561. do 570. z 570
Temat: Ciaza - archiwum
-
3-07-2009, 11:13 #561
-
16-07-2009, 16:45 #562
Odp: Wspomnienia z porodowki
A u mnie było tak:
Po kolejnym męczącym spacerze o 15 uspiłam Wikę i siadłam na kanapie posledzić co na BB u was. Siedze i czuje jakieś dziwne lekkie stawanie brzucha co 10min....pomyslałam..o znowu mnie przeczyści tak jak wczoraj, po 2 h tych niby skurczy wszystko przeszło....o 16 nadal są...super, skoro są to może juz nie zanikną...wymyje okna bo jak mam rodzic to przynajmniej bede miała mieszkanko wysprzątane...pomyłam więc okna, o 17 obudziłam córkę, nakarmiłam i poszłam na spacer do parku i zakupy - tak w razie czego by m miał zapasy w lodówce jakbym miała rodzić....wróciłam o 21 a skurcze nadal co 10 mi...lekko pobolewa...o 21:30 poczułam nagle silny nerwoból i ruch przekrecania sie dziecka...chyba wpasowało sie w kanał rodny - z bólu az przysiadłam na podłodze... Zadzwoniłam do m by powoli wracał do domu z kregli bo mam skurcze i może cos z tego będzie, przyjechał, uspiłam Wiki była 23...zaczelismy spisywac na kartce co ile mam skurcze...były nadal co 10 min i nie bolało....o 24 były juz co 7 min, poszłam sie wykapać, zadzwoniłam do rodziców by przyszli zostac na noc z małą bo pojedziemy na izbe przyjęć na ktg....mała w brzuchu szalała .... O 1:15 weszlam na izbe przyjęć, podłączyli KTG, skurcze co 7min pieknie sie pisały, zrobili usg mała 3700, rozwarcie na 2 cm i kazali sie przebrac i na porodówkę....bo to może potrwac kilkanaście h... Weszłam na porodówke o 2:30, podpieli ktg...skurcze co 7 min nadal, kazali przysnac bo to może potrwać...skoro nie boli...a mnie sie chciało siku....w pewnej chwili mała tak kopneła, ze przebiła pęcherz a ja zawyłam z bólu była 3:15, pociekły wody płodowe i zaczełam czuc mocno skurcze, rozwarcie było na 3cm dopiero wiec zawołali anestezjologa by mnie znieczulił....zanim lekarz przyszedł ja poszłam zrobic siusiu...skurcze juz chyba co 3 min miałam....przysałam, znieczuliła mnie i po 3 skurczach miało mniej boleć, licze wiec 1,2,3 skurcze i 4 juz lzejszy jakby, 5 też..a 6...
kurde party .... karzę m wołac położna bo mam parte, ta leci bada a tu 10cm rozwarcia...szybko łóżko rozkłada i karze przeć...prę 1-2-3 i przy 4tym skurczu widzę już małą na swoim brzuchu, krocze nie popekało, nic nie boli, nic nie szyli, łozysko samo wyskoczyło...była 4:30 i wstało słońce...
i bylismy już we 4 kę na tym świecie. Każdemu życzę takiego porodu
-
16-07-2009, 20:57 #563
Odp: Wspomnienia z porodowki
Pixela ale miałaś super poród.
Cypisia jak przeczytałam twój opis to aż się poryczałam ze śmiechu. Ja też miałam cesarkę ale pod narkozą i małego zobaczyłam dopiero po wybudzeniu i to też byłam oszołomiona i nie bardzo to pamiętam. Ruszyć się z bólu też nie mogłam więc mu się nawet dokładnie nie przyjżałam tylko kazałam mojemu A zrobić zdjęcie żeby zobaczyć jak Fifi wygląda
.
Potem się zaczeły cyrki bo macica mi się nie chciała kurczyć więc mnie wygniatali (co za ból
) podawali mi oxo i później z braku poprawy jeszcze jakieś tabletki mi wpychali. Więc Fifik leżał sobie sam na noworodkach a ja miałam dochodzić do siebie. Ale jak tu odpocząć jak na sali 9 kobiet z dziećmi w tym 2 dziewuszki wyły calutką noc noc w noc do tego stopnia że jak mały był już ze mną to go wcale nie słyszałam jak udało mi się przysnąć i sąsiadki mnie budziły.
Ech ale się rozpisałam Sorki
-
17-07-2009, 07:28 #564
-
4-09-2009, 16:06 #565
Odp: Wspomnienia z porodowki
Ja mam bardzo niemile wspomnienia... niestety... A to taka piekna chwila...
Termin mialam na 16 czerwca a zaznacze ze mieszkam w UK, tu wszystko wyglada inaczej... No wiec 16 we wtorek przyszla do mnie moja polozna zbadala mnie i mialam wysokie cisnienie, wyslala mnie do szpitala, tam zrobili mi ctg i spe3dzilam caly dzien czekajac na lekarza az podejmie decyzje, stwierdzono ze z cisnieniem 180/100 moge isc do domu i nie dali mi zadnych lekow ani nie zbadano mnie ginekologicznie. 17 i 18 tez bylam w szpitalu z tych samych powodow i nic sie nie zmienialo, nic nie robili. w piatek 19 zaczely sie skurcze, byly w miare regul;arne, kazano mi przyjechac do szpitala na porodowke, na porodowce skurcze przeszly ale znow pojawil sie problem wysokiego cisnienia i po raz kolejny nikt mnie nie zbadal ginekologicznie, musialam zostac na noc w szpitalu na oddziale. W sobote po poludniu moglam isc do domu, dostalam leki obnizajace cisnienie. Zaznacze ze ciaza byla przenoszona i zaiast lekow lepszym rozwiazaniem byloby wywolanie porodu. W nocy zaczelo sie skurcze byly nie do wytrzymania, wrocilam na porodowke i juz tam zostalam. o godzinie 2 w nocy zaczely sie skurcze parte ale kazano mi nie przec bo Olaf byl w niewlasciwej pozycji, tragedia, poprosilam o epidural, trwalo to tak do 8 rano, po 8 stwierdzono ze moge przec, parlam przez godzine a pozniej na sygnale zawiezli mnie na sale operacyjna.Cesarka byla traumatyczna, bo Maly utknal i nie mogli Go wyciagnac, szarpali mna a ja latalam po tym stole operacyjny strasznie. Maly urodzil sie o 12;45. Okazalo sie ze wystapilo zatrucie porodowe i ze maly byl zle wstawiony do kanalu rodnego. Nie proponuje rodzic w UK
-
4-09-2009, 16:18 #566
-
4-09-2009, 16:40 #567
Odp: Wspomnienia z porodowki
Ja miałam podobną sytuacje choć rodziłam w Polsce. Zgosiłam się 5 dni po terminie do szpitala. Kazano mi przyjsc na 7 dobe po terminie-decyzja ordynatora. Niestety nie było miejsca, kazano mi przyjść na zajutrz. Wtedy była decyzja ordynatora o przyjęciu i obiecał mi,że zaczną działac w kierunku porodu. Niestety ordynator poszedł do domu. A przyszedł okropny lekarz,ktory kazał mi iść do domu-powiedział cytuję: my mamy 14 dni w których możemy nic nie robić a dopiero potem coś podać. Na szczęscie zostałam przyjęta. Wysłano mnie na usg- gdzie ten sam lekarz stwierdził,ze wszystko w porządku i wcale nie jestem tak bardzo po terminie-choc wiem co było napisane. Nie podano mi nic, na drugi dzien także. w 10 dobie po terminie podano mi prowokacje, w 11 także. Po 6 zastrzykach wkońcu ruszyło. Miałam straszne skurcze co 2 min/trwające też ok.2. O 22 nie wytrzymałam(odszedł także czop). Zbadała mnie pani doktor -było tylko centymetr rozwarcia-a ja juz nie wytrzymywałam. Kazała mi sie wykąpać i pójść spać. Po prysznicu oczywiscie nie przeszło. O 2 zbadała mnie ponownie-podłaczyła pod ktg i lezałam tak do 5.30(dalej rozwarcie się nie robiło). O 6 kazała mi sie wykąpac i dopiero wtedy sie mna zajeli. O 6 przyszła świetna położna dzieki,ktorej udało mi się urodzić(rozwarcie zaczęło się robić w dość szybkim tempie). Od tej chwili poród wspominam dobrze.Mały urodził się 10.50. Był zdrowy i duży.
Niestety jak mały zaczął się rodzić-okazało się,ze wody -które według lekarza były w porządku były zielone. Słyszałam tylko-:"Nałykał się dużo wód-cieżko go oczyscic". Potem podano mi małego i myślałam,ze wszystko w porzadku. Mały podczas karmienia zaczął się ksztusić-wypluł dosłownie żółtą kluchę. Zgłosiłam to pielegniarkom. Okazało sie ze dostał infekcji -wsadzono go do inkubatora.Infekcja postępowała-przewieziono go w krytycznym stanie nastepnego dnia do Chorzowa na OIOM. Tam okazało sie ze dostał zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Na szczescie po tygodniu wypuszczono go z inkubatora na oddział niemowlecy. A Po dwóch był juz w domu-teraz jest zdrowy. Mielismy wiele szczescia ,ze trafilismy na wielu swietnych lekarzy. Ten jeden czlowiek spowodował,ze niewiele brakowało a straciłabym mojego zdrowego synka. Mozna było tego uniknąć.
Jesli ktoras z kobiet zdecydowałaby sie na szpital na Raciborskiej w Katowicach to nie polecam lekarza Kurosada. Nigdy wiecej nie chciałabym go spotkac
-
4-09-2009, 16:45 #568
-
4-09-2009, 18:07 #569
-
4-09-2009, 18:28 #570
Odp: Wspomnienia z porodowki
Kejt- ojjj tez Ci wspolczuje tych przejsc....ale tak jak Dominika...potwierdzam ze zalezy gdzie i jak sie trafi i nie zwalabym winy na to ze Uk czy PL, ja mialam tutaj cesarke, i bylo super...heheh dziwnie brzmi ale naprawde opieke mialam dobra i wszystko poszlo jak trzeba.



LinkBack URL
About LinkBacks







Cytuj


















Facebook

świadczenie pielęgnacyjne...
Dzisiaj, 08:34 w Możesz pomóc...zobacz