jak za uważyłam zanika potrzeba czytania dzieciom i nie tylko nawet dla samej siebie albo nie mamy czasu albo jak już go mamy to nam się nie chce co o tym sądzicie czy książki jak już kupujemy to tylko po to żeby ładnie wyglądały???Więc zachecam jeśli sami nie macie chęci i czasu poczytajcie swoim pociechom one napewno z chęciom posłuchają zapraszam również na blog mamy żywczyków.Pozdrawiam
Ja codzień czytam mojej Sarce i mimo że mąż mówi "po co" to ja już dobrz wiem po co. Przecztałam już małej pare książeczek dla dzieci i teraz czytam malej biblie - pewnie skończymy jak będzie miała roczek bo dopiero jesteśmy przy noe i potopie
Ja synkowi czytam od brzuszka a potem od urodzenia....................teraz ma 1, 5 roku i uwielbia czytanie przed snem......albo maż albo ja mu czytam.Bez bajki nie zaśnie..mowi baja , baja .Potrafi nawet tak z 20 minut siedzieć i słuchac a jest bardzo zywym dzieckiem i nie usiedzi ani minuty na tyłku w dziń. Jestm jak najbardziej za taka akcja
Witajcie, pozwolilam sobie do Ws dolaczyc :)Bo lubie czytac, sobie...DLatego chcialabym by moje dziecko tez to lubilo :) Moja Konstancja na razie uwielbia strone techniczna, czyli przewracaie kartek w ksiazeczka, ostatnio zaczela rozpoznawac zwirzatka na obrazkach...ALe w zaden sposob nie slucha jak jej czytam. I czy u Was tez tak jest?
Witam, Ja czytam 4 letniemu synkowi całkiem sporo i w tej chwili już książki bez obrazków czytam i on potrafi słuchać aż mi w gardle zasycha - czyli długo. Ale jak był malutki i chciałam mu cokolwiek przeczytać to był płacz, nie lubił i nie skupiał się wogóle, mimo, że czytałam mu już w ciąży. Więc najpierw opowiadaliśmy mu obrazki w książeczkach - na tym się skupiał. Potem przeszliśmy do krótkich rymowanek, następnie do wierszyków, bajek z obrazkami i dopiero do długich książek, ostatnio przeczytaliśmy 3 części Pipi, mówię, że przeczytaliśmy, bo teraz to już synek przerywa mi co chwilę, pyta o rzeczy, których nie rozumie, albo które go zaciekawią. Takie czytanie 4 latkowi to prawdziwy survival dla czytającego . Ale cieszę się, że nam się udało wyrobić w nim chęć do słuchania, mam nadzieję, że w przyszłości przejdzie też w chęć do czytania. Na razie poznaje powoli literki. Grunt to się nie poddawać . A teraz dzięki temu, że czytam starszemu to i młodszy maluszek w ciąży się przysłu****e . Przyznam, że młodszy więcej słucha niż pierwszy, bo nie miałam za dużo książek dla dzieci przed urodzeniem pierwszego synka, a teraz mamy cały księgozbiór i jeszcze wypożyczamy.
J@god@ dzieki, faktycznie z obrazkami to inna robota. A propos czytania to ja praktycznie jak Mala miala juz 2 m-cy robilam jej takie plansze z napisami (pierwsze stymalcje wzroku), a teraz mamy zestaw do nauki czytania (napisy na kartonwyh paskach) i tak sobie kroczek po kroczku poznajemy wyrazy :). Tu troche wiecej info o metodzie Domana: Jak nauczyć małe dziecko czytać - Program nauki czytania Glenna Domana Ale moja ciorka ostatnio cos nie bardzo chce sie skupiac, a na sile nie mozna :). Wiec fikam niemal koziolki, zeby ja zaciekawic. Chcialabym zeby szkola nie kojarzyla jej sie potem z koszmarna nauka czytania, ja mam kiepskie wspomnienia, o kiepskim wzorku nie wspominajac...
A propos rozwoju emocjonalnego i intelektualnego i zakreu slownictwa, to ponoc swietne sa rezutaty przy bajkach terapeutycznych, wogole zbey opowiadac a nie tylko odtwarzac. Pewnie i tak tworzy sie wypadkowa czytania i opowiadania
Ja czytałam synkowi te bajki terapeutyczne i one mu się nie spodobały, nie był zainteresowany a tam jest napisane, żeby czytać te bajki i do nich wracać tylko jak dziecko tego chce. Ja znów nie chcę naciskać na jego naukę, dlatego, że boję się, że potem się zniechęci. Moja znajoma miała sporo czasu i siedziała z małym i go wyuczyła a potem on się nudził w zerówce i nie miał ochoty się uczyć i tak mu już zostało. Z chłopcami trzeba uważać bo łatwo się rozleniwiają . Dlatego ja staram się nie poganiać jego naturalnego rozwoju. Mnie nikt w domu nie uczył specjalnie, sama się nauczyłam czytać jeszcze przed zerówką i nie rozleniwiło mnie to, szkołę zawsze uwielbiałam. Właśnie kończę doktorat . Myślę, że dzieci to nie zegarki nie można ich nakręcać trzeba pozwolić im chodzić samodzielnie.
Hmm..no tego nie bralam pod uwage ze potem dziecko sie moze nudzic...Mnie jednak intuicyjnie ta metoda przekonuje; nie zeby z dziecka zrobic na sile geniusza, Panie Boze bron, ale zeby ulatwic corce zdobywanie swiata, jest ciekawy a czasu czlowiek ma malo. A co do bajek terapeutycznych to jasne, tylko ze one z tego co wiem sa dla dzieci juz dobrze rozumiejacych, sytuacje maja sie odnosic do ich problemow (stad nazwa terapeutyczne), wiec ja swojej nawet nie probuje jeszcze ich serwowac :). Poki co tez probuje "pokazywac" ze sie u nas czyta i ze to jest norma :)
Witam, dołączyłam do Was moje Panie,bo zgadzam się w zupełności z tym co piszecie...a dodam tylko że przez takie czytanie ( do poduszki, bądź nie) dzieciaczki rozwijają swoją wyobraźnie, a i świat ( to co na nim się dzieje- wojny, śmierć itp.) jest im łatwiej wytłumaczyć...