Strona 1 z 5 1 2 ... OstatniOstatni
1. do 10. z 44
Drzewko podziękowań1Podziękowań

Temat: Nasze porody***OPIS***

  1. #1
    Mama Marcela i Samuela Avatar Pati26
    Zarejestrowany
    09-2005
    Postów
    2 352

    Domyślnie Nasze porody***OPIS***

    Myślę Kochane ze czas założyć wątek w którym opisywać będziemy nasz najważniejszy dzien w całej ciąży.
    Mam nadzieje ze mamusie które już tulą swoje dzieciaczki i każda kolejna....
    pięknie nam opiszą swoją drogę do spotkania z dzidzią.......
    maria-hanka dziękuje za post.
    W*E*R*O*N*I*K*A czekamy na Ciebie Słoneczko




  2. #2
    Początkująca(y) Avatar przemek78
    Zarejestrowany
    02-2007
    Postów
    10

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    Tatsiowy opis znalazl sie na glownej stronie jako temat tygodnia.
    Pozdr.
    Pozdrawiam, Przemek - chyba jedyny samiec na Forum Luty2007



    Okiem taty - jak rodzila sie Milenka - zachecam do opisow Waszych Porodow.

  3. #3
    Mama Maciusia i Adasia Avatar Kunda
    Zarejestrowany
    11-2005
    Skąd
    sląsk
    Postów
    4 708

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    To moge zaczac

    W niedziele zaczoł mnie pobolewac brzuszek ale wziełam no-spe i troche sie uspokoilo ale niestety nie na długo...nocka była koszmarna ciagle bole i o 6 pojechalismy do szpitala, kazali zrobic ktg ktore skorczow nie wykazalo choc bolalo strasznie i kazali mi isc do gabinetu i czekac na orynatora ktory latal i załatwial wszystko na oddziale ale w koncu przyszedł razem z moja lekarka zbadał i stwierdził ze musi mnie przyjac choc tego nie chce bo to wczesna ciaza ale przyjol podłaczyli mi kroplowke z fenoterolem i co chwla przychodzili okazało sie ze jak tylko zmniejszali kroplowke to znowu zaczynały sie skorcze po 4 godz powiedzieli ze mnie przeworza do innego szpitala i po godz byla juz karetka i na sygnale pojechalismy jak mnie nie bolalo wczesniej to po podrozy myslalam ze wykoncze...ach te polskie drogi potem zowu badania na izbie przyjac i zawiezli mnie na porodowke i musiałam czekac bo sale operacyjne zajete co chwila ktos przychodził na wywiad, na ktg na usg i po 3 godzinach zaczeło sie powiekszac rozwarcie wiec juz wiedzieli ze chyba nie zachamuja akcji porodowej a jak juz zaczelam krwawic i istnialo ryzyko pekniecia łozyska to w ciagu 10 min znalazlam sie na sali operacyjnej, pani anestezjolog bardzo mila 3razy mi sie wkuwała do kregosłupa ze znieczuleniem a potem juz poszlo, szłyszałam jak wyjmowali Adasia i powiedzieli ze od razu obsikał lekarzaPielegniarka zaraz poszla z lekarzem neonatologiem i przyniosła wiesci ile wazy mierzy ile Apgar i tak Adas przyszedł na swiat o 16.08 [potem minie szyli na sale dotarałam dopiero po 20tej ale nie zobaczylam maluszka bo musialam lezec o on był pod tlenem i w inkubatorze . Nastepnego dnia bardzo mila pani pielegniarka zawiozła mnie na oddzial i zobaczylam swoje drugie szczescie, jeszcze był w inkubatorze i pod kroplowka ale jadl a potem to juz z gorki co moglam chodzic to zachodziłam na oddzial wczesniaczkow potrzymac Adasia i po 7 dniach wypisali nas do domu.

    Ja to chyba takie ma szczescie ze synow ogladam pozniej bo z Maciem tez bylo podobnie ja pod narkoza i uziemniona a on w inkubatorze ale to dla dobra maluszkow


  4. #4
    Mamusia Adasia:))) Avatar Kira24
    Zarejestrowany
    09-2006
    Skąd
    Warszawa
    Postów
    2 351

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    Gratuluje mamusi Adasia mój Adaś urodził sie 20 sierpnia,o 16:15 i tez z powodu braku postępu porodu po 17 godz-cesarkaech...uparte te Adasie-zdrówka dla Ciebie i maluszka i niech sie zdrowo chowa



  5. #5
    mamusia Blaneczki Avatar Jagoda_JJ
    Zarejestrowany
    05-2007
    Postów
    855

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    To ja tak na szybko, przy Blanusi nie ma narazie na nic czasu. A więc juz od końca września zaczynała mi się rozwierać szyjka, skurcze były częste. Prawie 2 tyg leżałam, ale brzuch coraz bardziej bolał. w końcu w nocy z 8 na 9 pażdziernika o 3.30 odeszły wody. O 4.30 byliśmy w szpitalu. Byłam załamana bo nastawiłam sie na rodzenie w prywatnej klinice ze znieczuleniem, ale w tym wypadku za wcześniej było zeby tam jechac i musieliśmy jechac do szpitala. Ok. 7 trafiłam na porodówkę. Ok.8 zaczęły się bóle. Nie chcieli mi nic dać na przyśpieszenie ani przeciwbólowego bo przy wczesniaku nie wolno. Na szczęście rozwarcie poszło szybciutko-ok.5 godz. Jak najwięcej sie ruszałam, chodziłam, przysiady itp i dzięki temu pewnie nie trwało to tak długo. Najgorsze były bóle parte, które właściwie same w sobie nie bolą. Sęk w tym że ja musiałam przez 2 godz je wstrzymywać i nie przeć bo główka nie chciała się dobrze wstawić w kanał rodny- to była męczarnia. Jak już mogłam przeć to gdzieś tak za 15 min, czyli 0 15.10 urodziła się Blaneczka. Mierzyła 52cm, ważyła 2750g i dostała 10pkt. Przez cały czas był ze mną Robert-bardzo mi to pomogło.Ogólnie poród nie był taki zły, bałam sie że będzie gorzej, już właściwie nie pamiętam bólu. W szpitalu spedziłyśmy 5 dni, bo Mała miała żółtaczkę i dosyć dużo spadła z wagi. Teraz już nadrobiła, je na okrągło. Strasznie ją kochamy!!!
    Ostatnio edytowane przez Jagoda_JJ : 21-10-2007 - 18:14

  6. #6
    Turbomama
    Avatar misia_q
    Zarejestrowany
    11-2004
    Skąd
    Wrocław
    Postów
    7 368
    Wpisów do bloga
    5

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    Troszke o moim porodzie...

    Cesarka była planowana, o 11:30 juz leżałam na stole, gdzie mnie zaczęto znieczulać. Byłam pozytywnie nastawiona, ale niestety bałam się cholernie mimo wszystko. Anestezjolog podał mi znieczulenie w kręgosłup, poczułam przyjemne ciepełko, rozchodzące się po nogach i automatycznie mnie to uspokoiło - do czasu - kiedy zaczęło się krojenie, ja wszystko czułam, w sensie dotyk, ale nie ból, po czym im głębiej się do mnie dobierali, tym mocniej to wszystko odczuwałam i w końcu zaczęłam krzyczeć z bólu. Znieczulenie nie działało - ta sama sytuacja co z Wikiem
    Decyzja o znieczuleniu ogólnym, słyszę: "Zaraz będzie Pani spała" no i git, zasnęłam... po czym nagle się budzę i słyszę odgłosy z operacji, pikanie urządzeń, szum urządzeń i głos mojej ginki... O fuck czuję rurę w gardle... zaczęlam się denerwować, bo znowu czuję ból - ***** mać - obudziłam się w czasie operacji

    Czułam się jakbym tam była tylko mózgiem zamkniętym w ciele, które nic nie może zrobić... Ani otworzyć oczu, ani ruszyć palcem, tylko oddech przyspieszyłam, ale rura mi przeszkadzała. Zauważyli że udało mi się łypnąć okiem i wyjęli mi rurę.

    Słyszę: "ma Pani syna" i tylko udało mi się wyharczeć "ile?" oni "3400" no i spoko ufff...

    Potem mnie przewieźli na pooperacyjną, zwymiotowałam ofkors, bo jakżeby inaczej, bolało jak sam pierun, dostałam przeciwwymiotny, Kuba mnie ściskał za rękę a ja się znowu modliłam żeby było już kilka dni później.

    Wpadła moja ginka i mówi że łożysko było strasznie duże, męczyli się z krwotokiem u mnie i w związku z tym straciłam duzo krwi i trzeba będzie mi badać krew co chwilę bo liczą się nawet z transfuzją. Ja powiedziałam że nie chcę żadnej transfuzji, a oni mi na to że jak będzie 8 to muszą podać eh... ale sie udało spadło mi do 10,4 i na tym poziomie wypisałam się na własne żądanie ze szpitala.

