Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2
11. do 18. z 18
Drzewko podziękowań2Podziękowań

Temat: przyzywczajenie dziecka do babci

  1. #11
    Fan(ka) Avatar beata26
    Zarejestrowany
    05-2009
    Skąd
    Szczecinek
    Postów
    2 240

    Domyślnie Odp: babcie....

    Pysia przepraszam , że pytam, ale ile masz lat i mieszkasz z rodzicami czy teściami?? co na takie zachowanie os 3 Twój partner?
    Ja mam o tyle dobrze, że mieszkami sami z meżem, ale Julką od 6 mca życia opiekuje się moja teściowa, czasem mama. NA początku myślałam że t zabiję, wpierdzielała się , dogadywała, mężowi na mnie gadała, że dziecko wychładzam, niedokarmiam, niedopajam itp. Do tego nosiła Julkę na rękach prawie cały czas, z przerwą na spacer czy drzemkę. Po 2 mcach takiego traktowania przelała się moja czara goryczy i jej wygarnęła. Przez tydzien nie przychodziła, ale w tym czasie zrozumiała co źle robiła. Też słyszałam, że ona 2 wychowała itp, a do ludzi gadała że zawsze chciała mieć córkę i teraz ma ukochaną wnusię. Traktowała moje dziecko jak własne. Powiedziałam jej więc, że miała swój czas, teraz ja mam swój, moje dziecko i moje zasady wychowawcze, a z jej zdaniem się liczę i dziękuje za pomoc, ale to JA JESTEM MATKĄ. Sfochała się, ale pogadałam też z teściem i on jej przemówił chyba do rozsądku. Od tamtej pory mam spokój bo już się nie wcina a jedynie czasem coś doradzi. Ogólnie cenię ją bo wychowała 2 synów na porządnych ludzi, choć cięzko z mężem pracowali. Poza tym bardzo nam pomaga bo opiekuje się Julką po 4-6 h dziennie, robi to za darmo i jeszcze kupuje Julce różne rzeczy. Bardzo o nią dba, nie sądzę, żeby jakaś opiekunka mogła mi ją godnie zastąpic. Ale żeby to zrozumieć to i ja musiałam wiele przemyśleć, nieco odpuścić pewne jej zachowania i chyba zwyczajnie dojrzeć. Dodam że mam 28 lat, więc nie chodzi mi o dojrzewanie wiekiem, ale takie emocjonalne, do tego , że ona jest tylko babcią i Julka tak czy siak jej nie pokocha tak mocno jak mnie i że t nie zdoła dziecku zastąpić mnie , jak będę w pracy. Doszłam do wniosku, że na wiele spraw patrzałam przez moją zazdrość i nerwy spowodowane powrotem do pracy i pozostawieniem dziecka pod opieką t, za którą średnio przepadałam.


  2. #12
    Fan(ka) Avatar Pysia29d
    Zarejestrowany
    12-2009
    Postów
    900

    Domyślnie Odp: babcie....

    Partnera wywaliłam z domu i mam go gdzieś.Mam 24 lata i studiuje.

  3. #13
    Fan(ka) Avatar beata26
    Zarejestrowany
    05-2009
    Skąd
    Szczecinek
    Postów
    2 240

    Domyślnie Odp: babcie....

    współczuję Ci, mi byłoby ciężko bez M. Tobie też pewnie nie jest łatwo, bo jeśli studiujesz to raczej nie pracujesz i jesteś na utrzymaniu rodziców dlatego oni uważają , że mają prawo się wtrącać. Musicie chyba spokojnie pogadać, bo innego wyjścia nie widzę.

  4. #14
    Mamusia Kubusia Avatar Nikita84
    Zarejestrowany
    09-2009
    Skąd
    śląskie
    Postów
    5 110

    Domyślnie Odp: babcie....

