1. do 10. z 54
Temat: Dla Naszych Aniołków
-
30-08-2009, 12:21 #1
-
30-08-2009, 17:03 #2
-
31-08-2009, 08:43 #3Aniołek 14.01.2009 r.30tc
- Zarejestrowany
- 01-2009
- Skąd
- okolice Konina/wielkopolska
- Postów
- 50
Odp: Dla Naszych Aniołków
+ 14.01.2009 r. [*]
Kochamy Cie Areczku i strasznie tęsknimy!!!
-
31-08-2009, 20:23 #4
-
3-09-2009, 14:59 #5
Odp: Dla Naszych Aniołków
Kochanej ,jedynej córeczce,tęsknie za tobą.Światełko dla naszych aniołków (*)(*)(*) *05.08.2009 +07.08.2009. Śpij aniołku
-
4-09-2009, 14:44 #6
-
7-09-2009, 09:36 #7
-
7-09-2009, 12:06 #8Zadomowiona(y)
- Zarejestrowany
- 08-2007
- Postów
- 217
Odp: Dla Naszych Aniołków
zdec a co sie stało z twoja córeczka?
-
10-09-2009, 11:56 #9LuizaPatrycjaGuest
Odp: Dla Naszych Aniołków
*26.08.2007 [*]
*09.10.2008 [*]
Dla wszystkich małych Aniołków [*]
-
20-09-2009, 14:43 #10
Odp: Dla Naszych Aniołków
To tak jak w wierszu Kochanowskiego ...pełno nas a jakoby nikogo nie było...ten krzyż przyszło Nam nosić przez cały nasz żywot :( Nie muszę ci mówić jak pęka mi serce bo chyba każda matka przechodzi to tak samo. Ja mam 2 synów wieku 7 i 9 lat.myślałam,że nigdy już nie będę mieć dzieci ale pragnienie córki było silniejsze odemnie i tak w grudniu 2007 roku odłożyłam tabletki.Spędziłam sporo czasu nad planowaniem płci dziecka,mierzenie tem itp.I tak w listopadzie 24 poczęła sie Alunia.tak wyczekana i upragniona córeczka .Ja na punkcie dziewczynek dostałam bzika ,instynkt macierzyński był silniejszy ode mnie. Ale jak w każdej bajce była i u mnie zmora. Zanim zaszłam w ciążę miałam sen o dziecku ,dziewczynce która była moim dzieckiem ale zmarła.Staliśmy z mężem przed inkubatorem i patrzyliśmy jak nasza córeczka umiera.Na to mąż wtedy powiedział nie martw sie będzie następna.Rano wstałam wziełam ten sen za koszmar.Za 3 miesiące bylam już w ciązy. W 22 tyg zaraz przed syna komunią miałam kolejny sen. Przyśniła mi się Alicja a właściwie nasz duch święty w jej osobie.Powiedziała mi ,że jest dziewczynką i,że umrze a ja wstałam z przeswiadczeniem,że będe mieć córkę ale Ona umrze a ja nigdy już nie będę mieć dzieci. ta myśl nie dała mi spokoju.Polecialam do lekarza prywatnie,po usg stwierdził ,że mam córeczkę a dziecko po porodzie będzie mieć problemy z oddychaniem.TO BYŁ KOSZMAR!!!!!!!!!!!!!Zabrzmiało to jak wyrok,a ja potem latałam od lekarza do lekarza po Polsce.Kazdy twierdził ,że dziecko ma duże szansne na zdrowe życie.Urodziłam w Łodzi 320km od Rzeszowa zdala od domu i rodziny po 3 cesarskim cięciu a mąż w tym czasie sam był w szpitalu bo ma liczne zmiany rozsiane na płucach.Cóż za zbieg okoliczności Alunia zmarła z powodu nadcisnienia płucnego(niewydolność krążeniowo-oddechowa) a mój mąż też chory na płuca. Mało z Alunią spędziłam czasu po cesarce prędko nie wstałam a instytut Matki Polki jest ogromny a ja po 3 cesarce.to był koszmar który przeszłam sama!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Do Aluni w szpitali i za życia mówilam Marysieńko i jak do niej przyszłam takiego imienia urzywałam.Pomimo leków czekała na mnie .5 wiedziałam ja tylko 5 minut.6 sierpnia tylko 4 godziny.7 sierpnia a była to 2 doba po cesarce dostałam wypis i dziekuję za to Bogu,bo mogłam z nią być.Trwalam przy niej a Ona przed śmiercia otworzyla do mnie pierwszy i ostatni raz oczy :))))) to było pięknę uczucie. potem już było co raz gorzej i gdzieś ok 15-16 wydała przy mnie ostatnie tchnienie ale wczystkie czynnosci życiowe ustały 7.sierpnia o 18:45.Ponoć nie cierpiała tak twierdzi lekarz.Nie zgodzilam sie na sekcję to i tak niczego by nie zmieniło. Przecież mój mąż pracuje w pogrzebówce i wiemy jak to wygląda. Po smierci mogłam ja dopiero przytulić i tak ją umyłam ,ubrałam i kochałam przez 2 godziny.Przez piękne 2 godziny mogłam ją mieć tylko dla siebie i ukochać ,wycałować.potem znowu nastąpił koszmar.Przyjechał mały metalowy wózek po moją córunie a na dodatek trzeba ją było zapakować w mały biały worek .i tak moje dziecko najwieksze szczęście zostało potraktowane jak śmieć.Bo ponoc takie są procedury.Ten koszmar i ten worek przesladuje mnie do dziś i boję sie ,że potrwa do końca mojego życia .teraz mam razdartą duszę,złamane srce i poranione ciało po 3 cesarce.Może Bóg obdaruje mnie kiedyś zdrową córcia i choć trochę zrekompensuje mi stratę Aluni,choć żadne dziecko nie wypełni straty Ali,bo Ala żyła i była.to nie był sen ona istniała .a teraz strasznie mi jej brakuje,jej ruchów i tego że nie mogę jej tulić,nie będzie 1 świeczki,nie bedzie kucyków,spineczek ,spudniczek ani KOCHAM CIE MAMO!!!!!!!!!!!!!!!!!



LinkBack URL
About LinkBacks





Cytuj







Facebook

..:: Młode Mamy Weteranki ::..
Dzisiaj, 09:37 w Młodziutkie mamy -przyszłe i obecne