    Opieka bardzo dobra, troskliwie się mną zajęli, ale męczył mnie zaduch w salach i drące się noworodki i wyjące inkubatory. Chryste jak czlowiek ma wypoczywać w takich warunkach po ciężkim porodzie?

    Dlatego mimo, że nie chcieli mnie puścić do domu przez tą anemię to wypisałam się na własne żądanie. Robię sobie zastrzyki w brzuch, łykam żelazo i się oszczędzam i na pewno więcej śpię niż w szpitalu, Kuba mi pomaga przy Wiktorze i przy Igim, choć ten mały ssak to tylko je i śpi

    Dziękuję za uwagę


  7. #7
    VGV
    Zarejestrowany
    05-2007
    Skąd
    CH
    Postów
    1 571

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    Miska

    no to z cc tez widze moze pojsc nie za ciekawie Grunt ze masz juz to z glowy...

  8. #8
    www.ratujmaluchy.pl Avatar głuszek
    Zarejestrowany
    10-2005
    Skąd
    Kraków
    Postów
    7 739

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    No Misia ty to masz przeboje z tymi porodami!!!! Kurna kto to widzial żeby byc tak opornym na znieczulenie??? hihi. Serdecznie gratuluję drugiego synka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1



  9. #9
    Mama Dorianka Avatar Women23
    Zarejestrowany
    06-2007
    Skąd
    Bydgoszcz
    Postów
    3 140

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    No Misia powiem ci ze mam ciarki na plecach
    Kurcze jestes tak odporna na znieczulenie?
    Wogole ja nie przypuszczałam ze sie zasypia i wogole nie uczestniczysz w porodzie,ja myślałam ze wszystko jarzysz ale nie czujesz bólu,kurde człowiek uczy sie całe życie.





  10. #10
    królowa mrówek :P
    Avatar anineczka
    Zarejestrowany
    11-2005
    Skąd
    Lubin/Irlandia
    Postów
    15 050

    Domyślnie Odp: Nasze porody***OPIS***

    No to czas na mnie.
    Jak wiecie rano 30.10 bylam na rutynowej wizycie w szpitalu.Juz o 8:00 rano mialam delikatne skurcze co 20 minut.Dziwila mnie ich regularnosc i dlatego powiedzialam o nich lekarce,ktora mnie badala.Po raz pierwszy w tej ciazy mialam badanie dowcipne,ktore nic nie wykazalo.No moze rozwarcie na jeden palec,ale nic pozatym.Pani doktor zasegurowala nawet skurcze Braxtona.
    Skurcze nie przechodzily,ale nie byly uciazliwe.Nasilily sie dopiero po 23:00 a przed polnoca byly juz regularnie co 5 minut.Jeszcze wstrzymywalam sie z panika i spokojnie zartowalam z mama i mezem.
    Jednak juz po 24:30 skurcze sie nasilily i powtarzaly sie co 3-4 minuty.
    Po 1:00 zdecydowalismy jednak pojechac do szpitala ze wzgledu na odleglosc (40km).
    Zostalam odrazu skierowana na porodowke,do pokoju jednoosobowego gdzie mloda polozna (26lat) zajela sie mna.Byla to juz godzina 2 w nocy.
    Podlaczyla mnie do Ktg i sprawdzila rozwarcie.Bylo na 3cm.
    Po godzinie 3 znowu sprawdzial rozwarcie,bylo na 4,5cm.Przyszla pani anestezjolog i zaaplikowala mi ZZO.
    Moje skurcze poszly w niepamiec
    Do czasu
    Moje cisnienie zaczelo wariowac,tetno mlodego zaczynalo sie dziwnie zachowywac.
    Postanowili,ze wiecej dawek znieczulenia nie moge dostac,bo moje cisnienie na to nie pozwala.Miezyli mi je co 5 minut i najnizszy zapis to 70/33 a najwyzszy 80/44
    O godzinie 5 zalozyli mi cewnik i przebili pecherz.godzine po tym zabiegu dostalam strasznych boli w okolicy odbytu
    O godzinie 6:45 zaczelam przec.Najlepsze jest to,ze mlody nie byl w kanale rodnym do samego konca.Musialam go wyprzec gdy byl jeszcze na gorze.To bylo strasznie wymeczajace.Parlam na trzy wdechy.Pierwszy wdech wychodzil mi super,drugi tak sobie a trzeci do bani.No i tym sposobem mlody sie chowal.
    Ale 4 ostatnie parcia dalam z siebie wszystko.Tak sie zatracilam w tym parciu,ze nie uslyszalam poloznej,ze mam nie przec
    NO i dlatego zalatwilam sobie krocze,polozna chciala je ochronic,mialam nie przec...mam 4 szwy
    Na szczescie sa to szwy rozpuszczalne i bylam szyta w znieczuleniu.
    Mlody wyskoczyl o 7:17
    Dostal 9 punktow.Jeden zabrali za kolor skory w pierwszej minucie.
    Dostalam go na piersi,wydarl sie porzadnie.I juz bylo cudownie.


    Olpa co do opieki w szpitalu.
    Porod prowadzila mloda,ale doswiadczona polozna,pozniej juz do samego parcia przyszla starsza ranga polozna,ale mila i usmiechnieta.
    Wogle byly pelne podziwu,ze sie non stop usmiecham,ale jak tu nie szczerzyc zebow jak wszyscy mili do bolu.Nigdy przy wbijaniu welflonu nie uslyszalam tyle slow "przepraszam".Przepraszaly za kazdy,maly bol,ktory musialy mi zadac.
    Byly pomocne,przemile i przychylne.
    Cos wspanialego.
    Nawet lataly mezusiowi kawusie zrobic
    Polozna byla ze mna od samego poczatku,do samego konca.Nie opuscila mnie nawet na minutke,wiecznie sie pytala jak sie czuje.
    Plotkowalismy sobie z nia z usmiechami na twarzy.
    Po urodzeniu Matiego (jakies 30 minut) dostalam kawke i tosty.Maz tez.

    Na porodowce zostalam jeszcze godzinke,zeby zapoznac sie z dzieciatkiem i wykonac plan "skin to skin". To znaczy,zeby przylozyc go do piersi ,poprzytulac sie.Byc po prostu ze soba.
    Po tym wszystkim przewieziono mnie na oddzial.Trafilam do sali 4 osobowej,gdzie lezala jedna mama z dzieckiem i dwie mamy bez dzieci (dzieci w inkubatorach na innej sali).
    No i tutaj tez nie moge zlego slowa powiedziec.Zajeli sie mna cudownie.WIecznie jakas pielegniarka byla przy mnie,non stop pytaly czy cos boli itp.
    Kiedy znieczulenie zeszlo calkowicie z nog,pielegniarka poszla ze mna do Wc i trzymala mnie kiedy siusialam
    Chodzila tak dlugo ze mna,az odzyskalam slily.
    Moje cisnienie dalej nie bylo idealne (90/45) i dostalam 3 litry plynow wzmacniajacych,tak wiec czesto bylam gosciem w Wc
    Pielegniarki byly 24/24 przy mnie.Srodek przeciwbolowy mialam na zadanie.
    Rewelacja
    Naprawde jestem zadowolona.
    Aha.Olpa moze sie zalapiesz na dyzur polskiej pielegniarki p.Kasi

    Ogolnie porod byl szybki,ale wymeczajacy.
    Ze szpitala wyszlam z hemoglobina 9.2 niskim cisnieniem (choc nigdy nie moglam sie pochwalic wysokim lub chocby w normie).
    No i przez to moje parcie mam 2 hemoroidki


    Kurcze,ale sie napisalam...
    Moje dziecie sie juz budzi

Strona 1 z 5 1 2 ... OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Nasze Porody... :)
    By Ataata in forum Dzieci urodzone w grudniu 2007
    Odpowiedzi: 89
    Ostatni Post / Autor: 17-10-2010, 09:52
  2. Nasze porody
    By Doxa in forum Dzieci urodzone w październiku 2005
    Odpowiedzi: 174
    Ostatni Post / Autor: 22-01-2009, 13:54
  3. Nasze Porody :)
    By xmamuska in forum Dzieci urodzone w styczniu 2007
    Odpowiedzi: 499
    Ostatni Post / Autor: 2-10-2008, 22:25
  4. Nasze porody
    By Claudi in forum Dzieci urodzone w sierpniu 2007
    Odpowiedzi: 115
    Ostatni Post / Autor: 28-05-2008, 09:42
  5. Nasze porody
    By karolinna in forum Dzieci urodzone w listopadzie 2005
    Odpowiedzi: 89
    Ostatni Post / Autor: 22-12-2005, 17:19

Zasady Postowania

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •