21 211. do 21 213. z 21213
-
Wczoraj, 12:47 #21211
Odp: Codzienne rozmowy Samotnych rodziców
Mam do Was jeszcze pytanie. czy chrzciłyście swoje dzieci? Jęśli tak, to czy ojcowie Waszych dzieci byli na chrzcinach? Mimo wszystko chciałabym, żeby był... Jestem przerażona tym wszystkim! Zostałam z wynajętym mieszkaniem, małym dzieckiem i w dodatku po macierzyńskim nie mam pracy:( Jak Wy sobie radzicie?
Dziękuję za wszystko co napisałyście do tej pory. To dla mnie naprawdę dużo znaczy.
P.S. na początku napisałam, że dzień w którym dowiedziałam się, że jestemw ciąży wydawał się końcem świata. Teraz uważam, że był początkiem mojej największej miłości do mojego syneczka[/QUOTE]
Sytuację po ciązy mam identyczna.Wynajete mieszkanie,bez pracy itp.
Jeszcze niedawno mieszkalam w B-stoku ale mieszkania tam bardzo drogie,nie dawalam rady.Przenioslam sie do jakiejsc dziury gdzie natomiast z praca licho.I teraz żaluje ze stamtad sie wynioslam.Czasem mama mi pomaga ale nie moze non stop siedziec z wnuczka.
Żyjemy praktycznie tylko z alimentow i zasilek.
Takrze smialo skladaj o alimenty cokolwiek ojciec dziecka mowi.Dzieki zasadzonym alimentom bedzies mogla starac sie o zasilki w MOPS.
Ja o chrzcie zawiadomilam(nie mylic z zaproszeniem) ojca dziecka.Nie chcialam mu bronic bycia na tej uroczystosci.Oczywiscie sie nie pojawil.Ale w tym dniu bylam tak zajeta ceremonia i goscina ze nawet ani razu nie pomyslalam czy byl czy nie byl i dlaczego:)Potem w sadzie(chcialam polowy zwrotu kosztow chrztu-co sie nalezy) tlumaczyl sie ze pracowal.Wszyscy wiedzieli ze to sciema bo chrzest byl w niedziele,w dodatku w swieto Maryjne i nikt wtedy nie pracuje.Poprostu nie chcial na chrzest wlasnej corki przyjsc.
Jakos mnie to nie bolalo.Wazne bylo ze ochrzczona a ON nie byl tam najwazniejszy.
-
Wczoraj, 12:59 #21212
Odp: Codzienne rozmowy Samotnych rodziców
no właśnie a u mnie jest tak, że to niby on się wyprowadził, zadzwonił jeszcze, żeby powiedziec, że mnie nie kocha (nie ma to jak takie wyznanie przez telefon) i że ze mna juz nie chce miec nic wspólnego. A teraz sam się naprasza, że będzie przyjeżdzał do małego, ale uważam, że on dziecko traktuje jak kartę przetargową, żeby mi jeszcze bardziej dokopać. Moim zdaniem to brak słow na cos takiego i świadczy to tylko o jego niedojrzałości i to nie tylko do posiadania dziecka, ale nawet do związku. Gdzie ja wcześniej miałam oczy?!
Poza tym on teraz znalazł się w sytuacji do której cały czas dążył. Mieszka z mamusią, gdzie ma wszystko podane jak na tacy. Może się wyspać, bo nikt mu w nocy nie przeszkadza, nikt nie wnika co robi po pracy, bo już nie ma żadnych obowiązków w domu. z dzieckiem pokarze się na zdjęciach jaki to kochany tatuś i tu kończy się jego ojcostwo. W zasadzie skończyło się na poczęciu...
Nie wiem jak rozegrać kwestie widywania sie z małym, bo ja najchętniej w ogóle bym chciała nie mieć z nim nic wspólnego i nie bardzo mam ochotę go oglądać. z drugiej strony nie chcę z siebie robić podobne zwierzę do niego i mu utrudniać kontakty z synkiem. Po trzecie raz od kiedy sie wyprowadził to do nas przyjechał i co? Położył małego na kanapie, chwilkę z nim porozmawiał i skupił sie na tv
przy czym Filipek też juz nic innego nie robił tylko patrzył w telewizor. On dobrze wie, że jestem wyczulona na to, żeby nie pozwalać małemu patrzeć sie w tv, a on mi na to: ale Filipkowi sie podoba telewizja! No szlag by go...
Poza tym alimenty. Zgodził się płacic na małego, ale im pewniej znowu się zaczyna czuć, że ma nade mną władzę, tym bardziej widzę, że to tylko czcze gadanie. Chyba najlepiej załatwić to sądownie. z drugiej strony boję się, że wyjdę na tym na lodzie, bo:
1. ojciec dziecka pracuje nielegalnie (osiąga wysoki dochód, bo ok. 3 tys. miesięcznie, ale "na czarno")
2. jego wykształcenie na dzień dzisiejszy to zaczęte i nieskończone technikum
3. ma otwartą działalność we Francji, ale od trzech lat zerowe przychody
Jak sąd spojrzy na tego biedaka to głupich 300 zl nie dostanę, a póki co dogadaliśmy się na 400 zł, chociaż uważam, że to i tak nie jest suma z kosmosu przy obecnych wydatkach
Ja powoli coraz bardziej utrwalam się w tym, że nie chcę juz znim być. Jakoś sobie w głowie wszystko układam i powolutku planuję każdy kolejny dzień tylko we dwójkę. Mam nadzieję, że dam radę wychować synka na porządnego czlowieka. A jak tak Was troche podczytuję, to widzę, że może przyjść taki dzień, że pojawi się w naszym życiu ktoś, kto naprawdę pokocha moja dziecko, a nie tylko będzie mówił, że kocha. Bo słowa mało znaczą w porównaniu z czynami...
-
Wczoraj, 16:36 #21213
Odp: Codzienne rozmowy Samotnych rodziców
martttika skoro teraz daje 400 zł i masz na to jakiś dowód, to nie wydaje mi się, żeby sąd zasądził mniej, nawet jak on się tam przedstawi jako niewiadomo jaki biedak, bo skoro do tej pory płacił tyle, to dlaczego teraz nagle miałby nie mieć?



35Podziękowań
LinkBack URL
About LinkBacks



Cytuj




Facebook

„Alcatraz”
Dzisiaj, 15:21 w Forum ogólne