Strona 2 z 21 PierwszyPierwszy 1 2 3 7 12 ... OstatniOstatni
11. do 20. z 202
Drzewko podziękowań9Podziękowań

Temat: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

  1. #11
    Fan(ka) Avatar anecznik
    Zarejestrowany
    08-2009
    Skąd
    Legnica
    Postów
    2 082

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    Z tym połogiem to pewnie jak z porodem, każda przez to przejdzie w inny sposób ale damy radę



  2. #12
    kaj
    kaj jest nieaktywny
    Zadomowiona(y)
    Zarejestrowany
    04-2010
    Skąd
    Łomianki
    Postów
    149

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    pewnie że kazda z nas jakos przejdzie. Porod nie obejdzie sie bez pozniejszego pologu. Pocieszajace jest to ze bedziemy mialy swoje dzidzie juz przy sobie - wiec tak jak pisza dziewczyny to nam wszytsko wynagrodzi. Musimy byc silne i sie nie poddawac


  3. #13
    Nasze Cudeńko!!! Avatar Agi78
    Zarejestrowany
    09-2009
    Skąd
    Anglia, LS
    Postów
    1 540

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    Mnie pociesza fakt , że wtedy będzie juz ze mna mój Paweł...i liczę na to że z tej radości łatwiej mi będzie przez to przejść!!!!
    Polcia - nasze największe szczęście!!!!

    16.01.2011r., 23.01.2011r.,09.05.2011r.,21.05.2011r., 18.07.2011r 19.07.2011r.

  4. #14
    Mamusia Gajusi Avatar lenaDTR
    Zarejestrowany
    12-2009
    Skąd
    Trzebnica
    Postów
    7 357
    Wpisów do bloga
    11

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    Hmmm ja jestem ciekawa jak to u mnie będzie;) To moja pierwsza ciąża;)Więc pierwszy poród;)



  5. #15
    Fan(ka) Avatar hefi
    Zarejestrowany
    10-2009
    Skąd
    wrocław
    Postów
    1 445

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    Nie my pierwsze, nie ostatnie więc spokojnie, ponarzekamy trochę i jakoś to przetrwamy

  6. #16
    Fan(ka) Avatar kajdusia
    Zarejestrowany
    10-2009
    Skąd
    Bydgoszcz
    Postów
    1 155

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    Wiecie co? A ja w ogóle nie pamiętam, żeby połóg byl czymś strasznym... Normalny okres tylko "trochę" dłuższy i może trochę bardziej bolesny... No i jeden dzień tzw baby blues, w którym beczałam bez powodu cały dzień, ale jednocześnie się smiałam, bo przecież wiedziałam, że to hormony fiksują, a nie mam żadnych racjonalnych powodów do rozpaczy.... Nawet teraz nie pomyślałam, żeby martwić sie i denerwować połogiem... No ale to pewnie indywidualna sprawa...


  7. #17
    Zadomowiona(y) Avatar stellaDODO
    Zarejestrowany
    04-2010
    Skąd
    Wielkopolska/Leszno
    Postów
    196

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    SUper, że poruszyłyście ten temat. Piszcie bardzo szczegółowo ( o ile nie jest to dla was krępujące ). :) np. jakie podpaski wystarczają? jakich używacie? Ile ich warto brać do torby do porodu? Co można i co stosujecie na bolące krocze? i takie tam. :)

  8. #18
    Fan(ka) Avatar ewelinka307
    Zarejestrowany
    11-2009
    Skąd
    Legionowo
    Postów
    1 684

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    Dla mnie połóg też nie był jakiś tragiczny czułam się prawie normalnie no i przy pierwszej ten baby blues a krwi to niewiem jak u innych ale u mnie to po dwóch dniach w szpitalu niebyło już wcale troche jakiś brązowych poporodowych wydzielin mogłam też normalnie siadać i nic mnie nie bolało w czwartej dobie nawał pokarmu to wtedy piersi mało nie wybuchną i bolące brodawki od ssania małej


  9. #19
    Majowo-lutowa mama
    Avatar Ewitka
    Zarejestrowany
    11-2006
    Skąd
    magiczne miasto
    Postów
    6 101

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    Ja krwawiłam bardzo długo. Przez dwa tygodnie dość intensywnie, ostatnie brudy skończyły się w szóstym tygodniu, czyli dokładnie książkowo!!!
    Najpierw używałam podkładów poporodowych Bella, w szpitalu i w pierwszym tygodniu to podkładałam po dwa, zużyłam sporo tych paczek, no a potem zwykłe podpaski, ech brakowało mi tamponów.
    ......13.05.2007 r. godz. 5:10 nasze małe wielkie szczęście
    ......

    ......
    +4.11.2009 (8 tc) Żegnaj Serduszko

    ......2.02.2011 r. godz 9:45 nasz maleńki Dar Boży
    ......
    ....
    ......

  10. #20
    Fan(ka) Avatar eagle
    Zarejestrowany
    10-2009
    Skąd
    Kraków
    Postów
    1 651

    Domyślnie Odp: połóg: dochodzimy do siebie po porodzie

    ja połogu także nie wspominam jakoś strasznie źle,
    krwawiłam w sumie dość krótko niecałe 2 tygodnie, zużyłam może ze 3 paczki podkładów Bella, później normalne podpaski, fakt że mało komfortowe to było bo także wolę tampony ale dało się przeżyć
    z siadaniem i poruszaniem nie miałam jakichkolwiek problemów, nie byłam nacinana tylko troszeczkę popękałam i miałam założone może 3-4 szwy tak kosmetycznie, nic mnie nie bolało i ogólnie ok, jak byłam kilka razy w szpitalu na kontroli po porodzie to wszyscy się dziwili że ja taka sprawna jestem i czy napewno rodziłam wtedy kiedy mówiłam a nie kilka tygodni wcześniej
    co do piersi, nawał mleka pojawił się książkowo w 3 dobie ale córcia pięknie ssała także i z tym uporaliśmy się w miarę szybko, jedynie co nie było zbyt miłe to poranione brodawki w początkowym okresie, nim mała nauczyła się porządnie łapać cyca a ja ją dobrze przystawiać upłynęło kilka karmień i moje brodawki niestety zdążyły na tym ucierpieć, do tego stopnia że na samą myśl o karmieniu już bolały, przy każdym dotyku także ale tu niezawodne okazały się porady położnych w szpitalu, które cierpliwie nam pomagały w nauce i maść Bepanthen, nim wyszłyśmy do domu mała już pięknie ssała a moje brodawki dochodziły do siebie, później już było tylko lepiej
    jeśli chodzi o nastrój także ok, żadnej depresji itp jedynie co to męczyło mnie rozstanie z mężem bo chciałam jak najszybciej być już w domu, niestety w szpitalu spędziłyśmy 5 dni ze względu na żółtaczkę małej, a to było nasze pierwsze tak długie rozstanie odkąd byliśmy razem czyli prawie 4 lata. w dzień było super bo przesiadywał z nami niemal cały czas, gorzej było w nocy, a i nie raz zdarzyło mi się pobeczeć jak pisał smski w środku nocy czy dzwonił że też chciałby żebyśmy już były z nim w domku, że mu pusto tak samemu z psem, że już za nami tęskini
    jak będzie tym razem zobaczymy, jeśli chodzi o jakieś bóle to ok wszystko się da wytrzymać, martwi mnie jedynie rozstanie z mężem i córcią przede wszystkim....ale bądźmy dobrej myśli


Strona 2 z 21 PierwszyPierwszy 1 2 3 7 12 ... OstatniOstatni

Zasady Postowania

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •