatnie zaniepokojeni. Tel do lekarza i umówilismy się na wizytę by potwierdzić ciąże. Oczywiście już nie tak wcześnie bo wiedza na temat ciązy była większa jak za pierwszym razem. Wszystko było cudnie. Powiedzieliśmy tylko mamie. By nie "zapeszyć" wrrr jak ja nie lubię tego słowa. A potem liczyłam dni do wizyty u ginka. Miałam mieć w 7tc. Tak sobie postanowiłam sama. Niestety szczęscie nasze znów nie trwało długo. 6 dni po zrobieniu testu płytkowego a potem potwierdzeniu bety zaczełam plamić. Wszystko wróciło na nowo. Obrazy z poprzedniej nieudanej próby. Boziu jak ja się bałam powtórki. Wizyta u ginka i skierowanie do szpitala. Usg w szpitalu i... stwierdzenie że zbyt wcześnie by było coś widać. Młoda ciąża i bleee blleee blee. Więc beta.. czekałam na betę jak na zbawienie. Ginek powiedział że jest ok. że czekamy na następna. Mnie zaniepokoiło coś. Poszłam sama do położnych i spytałam jak dużo przyrosła beta(robiłam pierwszą w tym samym miesjcu więc byłby to jakiś wyznacznik)Okazało się że spadła.. minimalnie ale spadła. Wiedziałam że coś jest nie tak. To się czuje. Nie wiedziałam co się dzieje. Czemu spadła? Co jest tym razem. Po rozmowie z ginkiem mówiła że może to być ciąża pozamaciczna musza to wykluczyć i może to być ciąza biochemiczna. Nie wiedziałam o czym ONA mówi. Wiedziałam już wiele ale widocznie zbyt mało.Mąż przyniósł laptopa do szpitala i zaczęło się szukanie. Znalazłam wszystko o ciązy biochemicznej i sama sobie ją wmówiłam. Poczekałam jeszcze dwa dni w szpitalu na przyrost bety. Stała cały czas w tym samym miejscu-wahając się troszkę raz o sopien w dól raz w górę. Inni gink. chcieli zrobic zabieg. Ja tak bardzo GO nie chciałam. Uzgodnilam z moją ginką że odstawię duphaston i zobaczymy co się zacznie dziać. Czy samoistnie poronię. Wolałam już to - jak ZABIEG. I wyszłam do domu na własną prośbę-ale po uzgodnieniu z moją ginka że cokolwiek by się niepokojącego działo wracam na szpital. Czekałam dzień i zaczęło się. Poronienie samoistne Był mecz polska-niemcy a ja roniłam. Nic mi się nie chciało. Nawet mój Wiesiu zapalony kibic..patrzył tylko na mnie jak cierpię. W ubikacji wydaliłam mojego okruszka. Znów ten widok... Nie muszę Wam mówić co znów czułam.Potem co dwa dni kontrola u mojej ginki... usg, sprawdzanie czy beta spada. Na usg wszystko ładnie się samo "czyściło".. beta po tygodniu spadła do 8 więc moja pani ginka powiedziała że zabiegu nie będzie. Bardzo się ucieszyłam że nie będę mieć ingerencji we własne ciało. Ale ból jaki miałam w sercu zdawal się pogłębiać.Wiedziałam już że to nie przypadek że ja dwa razy straciłam swoje dzieciątka. Wiedziałam że czeka nas z mężem długa droga by na nowo móc strać się o dzidziusia. BADANIA!! Wykonałam wszystkie możliwe. By na nowo móc dostac zielone światełko i pozwolenie od ginka by móc zacząć się starać o swój mały cud.
Nie obyło się bez dobrego specjalisty i trafnych diagnoz.
Kategorie
Bez kategorii

Komentarze

  1. Avatar marlena78
    kochana przytulam mocno...
  2. Avatar selena
    Edytko, Ty wiesz jak mocno Cię tulę i czego Ci zyczę kochana.
  3. Avatar kasiekkm
    JESTEM Z TOBĄ.. i dzielnie kibicuję....DOCZEKASZ SIĘ SWOJEGO CUDU!!!!
  4. Avatar pyzuniagaj
    Słodziutka jestem z Tobą modlitwą i myślą...Trzymam kciuki abyś doczekała się swojego maleństwa...
  5. Avatar dagkris
    Wyrazy wspolczucia!!! trzeba wierzyc ze bedzie lepiej, a napewno bedzie!!!
  6. Avatar sylwina
    wiem co przeżywasz jestem w podobnej sytuacji trzymaj się:)
  7. Avatar mikusialek
    Będzie lepiej jestem tego pewna, jestem po dwóch poronieniach, każdy lekarz krzyczał że to bez sensu nie donoszę ciąży , szkoda moich starań i łez, "guzik prawda" przypadkiem trafiłam na zwykłego lekarza, wcale nie najsłynniejszego, wcale nie polecanego i wcale nie najdroższego, zwyczajny ginekolog, ale dla mnie cudotwórca, obecnie jestem mamą 2 dzieci , (całe zdrowe i bezpieczne ), a teraz prowadzi moją 7 tygodniową ciążę...wiem że będzie dobrze i nie przeraża mnie na karcie CV PIII, a że pęka Ci serce....wiem,ale nie poddawaj się .Trzymam kciuki i ściskam Cię bardzo mocno
  8. Avatar mała160
    Ty wiesz kochana......... Tule z całego serduszka
  9. Avatar Danula
    Ja teraz tą ciąże nosiłam martwą przez miesiąc nie mając o tym pojęcia. Nie krwawiłam nie miałam żadnych bóli nic mi nie było...
    Tak strasznie mi przykro, że musiałam tak to przejść, ale trzymam mocno kciuki za powodzenie tym razem..
  10. Avatar dorotasochacka
    ja mialam Anilka martwego przez 4tyg w sobie.tez poronilam w domu..nie bylo mi latwo ale walcze sama ze spba i swoimi slabosciami,czasem wygrywam ja,czasem one..
    wierze,ze bedziemy szczesliwymi mamusiami,,zobaczysz Kochana:)
  11. Avatar Diana_81
    Edytko tulę i trzymam kciuki. Będzie dobrze. Nie dziś to kiedyś!
    Musimy wierzyć!
  12. Avatar eli1125
    Jesteś bardzo dzielna podziwiam i wieże ze doczekasz sie swojej kruszynki ściskam mocno
  13. Avatar Anieszka
    Najważniejsze to nie trać wiary i nie poddawaj się :)
    Jesteś silną kobietą tak wiele już zniosłaś
    Trzymam kciuki :D
    Powodzenia :)
  14. Avatar xXxIzuLQaxXx
    Przykro mi :( Wierzę że uda Wam się jak najszybciej i urodzisz zdrowego bobasa. Powodzenia
  15. Avatar Masertiger
    Gratuluje następnego potomka :)
  16. Avatar smutna10
    Nie wiem co powiedzieć. Bardzo mi przykro
  17. Avatar ola15
    hej kochana :)
    czas aby powiało optymizmem na Twoim blogu:) bo dzisiaj 28 tydzien ciąży, warto walczyć do konca!!!
    buziaczki
  18. Avatar badka
    Ja miałam ciąże pozamaciczną i zabieg... wiem, że Ci jest ciężko, ale nadzieja umiera ostatnia. Jestem mamą 9 miesięcznego chłopca. Głowa do góry. Wiara czyni cuda, bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Ściskam mocno