    Pysia bardzo Ci współczuję Czytałam wój wątek o złości na dziecko i tak wtedy pomyślałam że Ty chyba nie masz problemu z dzieckiem tylko właśnie z matką - miałam rację. Powiem Ci że jakbyś moją mamę opisywała - tak samo się zachowywała na początku. Ja jestem w o tyle lepszej od Ciebie sytuacji że jestem w szczęśliwym związku i mam wielką pomoc od męża i utrzymanie z jego strony.

    Z ciąży ja się cieszyłam a ona... milczała. Obrażona była że starą babcię z niej zrobiłam Jej zdaniem ja nadal jestem małą nieodpowiedzialną dziewczynką, ( mimo że dobiegam trzydziestki i mam ułożone życie ) więc wiem jak Ty się czujesz.

    Na poprawę relacji z matka nie dam Ci jakiegoś super złotego rozwiązania, bo każdy człowiek jest inny, na każdego co innego może podziałać. Ale u mnie pomogły takie rzeczy:

    Przede wszystkim ważne zdanie UWIERZ W JEJ DOBRE INTENCJE -nawet jeśli zachowuje się głupio. To ważne - ona chce dobrze.

    Rozmowa rozmowa rozmowa. Wielokrotnie powtarzane prośby w końcu do niej dotrą. Ja przynajmniej raz dziennie muszę swojej mamie lub ojcu przypomnieć że to nie Kuba rządzi w domu i że to ja go wychowuję. Co pare dni im powtarzam że ja go wychowuję a oni pomagają. Zawsze podkreślam że jestem im bardzo wdzięczna, że ich kocham, że chciałabym żeby mieli sama przyjemność z obcowania z wnukiem, a nie męczyli się.

    Co kilka dni mama mi próbuje wcisnąć jakąś swoja mądrość że jej dzieci to juz to czy tamto jadły, że ona tak czy tak ubierała. Zawsze wtedy mówię że teraz są inne czasy i inaczej się dzieci chowa. Raz w miesiącu przypominam że w jej młodości środowisko było inne, jedzenie było zdrowsze bo nie miało tyle chemii, że truskawki nawoziła naturalnym nawozem a teraz nawozi chemicznym ze sklepu.

    Wcześniej mnie nerwy ponosiły wielokrotnie i kończyło się nieraz awanturami i płaczem, np. jak nie chciał jeść spokojnie kaszki to kazała mu dosłodzić, że ona dosładzała, albo że ona dawała swoim dzieciom na spaniu butlę mleka zanimm sie sama położyła i jej dzieci przesypiały noce, a ja jej wybuchnęłam złościa że niech sobie zobaczy jakie mam po tym jej chowaniu z cukrem zeby zniszczone. To obraziła się wielce i wszystkim koleżankom co ją odwiedziły opowiadała że ja mam zepsute zęby i oskarżam ją że to jej wina - taka ofiarę z siebie robiła.


    Co do ciuchów to jest problem nieraz z tym Rozwiązałam to tak że pytam ją o zdanie czy mały jest dobrze na dwór ubrany wcześniej celowo ubierając go za lekko. No i ona mówi ubierz mu cos jeszcze a ja ubieram. Widzi że jej posłuchałam i jest zadowolona.

    Gdyby mi sie jednak przyczepiła że to co kupiłam jest brzydkie, nieodpowiednie itd., to nie wiem co bym zrobiła, na sama myśl mam nerwy... Chyba bym spokojnie i stanowczo powiedziała że mnie sie podoba i nie odpowiadała już na żadne zaczepki.



    Często mów że nie chcesz się kłocić, że ja kochasz i że jest dobrą babcią. Pogłaskane ego łatwiej urobić
    Ostatnio edytowane przez Nikita84 : 29-03-2011 - 00:51


    Mój blog robótkowy
    http://nitkinikitki.blogspot.com/

  5. #15
    Fan(ka) Avatar Pysia29d
    Zarejestrowany
    12-2009
    Postów
    900

    Domyślnie Odp: babcie....

    u mnie nie da sie rozmawiać.Kiedys nawet z płaczem już prosiłam o rozmowe bo nie wytrzymałam .Nie chcieli bo oni miwdzą lepiej,lekarze są nikim tylko kase chca zdzierać i po to wysyłaja małego do neurologa.Oczy zezuje i też po co ma isc do okulisty,ze ja jestem swirem że ide tam gdzie mnie lekarz z malym skieruje(do neurologa i okulisty).Ostanio mama wyślala ksiązke dla dzieci że tam autorzy sie nie znaja bo ona wie lepiej.No masakra.Wczoraj też sie z nią pokłociłam bo wyzywala mnie ze wykąlałam małego o 20 a nie o 19!bo ona ma go dośc.juz nic jej nie gadam.szczepie do na pneumokoki i nie ma sensu mówić im cokolwiek.Ostanio rozmaiwalam z mamą jak byłam w miescie że zajde do apteki bo kolezanka w ciaży jest chora i o coś tam mnie prosiła a ta odrazu do mnei z pyskiem że jestem pieskiem i służącą bo nie powinnam isc do apteki. a ojciec.. jak byłam w spzitalu pare miesiecy temu to pielegniarki az sie smiały bo tak mnie wyzywała przez słuchawkę że dałam bąbonierki nie opakowane!strasznie widziwiają,tak widać że na siłę chcą awanture zrobić.o jeszcze jedno.Od paru lat mam zapalenie przewlekłe migdałów i wyzwali mnie ze zaczelam to leczyć!bo po co,jak ona zawsze była zdrowa i nic nie leczyła .

  6. #16
    Początkująca(y)
    Zarejestrowany
    06-2010
    Postów
    12

    Domyślnie Odp: babcie....

    Powiem tylko że współczuje. Jak nie rozumieją to dopóki musisz z nimi mieszkać pozostaje ci znimi rozmawiać i rozmawiać. Rób tak jak uważasz to twoje dziecko i to że im się coś nie podoba to ich sprawa. Nie pozwalaj na dawanie herbatek itp małemu dziecku bo później będziesz miała do siebie pretensje jak dziecko zachoruje. Ja też się ze swoją mamą klóce bo moja córka jest biedna bo według niej za rzadko jada lizaki. Ja nie wiem co to za mania że niemolwak musi jeść czekoladę itp bo jak nie je to jest biedne i neiszczęśliwe. Powodzenia :)

  7. #17
    Zadomowiona(y) Avatar kasiagie
    Zarejestrowany
    03-2011
    Postów
    185

    Domyślnie Odp: babcie....

    ja też współczuję. Jako że urodziłam wcześnie, w wieku 20 lat, to zarówno mama jak i teściowa od początku mnie jakoś tak wspierały... bez ich pomocy mogłoby być naprawdę ciężko :(
    1-roczna Olcia i 3-letni Mateuszek !

    moje największe szczęścia :*:*:*

  8. #18
    Fan(ka) Avatar Pysia29d
    Zarejestrowany
    12-2009
    Postów
    900

    Domyślnie Cola w ciaźy

    Ja juz nie moge. Czemu ona na mnie wymysla u ludzi. Mialam skurcze i jak trafialam dń szpitala to nawet mnie nie zbadali i juz uwazali za nietego. Przenioslam sie do innego szpitala mama zadz tam nagadala cos ze ja nie mam skurczy wymyslam zeby niewierzyli to napisali na karcie ze ja nietego. Na 2dzien do mnie przy badaniu'macica kamien,szyja miekka ,na 2cn.dziewczyno faktycznie' i to kreslili co napisali. Przy stole na swieta mama gada"maly codziennie u lekarza a co 2 w sźpitalu"a to nie prawda. U lekarza byl jak mial zapalenie pluc0katar i pecherzyce noworodkowa. W szpitalu na pecherzzće i pluca.czemu tak r tak robi

Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2

Zasady Postowania

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •