reklama
  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności i efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.

Bilans 4-latka

Temat na forum 'Przedszkolaki' rozpoczęty przez Marta1981, 20 Marzec 2008.

  1. Marta1981

    Marta1981 Rodzyneczka

    Czeka nas bilans 4-latka.Mamy,które już były na bilansie ze swiomi bąblami proszę o informacje,co podczas takiego badania,oprócz ważenia i mierzenia jeszcze jest kontrolowane.Z góry dziękuję:tak::-).
     
  2. atfk

    atfk MAMA DO KWADRATU

    hej!!ja co prawda już trochę czasu temu miałam bilans mojego synka ale z tego co pamiętam to oprócz miary i wagi ,nasz pediatra pooglądał ząbki synka,jąderka czy są na miejscu,kazał sie przejść żeby mógł stopki podejrzeć!!a do tego podpytywał malucha co robi,co potrafi już sam..czy sie samodzielnie ubiera,chodzi do toalety-takie pytanka zwyczajne:-D...wiec to nic strasznego:-D!!
     
  3. reklama
  4. Marta1981

    Marta1981 Rodzyneczka

    Dzięki,Olowi jeszcze wzrok sprawdzali i poza lekko opadającą powieką i zębolkami to 19 kg i 102 cm :tak:.
     
  5. lillnet

    lillnet New Member

    witam;) przepraszam że tak troszke nie w temacie, ale obecnie prowadzę badania dotyczące odżywiania maluszków, jeżeli ktoś miałby ochotę wypełnić ankietę dla dzieci w wieku 3-5 lat, proszę pisać na mój mail stgz@tlen.pl jest anonimowa i zajmie max 10 minut;) serdecznie zapraszam;)
     
  6. pysia25

    pysia25 Mama Natalii i Mateuszka

    Wątek dawno założony, ale napsizę tutaj, bo nie chcę dublować...

    Otóż, chciałabym poruszyć taką kwestię, a mianowicie... jak dzieci są badane podczas takiego bilansu...


    wczoraj byłam z moją 4letnią córką, pochodzę z małej miejscowości i tam teraz mieszkamy, jest tam tylko 1 przychodnia, zero konkurencji... szczerze powiedziawszy, bardzo czekałam na ten bilans, żeby dowiedzieć się, czy moja córka rozwija się prawidłowo... dzwoniłam żeby się zapisać, pani w recepcji, że mają dużo szczepień i że nie... no to ja, że ciągle mnie zbywa (z synem czekałam 3 m-ce, od grudnia do kwietnia, ale był w tym czasie chory, i tak się to przeciągało), oni tam wiecznie mają dużo szczepień, więc mi kazała przyjść.


    W poczekalni z 6 osób z niemowlętami, pani zważyła Natalę w osobnej sali, zmierzyła, kazała powiedzieć: szafa, szkoła, rzeka i rower", pytała czy mieliśmy problemy z uszami albo ze wzrokiem. Ja mówię, że nie, ale jako noworodek leżała w inkubatorze przez 5 dni i miała podawany do inkubatora tlen (urodzona z zielonych wód, więc przez to, bo miała zapalenie płuc), i po miesiącu w 2007r. miała badane dno oka i było OK, ale wtedy dr kazała zbadać dokładnie wzrok w wieku 4 lat, bo wtedy od tlenoterapii wady lubią dawać o sobie znać właśnie w tym wieku. babka tak na mnie popatrzyła, ale OK, wyciągnęła tablice z lat 80tych
    [​IMG][​IMG][​IMG], pokazała, co gdzie jest i na korytarzu [​IMG][​IMG][​IMG] ją zapytała o to, co i jak widzi. I się okazało, że córka widziała koło, ale w tym samym rzędzie konika pomyliła z kaczką (te rysunki i tak były trudne do odczytania), no i chciala sobie pomóc drugim oczkiem, i odsłoniła tak jakby chciała podejrzeć, to te wszystkie baby z poczekalni w śmiech, Natasia się zawstydziła i już było po badaniu, bo nie chciała. Dla mnie badanie wyszło niedobrze, może być jakaś tam drobna wada, dlatego umówiłam się na badanie komputerowe, ale to co przeżyłyśmy wczoraj było dla mnie tak okropnym przeżyciem, że mam ochote normalnie skargę napisać, jak tak można, potem na badaniu tez tak tylko 5 min, zdrowa? zdrowa, no to OK, następny proszę... jak tak można... inne moje koleżanki z bb, co mieszkają zagranicą pisały, że ich dzieci rysowały figury geometryczne, miały testy np. na rozwój społeczny itd. a u nas... żenada... pomijam kwestię niewykwalifikowanych kadr, ale żeby na korytarzu badanie robić... masakra...

    Jak jest u Was? Wątek dawno założony, ale napiszę tutaj, bo nie chcę dublować...


    Otóż, chciałabym poruszyć taką kwestię, a mianowicie... jak dzieci są badane podczas takiego bilansu...


    wczoraj byłam z moją 4letnią córką, pochodzę z małej miejscowości i tam teraz mieszkamy, jest tam tylko 1 przychodnia, zero konkurencji... szczerze powiedziawszy, bardzo czekałam na ten bilans, żeby dowiedzieć się, czy moja córka rozwija się prawidłowo... dzwoniłam żeby się zapisać, pani w recepcji, że mają dużo szczepień i że nie... no to ja, że ciągle mnie zbywa (z synem czekałam 3 m-ce, od grudnia do kwietnia, ale był w tym czasie chory, i tak się to przeciągało), oni tam wiecznie mają dużo szczepień, więc mi kazała przyjść.


    W poczekalni z 6 osób z niemowlętami, pani zważyła Natalę w osobnej sali, zmierzyła, kazała powiedzieć: szafa, szkoła, rzeka i rower", pytała czy mieliśmy problemy z uszami albo ze wzrokiem. Ja mówię, że nie, ale jako noworodek leżała w inkubatorze przez 5 dni i miała podawany do inkubatora tlen (urodzona z zielonych wód, więc przez to, bo miała zapalenie płuc), i po miesiącu w 2007r. miała badane dno oka i było OK, ale wtedy dr kazała zbadać dokładnie wzrok w wieku 4 lat, bo wtedy od tlenoterapii wady lubią dawać o sobie znać właśnie w tym wieku. babka tak na mnie popatrzyła, ale OK, wyciągnęła tablice z lat 80tych
    [​IMG][​IMG][​IMG], pokazała, co gdzie jest i na korytarzu [​IMG][​IMG][​IMG] ją zapytała o to, co i jak widzi. I się okazało, że córka widziała koło, ale w tym samym rzędzie konika pomyliła z kaczką (te rysunki i tak były trudne do odczytania), no i chciała sobie pomóc drugim oczkiem, i odsłoniła tak jakby chciała podejrzeć, to te wszystkie baby z poczekalni w śmiech, Natasia się zawstydziła i już było po badaniu, bo nie chciała. Dla mnie badanie wyszło niedobrze, może być jakaś tam drobna wada, dlatego umówiłam się na badanie komputerowe, ale to co przeżyłyśmy wczoraj było dla mnie tak okropnym przeżyciem, że mam ochotę normalnie skargę napisać, jak tak można, potem na badaniu tez tak tylko 5 min, zdrowa? zdrowa, no to OK, następny proszę... jak tak można... inne moje koleżanki z bb, co mieszkają za granicą, pisały, że ich dzieci rysowały figury geometryczne, miały inne testy np. sprawdzające rozwój społeczny, a u nas co?? Badanie na korytarzu przy innych osobach, które się śmieją jak coś nie wychodzi... przez co psuje się wynik... aaa, zapomniałam napisać, że w karcie jej napisali, że wady nie ma, że zdrowe oczka, a jak się zapytałam, że skoro nie widziała konika, to jest coś nie tak, to babka powiedziała, że widziała kółko i to wystarczy... no ja nie wiem, lekarzem nie jestem... ale coś mi tu nie gra... jestem strasznie zła na te baby, za ten korytarz, w ogóle inaczej to sobie wyobrażałam...

    a jak jest u Was... podzielcie się swoimi spostrzeżeniami...
     
    Ostatnia edycja: 7 Maj 2011
  7. margot

    margot Mamma Mia!

    Wiesz, ja bym napisała skargę. Bo to faktycznie nie w porządku, nie dość, że badanie do bani, to jeszcze narażać dziecko na stresy w korytarzu.
    U nas nie było to bardzo szczegółowe, ale normalne badanie wzroku, takie podstawowe (i tak dała skierowanie do okulisty, ze względu na wadę wzroku u ojca), badanie słuchu, oglądanie nóg i kręgosłupa, penisa i jąder, zębów, no i krótka rozmowa z dzieckiem.
     
  8. pysia25

    pysia25 Mama Natalii i Mateuszka

    W mojej rodzinie nie ma wad wzroku, ale od strony męża tak, mój M od niedawna musi nosić okulary, a jego ciotka ma od urodzenia wadę i ma teraz -18 dioptri, tym bardziej chcę, cy wszystko dobrze sprawdzić...
     

Poleć forum