1. do 10. z 30
Temat: Pracoholik :(
-
26-04-2005, 11:15 #1
-
26-04-2005, 11:32 #2
Odp: Pracoholik :(
Ja na szczęście nie mam tego problemu, ale czasem wydaje mi się, że facetom trzeba przypominać, że nie zależy nam tylko na pieniądzach, które dla nas zarobią, tylko że równie ważne ( a może ważniejsze) jest to, żeby przy nas czasem byli... nawet kosztem tych paru złotych, których przez to nie będzie.
pozdrawiam
nikita
-
26-04-2005, 22:03 #3
-
26-04-2005, 22:19 #4Fan(ka)
- Zarejestrowany
- 01-2005
- Postów
- 1 260
Odp: Pracoholik :(
Dziewczyny a czy mowicie im o tym? Może oni myślą, że dopiero się sprawdzają, jak mogą Wam zapewnić luksusy? Ja Was rozumiem, bo chcę być z moim najcudniejszym mężem, a nie z pieniędzmi przez niego zarobionymi. TYlko ja mu to regularnie powtarzam jak się zagalopowuje. Zachwyćcie się nimi nawet jeśli teraz wolałybyście im nagadać. To skuteczniejsze :) A tak wogóle to nie macie odczucia, że w domu jest jeszcze jedno wyrośnięte dziecko?
-
27-04-2005, 08:59 #5
Odp: Pracoholik :(
U nas to, że Go nie ma ciągle w domu to jest zawsze temat numer jeden do kłótni. Facet wie, ale taką ma pracę i nic nie może na to poradzić. Trzeba się tego trzymać co się ma, bo nic lepszego albo wcale się nie znajdzie.
I zapewniam, żadne sposoby i gadanie nie zmieni tego. Cała firma w której pracuje to chyba sami pracoholicy z prezesem na czele...
-
27-04-2005, 14:19 #6Początkująca(y)
- Zarejestrowany
- 04-2005
- Postów
- 9
Odp: Pracoholik :(
Witam.
Ja też przed urodzeniem, przez żonę, naszej kropki wziąłem drugi etat - bo dziecko przecież kosztuje. Przez 18 miesięcy pracowałem po około 300h/m-c i czego się dorobiłem ? A no tego że dziecko widziałem tylko jak śpi. Jak nie spało to widząc mnie nie zwracało na mnie większej uwagi ( gotów jestem nawet powiedzieć że z premedytacją odwracało głowę jak zjawiałem się po pracy i jeszcze nie spało ), a majątku jak nie miałem tak nie mam także teraz od jakichś kilku tygodni znacznie zluzowałem jeżeli chodzi o pracę. Zawsze rano po przebudzeniu się maleństwa zajmuję się nią przez jakieś 2-2,5h przed wyjściem do pracy ( mama wtedy odsypia nocne wstawanie ) i staram się wracać jak najszybciej tylko mogę, zrezygnowałem z pracy w weekendy. I co mam teraz ? Na życie jakoś starcza a rano i po powrocie mam uśmiechniętą minkę małego bombla, której nie kupiłbym za żadne pieniądze. Czas ucieka i tych pierwszych kilku lat z życia maleństwa nigdy nie da się wrócić a kasę zawsze można zacząć zarabiać później.
-
28-04-2005, 09:35 #7
-
28-04-2005, 10:32 #8
Odp: Pracoholik :(
To prawda... ale co zrobić kiedy ma się mieszkanie w kredycie? Do tego dochodzi jeszcze specyfika pracy mojego męża... delegacje, konferencje... czasem pękam...
On ma jednak świadomość tego, że ucieka mu coś najważniejszego i że juz nigdy nie powróci pierwszy uśmiech Juleczki, pierwszy jej samodzielny krok... urywa się z pracy, każdą wolną chwile spędza z Juleczką na poznawaniu świata, na zabawie... choć przyznaję, ze tych chwil jest niestety za mało :(
Praca jest teraz "towarem deficytowym" więc gdyby ją stracił nie wiem po jakim czasie znalazł by kolejną :( A raty spałcać trzeba... leczenie dzieciątka także kosztuje... i przedszkole... i życie...
Jak sobie radzisz słowiczku kiedy ogarnia Cię niepokój i żal, że wszystko na Twojej głowie a mąż ciągle w pracy?
-
28-04-2005, 22:17 #9Fan(ka)
- Zarejestrowany
- 01-2005
- Postów
- 1 260
Odp: Pracoholik :(
Agawa! Ja wiem, że tej mądrości, którą masz zwyczajnie przestaje starczać, jak wszystko wali się na razbna Ciebie, a pomocy znikąd. :( Ja w takich momentach sobie myślę, że jemu nie jest wcale lżej. Ja przynajmniej jestem z dziećmi i widzę je na cały czas. Też mną ciska jak dzieci chore i nic im nie pomaga, pracownicy marudzą, samochód się psuje, w domu wszystko porasta kurzem, ja niedospana bo wstaję w nocy do nich, w głowie mam durszlak z durzymi ozkami iwszystko przelatuje. To prawda, mieszkania w kredycie nie mamy... Ja staram się spojrzeć na pozytywy tej sytuacji, że mamy za co żyć, że ludzie, którzy u naas pracują są legalnie (gdzie indziej byli bez pracy albo wiele lat na czarno), mój mąż odnosi sukcesy(niestety pieniądze bezpośrednio za tym nie idą :() i w środowisku ma bardzo dobrą opinię. Agawa wiem że jest bardzo ciężko, a czasami tak że aż się nie chce mówić... Ty jesteś cudna kobitka i myślę, że szybko znajdziecie rozwiązanie, żeby to jakoś pogodzić i być więcej ze sobą. Pozdrawiam
-
4-05-2005, 21:04 #10
Odp: Pracoholik :(
Oj Agawa, widze, że nie jestem sama. Oprócz pracy właśnie wyjazdy służbowe, szkolenia, a na dodatek co dwa tygodnie studia w weekend 200 km od miejscowości w której mieszkamy...
Napisał Agawa
Kredyt na mieszkaniu...
Co ja robię jak mi jest źle?? Czasem się ryczę w poduchę i podnosze się i "idę" dalej. Czasem pomaga, czasem wpadam w dołki. Jak są dołki to trochę się Go czepiam. Ale jakoś jest...
Często uciekam z małą z domu. Idę do znajomych, do rodziny, choć ostatnio coraz mnie ze względu na moje samopoczucie...
A Ty co robisz w takich sytuacjach??Bo mi czsaem brak pomysłów i nie wiem co mam ze sobą zrobić.



LinkBack URL
About LinkBacks


Cytuj







Facebook

..:: Młode Mamy Weteranki ::..
Dzisiaj, 09:37 w Młodziutkie mamy -przyszłe i obecne