Strona 320 z 321 PierwszyPierwszy ... 300 310 315 319 320 321 OstatniOstatni
3 191. do 3 200. z 3203
Drzewko podziękowań25Podziękowań

Temat: Słomiane wdowy

  1. #3191
    Fan(ka)
    Avatar ciasteczko
    Zarejestrowany
    08-2009
    Skąd
    gorzow wlkp
    Postów
    6 795

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    witaj aga, hehe ach coz to sa faceci oni tylko o sobie albo w wiekszosci o sobie, czas szybko mija wrecz przeciezka przez palce
    a tesknota z czasem maleje tak juz bywa


  2. #3192
    Mama J&J Avatar dziunka24
    Zarejestrowany
    08-2010
    Skąd
    Wejherowo
    Postów
    6 002

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Hej dziewczyny, nie wiem czy kiedyś tu się już nie witałam.

    Mój A wyjechał miesiąc temu do NO, mamy się zobaczyć we wrześniu, pod koniec chyba, nie wiem.Ja to znoszę w miarę dobrze, za dużo mam problemów i zajęć (praca, dwójka dzieci) więc nie myślę za dużo o naszym rozstaniu , a on z kolei za mną wypłakuje wszystkie łzy świata a co gorsze - jest zazdrosny jak cholera.
    On chyba myśli że tylko czekałam aby wyjechał, by puścić sie w miasto niewiadomo z kim i niewiadomo po co. Matko....nawet gdybym chciała to nie mam czasu
    Ostatnio miałam nawet awanturę na skype o ginekologa - mężczyznę

    Nawrzeszczałami trochę się uspokoiło,, ale nie wiem na jak długo.

    Jak to u Was z tą zazdrością?
    Gosia - mama Juleczki Tancereczki i Asiuli Łobuziuli


  3. #3193
    Początkująca(y)
    Zarejestrowany
    08-2011
    Skąd
    okolice Gdańska
    Postów
    1

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Cześć dziewczyny mogę sie do was dołączyć? Od maja jestem słomianą wdową.Mój narzeczony wyjechał do pracy do Niemiec:( widujemy się raz na 6 tygodni jest mi strasznie ciężko dłuży się strasznie.Nie wiem jak sobie z tym radzić:( cały dzień przepłakałam.A jak wy sobie z tym radzicie? pomóżcie

  4. #3194
    Początkująca(y) Avatar Nastka88
    Zarejestrowany
    10-2011
    Skąd
    Warszawa
    Postów
    27

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Cytat Napisał dziunka24 Zobacz post
    Hej dziewczyny, nie wiem czy kiedyś tu się już nie witałam.

    Mój A wyjechał miesiąc temu do NO, mamy się zobaczyć we wrześniu, pod koniec chyba, nie wiem.Ja to znoszę w miarę dobrze, za dużo mam problemów i zajęć (praca, dwójka dzieci) więc nie myślę za dużo o naszym rozstaniu , a on z kolei za mną wypłakuje wszystkie łzy świata a co gorsze - jest zazdrosny jak cholera.
    On chyba myśli że tylko czekałam aby wyjechał, by puścić sie w miasto niewiadomo z kim i niewiadomo po co. Matko....nawet gdybym chciała to nie mam czasu
    Ostatnio miałam nawet awanturę na skype o ginekologa - mężczyznę

    Nawrzeszczałami trochę się uspokoiło,, ale nie wiem na jak długo.

    Jak to u Was z tą zazdrością?
    Nudzi mu się po prostu po pracy, siedzi sam i wymyśla głupoty. Jak się tak samemu jest wieczorami, z dala od rodziny to różne rzeczy do głowy przychodzą. Myślę, że każda tu miała problem z jakimiś konfliktami z wydumanego powodu, jak nie zazdrość to wymyśli co innego.

  5. #3195
    Początkująca(y)
    Zarejestrowany
    11-2011
    Skąd
    świetokrzyskie
    Postów
    3

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Witam; niemyślałam nigdy że będę prosić obce osoby o wsparcie ale to wy najlepiej chyba mi możecie pomóc, doradzić.Jest was tu sporo i każda pewnie ma swoje zdanie na temat danego problemu.Jestem młodą mamą dwójki dzieci 2,5 dziewczynka i 1rok chłopiec.Z moim M jestem od zawsze 11 lat bycia razem i 4 poślubie.Od ok 3 lat żyjemy weekendowo.M pracuje w innym mieście i przyjeżdza na sobote i niedziele do domu.Nigdy nie chcieliśmy takiego życia osobno ale tak życie się potoczyło podejmując decyzje życiowe wybraliśmy mniejsze zło.Staram się być twarda ale czasami mam gorsze dni.Tłumaczę sobie że to na jakiś czas jak przyjdą lepsze czasy to będziemy żyć normalnie.Nie umiem być sama.
    Zajęc przy dzieciach jest sporo ale monotonia ty zajęć daje czasem w "czache" i momentami mam dość.Zawsze myslałam że mogę się mu ze wszystkiego wygadać, pożalić, wypłakać usłyszeć jakieś słowo wsparcia, zrozumienia,coś co doda mi energii i siły na kolejny samotny tydzień.Ale od pewnego czasu jest coraz gorzej.Dzwonimy do siebie rozmawiamy ale raczej o dzieciach co nabroiły,o rachunkach, zakupach i chyba tyle mój mąż chce słyszeć.Bo jak zaczynam wygadywać się to słyszę tylko ciszę tak jakby o języku zapomniał.Proszę tłumacze aby był trochę ze mną szczery żeby mnie jakos pocieszył słowem a o nic cisza.Dostaje szału jak widzę ten totalny brak zainteresowania rozmową ze mną. A jak przyjeżdza do domu to też mam żal że nie pomaga mi tak przy dzieciach jakbym tego chciała: może myśli że skoro radzę sobie na tygodniu to czemu miało bybyć inaczej na weekendzie, ale ja jestem też tylko człowiekiem.Ale najbardziej mnie boli brak wsparcia duchowego.Sposób mojego męża na problemy to przeczekanie że same się rozwiażą że rozejdzie się po kościach. A ja tak nie potrafię.Uwazam że jak coś komuś leży na sercu to należy rozmawiać i wspólnie rozmową rozwiązywać problemy. Dziewczyny czy aż tak wiele wymagam?Czy tylko ja taka jestem że potrzebuję rozmowy o uczuciach z własnym mężem w trudniejszych dniach???? CZy tylko ja rozumię że o związek należy dbać każdego dnia złaszcza że my mamy niewiele tych wspólnych dni.
    Czasem myslę że żyjąc na codzień razem byłoby inaczej lepiej że dotarlibyśmy się?Czy to tylko może złudzenie?

  6. #3196
    Zadomowiona(y) Avatar paulawawa112
    Zarejestrowany
    02-2012
    Skąd
    Warszawa
    Postów
    214

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Wątek bardzo dawno nie odwiedzany, ale napisze tutaj, może ktoś mnie zrozumie.
    Powiem, w czym rzecz polega.
    Długo nad tym się zastanawialiśmy, aż w końcu decyzja zapadła.
    Jedzie do Manchesteru.
    Po co?
    Zarabiać, bo przecież po co innego.
    Szczerze powiem, nie spodziewałam się, że będzie tak ciężko.
    Czuję się jakoś tak dziwnie.
    Nie ma go raptem kilka godzin, a ja już za nim tęsknię :(
    Oj nie łatwo.
    Niełatwo.

    Tak napisałam 3 lutego na swoim blogu jak wyjechał.

    4 lutego pisałam.

    Szczerze powiem, myślałam, że będzie łatwiej.
    Wszystko od wczoraj jest jakbym obok mnie.
    Dzisiaj poszłam do szkoły i jakoś się trzymałam.
    Przyszłam do domu.
    Nie dałam rady.
    Siedzę, płaczę, krzyczę.
    Wszystko na raz.
    Czuję się beznadziejnie.
    Jak tylko pisze do mnie, robię wszystko żeby się ode mnie odsunął.
    Żeby się obraził.
    Żeby był na mnie zły.
    Nie wiem czemu tak reaguję.
    Przecież tak bardzo mi go brak.
    Tak bardzo za nim tęsknię.
    A robię wszytko, żeby tak nie było.
    Wszystko jest nie tak jak miało być.
    Miałam być silna.
    Nie jestem.
    Nie radzę sobie z tym wszystkim.
    Ni umiem zebrać myśli.
    Nic nie umiem.
    Każda godzina dłuży mi się jak nigdy.
    Nie umiem się nawet na chwilę wyciszyć.
    Nawet krzyk nie pomaga.
    Nie umiem sobie poradzić.
    Zupełnie nie umiem.
    Mam ochotę odejść i przestać wreszcie cierpieć.
    Bo już nie mogę.
    Już po prostu nie mogę.

    5 lutego

    Wczoraj nie powiem, nie było łatwo.
    Złapałam dołka, płakałam, krzyczałam, w zasadzie sama nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić.
    Dzisiaj jest troszkę lepiej.
    Nie mówię, że nie tęsknię, bo tęsknię bardzo, ale jakoś tak dzisiaj mam spokojniejszy dzień.
    Wczoraj z wieczora mąż zadzwonił i porozmawialiśmy sobie tak szczerze od serca.
    Były łzy i śmiech.
    Ale uspokoiłam się po tej rozmowie.
    Tak jakby ktoś zdjął mi kamień z serca.
    Jednak skype to cudowny wynalazek.
    Trochę dziwnie ogląda się męża tylko na monitorze, ale co zrobić.
    Nie mam wyjścia.
    Jak ma być lepiej, to niestety muszę swoje wycierpieć.
    Nie ukrywam również, że bardzo pomogło mi to, że w ten weekend akurat miałam szkołę.
    Jednak ten czas inaczej mi leciał, niż tak jakbym siedziała w domu i zastanawiała się nad jakimiś głupotami, które niestety ostatnio ciągle mnie męczyły.
    Oczywiście, że nie wiem jak będzie.
    I cały czas niestety trochę się boję, że mnie zostawi, ale jak tak będę myśleć w kółko, to jeszcze wykrakam i co wtedy.
    Muszę mu zaufać.
    Tak samo jak on zaufał mi.
    Szczerze powiem, różnie między nami bywało, nawet bardzo różnie, jednak dopiero teraz taka rozłąka pokazuje, jak jednak bardzo go kocham i jak mi go brakuje.
    Także muszę dać radę, bo nie mam wyjścia.

    Dzisiaj

    Po dzisiejszej rozmowie z mężem, stwierdziłam, że jest mi przykro, że moje obawy mogą stać się realne.
    Nie minęły 3 dni, odkąd wyjechał, a już rozmowa na skype nam się nie klei.
    Rozmawiamy ze sobą niecałe 10 min.
    W zasadzie nie mamy ze sobą o czym rozmawiać.
    To przykre.
    Mi nawet kilkuminutowa rozmowa daję się na to, aby jakoś przetrwać następny dzień, a po nim nie wiem, ale może się mylę, ale odczułam takie wrażenie, że wcale za nami nie tęskni i że podoba mu się takie życie.
    Nie chcę go oskarżać, ale jakoś tak dziwnie dzisiaj nam się rozmawiało.
    Miałam wrażenie jakby dzwonił do mnie w przymusu, a nie dlatego, że chciał do mnie zadzwonić.
    Czy to tylko u mnie tak jest, czy u was też tak było i jak mąż wyjechał, to jakoś ciężko tak bardzo było?
    Też się tak baliście jak ja?
    Mam tyle pytań, a na żadne odpowiedzi :(
    To jeszcze bardziej dołuje :/
    _____________________________

    Czy u was też były takie wahania nastrojów?
    Takie obawy jak u mnie?
    Nie wiem, może ja jakaś nienormalna jestem.
    Może tutaj znajdę takie mamy jak ja, które pomogą mi przetrwać ten trudny okres bez męża i jakoś dać radę, żeby nie zwariować.

  7. #3197
    Mama Majozy
    Zarejestrowany
    07-2011
    Skąd
    Bydgoszcz
    Postów
    168

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Paula przeczytałam Twój post ( blogów nie czytuję , czasu brak a mogło by mnie wciągnąć ). Jak tam sytuacja u Ciebie?? Ja jestem słomianą wdową 2 lata. Najpierw miałam dojechać po pół roku jak się obronię. Potem byłam raz w ciąży-poroniłam i znów się przesunęło. Kolejne próby zajścia w ciążę i udało się. Chciałam rodzić w Polsce bo mąż ma tam tylko kontrakt i z dnia na dzień może zostać bez pracy a ja póki będzie miał taką "umowę" a nie inną to nie będę całego swojego życia do góry nogami przewracać i na pałę się do niego pchać. Pierwsze dni a nawet tygodnie były tak paskudne ,że ciężko to opisać. Wyłam tak ,że mnie sąsiedzi słyszeli. Potem jest łatwiej Teraz jak przyjeżdża to mnie nawet wkurza bo psuje mi mój tryb dnia a jak wyjeżdża to tak jakby wychodził do pracy na dłuższą szychtę Muszę się przyznać,że odkąd mamy córcię to męża niestety ( dla naszego małżeństwa niestety) brakuje mi coraz mniej. Wypełnia mi ona moje życie i mój czas. Mąż poszukuje pracy na lepszych warunkach żebyśmy my mogły dojechać, ale ja mam obawy. Odzwyczaiłam się już od niego no i przyzwyczaiłam się najpierw do samotnego życia a teraz do życia tylko z córcią. Pożyjemy zobaczymy.

  8. #3198
    Początkująca(y) Avatar andzia1907
    Zarejestrowany
    12-2010
    Postów
    28

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Nie wiem czy tutaj ktoś jeszcze pisze ale ja jestem słomianą wdową od 8 lat

  9. #3199
    Mama Majozy
    Zarejestrowany
    07-2011
    Skąd
    Bydgoszcz
    Postów
    168

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    andzia witaj Ja czasem zaglądam. Osiem lat to sporo, gdzie przebywa Twój mąż, nie myśleliście o złączeniu??

  10. #3200
    Początkująca(y) Avatar andzia1907
    Zarejestrowany
    12-2010
    Postów
    28

    Domyślnie Odp: Słomiane wdowy

    Cytat Napisał agniecha_bebecha Zobacz post
    andzia witaj Ja czasem zaglądam. Osiem lat to sporo, gdzie przebywa Twój mąż, nie myśleliście o złączeniu??
    Małżeństwem jesteśmy prawie 6 lat, prawie 11 lat razem...mamy dwójkę dzieci, dwóch synów - 4,5 roku (KUba) i 2,6roku (Bartuś)...mąż pracuje w Anglii bo w Polsce nie byłby w stanie nas utrzymać, ja nie chce tam mieszkać dlatego jestem w Polsce, a razem czekamy na moment kiedy ja będę mogła pójść do pracy i może wtedy razem będziemy w stanie utrzymać naszą rodzinkę

    Dziękuje za przywitane...a co do Twojego ostatniego posta to potwierdzam....ja dalej wyje jak mąz wyjeżdża bo go najnormalniej w świeci kocham i uwielbiam jak jest przy nas, ale z drugiej strony kiedy przyjeżdża do Polski i próbuje mi doradzac jak mam się dziecmi zajmowac, jak je wychowywać lub kiedy zaczyna mi coś w domu przestawiać to mnie krew zalewa!
    Ostatnio edytowane przez andzia1907 : 29-04-2012 - 21:37 Powód: dopisek

Zasady Postowania

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •